Pogaduszki szydełkowe - Co pani domu wiedziec powinna :-)
avante - Czw 03 Mar, 2011 10:46
Moja mama nie pozwalała nam (mnie i siostrze) oglądać niektórych filmów/seriali. Wszyscy w szkole oglądali np. w Kamiennym Kręgu tylko nie ja. I pamiętam jak głupio się czułam, kiedy inni o tym rozmawiali. Nie chciałabym, żeby moja córka też tak się kiedyś czuła. Co nie znaczy, że będzie mogła oglądać co tylko będzie chciała.
Pamiętam też, jak kiedyś znalazłam książkę "Tristan i Izolda". Zapytałam o czym to jest ale mama od razu powiedziała, żebym tego nie czytała. Przeczytałam po kryjomu i długi czas zastanawiałam się dlaczego mama nie chciała, żebym to czytała. Kiedyś nawet o to zapytałam i mama stwierdziła, że wg niej to było nudne...
mala100gosia - Czw 03 Mar, 2011 11:29
| avante napisał/a: | | Kiedyś nawet o to zapytałam i mama stwierdziła, że wg niej to było nudne... | bo tez trzeba umiec zaargumentowac swoją domowe
Grażyna - Czw 03 Mar, 2011 14:38
W samym czytaniu wazna jest technika czytania (najlepsze czytanie płynne, z odpowiednia dykcja i intonacja głosu). Jeśli dziecko ma trudności w samym czytaniu tekstów, to nigdy nie zostanie wiernym czytelnikiem, bo skupia sie na samym fakcie/czynności czytania, skladania głosek i sylab w całość, a nie na treści czytanego tekstu. Wystepuje wtedy brak czytania ze zrozumieniem. Dziwią się wtedy rodzice, że ich dziecko nie może zrozumieć krótkiego tekstu, rebusu i odpowiedziec na wskazane pytania samodzielnie, gdy jednocześnie mądrze wypowiada się na interesujące go tematy.
Mamy 5 i 6 latków zazwyczaj nie przejmuja się zbytnio rozwojem dzieci. Nie ćwicza, i nie doskonalą zwykłych umiejetności dzieci. A tu trzeba od małego rozwijać wzrok, słuch, miesnie dłoni. Do czytania potrzebne jest rozwinięte pole widzenia, a nie skupianie wzroku na wybranym punkcie, orientacja na płaszczyźnie i w przestrzeni, dobrze rozwinięty słuch fonematyczny, właściwa wymowa głosek i całych wyrazów... i wiele, wiele innych umiejetności. Rodzice na dodatek oszukuja nauczycieli, że pracuja z dzieckiem. A nauczyciel widzi wszystko i brak pracy nad dzieckiem szybko wyłapuje.
Ja mam właśnie w klasie drugiej takiego ucznia, ktorego mama dostrzegła swoje błędy wychowawcze dopiero, gdy dziecko było w zerówce. Miała wreszcie możliwość porównania rozwoju swojego dziecka z rozwojem innych dzieci. Do 6 lat dziecko stale siedziało przed telewizorem, albo bawiło się z rówiesnikami w strzelanki. Nie rysowało, nie bawiło sie zabawkami edukacyjnymi, nie wiedziało nawet, że istnieją farby i plastelina. Rysowało na poziomie dwulatka i zachowywało się jak dwulatek. W zerówce przeszłam mękę z tym dzieckiem, bo rzucało mi się na podłogę, darło się w niebogłosy, gryzło i kopało. Nie potrafiło się ubrać, umyć, załatwić w WC, wytrzeć nosa itd...A tu każą mu czytać, pisać, rysować, malować, liczyć... a wszystko dla dziecka jest abstrakcją. W klasie I miało juz świadomosć, że jest inne. Notoryczny płacz, histeria, bicie siebie w głowę różnymi przedmiotami i krzyczenie na głos "Jestem głupi". Tak pewnie słyszało od zaskoczonych rodziców i wrednych kolegów, bo dzieci obecnie są bardzo mizernie wychowane pod względem empatii i współpracy z rówiesnikami. Momentami żal mi tego dziecka, bo jak go wziełam w obroty wraz z innymi specjalistami szkolnymi, to pracuje z nami przed lekcjami i po lekcjach klika godzin. Czasami jest przemęczone ilością zajęć, ale efekty wreszcie widać. Czyta całkiem dobrze, pisze nieco gorzej, z liczeniem ma problemy, ale jest samodzielne, wyciszone i co mi sie bardzo podoba w tym roku - pracowite i ambitne. A to plus wielki, bo samoocena wzrosła. Czy czyta ze zrozumieniem? Często nie... stara sie jednak bardzo. No i czyja wina? Mama zdała sobie sprawę, że jej i męża. Beczała na okrągło, że ma takie dziecko. Kazałam jej wziąć się do pracy, a nie jęczeć. No i pracuje...
mala100gosia - Czw 03 Mar, 2011 17:39
Grażyna, dobrze wyjąśniłas kwestie czytania. Ja dopiero wchodze w tajniki czytelnictwa i biblioterapi ( swoją droga kto to wymyslił by było na 3 roku a nie wczesniej )
jolajka - Czw 03 Mar, 2011 17:59
Zgadzam się całkowicie z tym co napisała Grażyna. Moje drogie, przecież od dawna wiadomo, ze pierwsze wzorce wynosi się z domu, jeżeli dziecko widzi czytającego rodzica, to wcześniej czy później zainteresuje go to, a tym bardziej,kiedy będziemy czytać od najmłodszych lat dzieciom. Ja pamiętam doskonale, kiedy rodzice czytali mi bajki z serii" poczytaj mi mamo". Mam je do dziś.
ciapara - Czw 03 Mar, 2011 18:58
Jak moja corka zaczela chodzic do przedszkola w wieku 5 lat to pani od razu zwróciła uwage na to ze umie słuchac czytania i to ze zrozumieniem bo jako jedna nieliczna umiala odpowiadac na pytania pani o czytany tekst. Ale ile mnie to pracy kosztowało to ja wiem tylko. Od najmłodszych lat. Ksiazki torbami przynosilam z biblioteki. Czytalysmy godzinami nieraz lezac na podlodze na rozlozonym kocu. Ogladalysmy obrazki dyskutowalysmy. To nie bierze sie z powietrza to zainteresowanie ksiazkami. Teraz sama juz siedzi i czyta. Tez w sumie pózno bo ma 7 lat a znam pania której wnuczka czytala majac 5 lat. To jest sprawa jak widac indywidualna. Moja córka ma widze wiecej zdolnosci matematycznych. Dlatego tak duzo pracy kosztowalo zaprzyjaznienie jej z ksiazkami.
mala100gosia - Pią 04 Mar, 2011 09:55
ciapara, dajesz dobry przykład. Nie tylko sprawiłas ze twoje dziecko poprawnie ise rozwijało, ale i dzięki tym współnym czytanią i dyskusją zawiązałas więż, która będzie trwać i miejmy nadzieje, ze okres dojrzewania jej nie zabuży
gracha - Pią 04 Mar, 2011 10:49
Moja córka ma już 19 lat, czytać nauczyła się jak miała 3 i trochę - za to jak miała 7 czy 8 odmówiła czytania Pinokia - już się naczytała . Lterek i cyferek nauczyła się podczas wyjść do miasta, czytałyśmy np przez okno autobusu numery na domach, szyldy itp. Taka nauka przez rozrywkę. Teraz nie czyta tyle co ja - niestety, ale też nie ogląda i nigdy nie oglądała żadnych seriali choć zawsze wiedziała, ze prawie cała klasa to robi i potem "omawiają" wydarzenia serialowe. My w domu nie oglądamy więc i ona nie jest zainteresowana i nigdy to nie było dla niej problemem, że nie wie o co chodzi. Ma w swoim pokoiku telewizorek, którego prawie nigdy nie wlącza. Natomiast moja siostrzenica - dziś 21 letnia miała sporo problemów w czytaniu ze zrozumieniem, popełniała mnóstwo błędów ortograficznych. Siostra skutecznie z nią nad tym pracowała, codziennie, żmudnie - a jakie efekty? Z każdym rokiem nauka szła jej coraz lepiej, gimnazjum skończyła z najlepszą lokatą a teraz studiuje medycynę. Jestem pewna, że gdyby zamiast poświęcać dziecku czas mądrze posadzono ją przed kanałem z bajkami - do dziś byłaby umysłowo na etapie takiego właśnie bezmyślnego "oglądacza". Bycie rodzicem jest bardzo trudne, nie zawsze nawet największe wysiłki dają oczekiwane efekty ale... w końcu bierzemy odpowiedzialność za wychowanie. A już szczytem jest dla mnie wyzywanie dziecka od głupich.
ciapara - Pią 04 Mar, 2011 12:10
gracha, moj maz zwlaszcza jak cos tlumaczy dziecku to ja sluchac tego nie moge. Nie umie dostosowac wypowiedzi do jej poziomu. Uzywa takich argumentów ze ja slucham i mnie skreca. ALe ze on nie ma zdolnosci pedagogicznych to ja juz dawno zauwazylam zanim pojawilo sie w ogole dziecko. Ma duza wiedze ale nie ma zdolnosci pedagogicznych. Sadze ze jak córka bedzie starsza to łatwiej jej bedzie zrozumiec argumenty ojca. Poki co jest dla niej autorytetem. Jest mama i jest tatuś. Do mamy przyjdzie i wszystko opowie a tatuś to inny temat. Tatuś stawia wymagania, tatusia sie słucha. Matka jest do innych płaszczyzn do zabawy do ksiazek, do ubran, do karmienia ot do rzeczy z codziennego zycia.
A juz usmiałam sie jak polubila chłopca w przedszkolu i zrobiła dla niego zakładke włóczkowa na kanwie. Wczoraj ja ładnie zapakowalysmy i dzisiaj mu miala wreczyc w przedszkolu. Jestem ciekawa jak jej to wyszło. Bo ona chłopca polubiła a on moim zdaniem nie zwraca na nia uwagi. Eh... widze ze sporo pracy mnie nad nia czeka ... zeby umiała sobie dobrze faceta kiedys tam wybrac. Duzo rozmow... juz teraz.
mala100gosia - Pią 04 Mar, 2011 13:53
| ciapara napisał/a: | | Bo ona chłopca polubiła a on moim zdaniem nie zwraca na nia uwagi. Eh... widze ze sporo pracy mnie nad nia czeka ... zeby umiała sobie dobrze faceta kiedys tam wybrac. Duzo rozmow... juz teraz. | Wydaje isę mi że to bardzo przemyślane plany. U mnie w domu jakoś nigdy się nie rozmawiało na takie tematy ( nie licząc uświadamiania ) więc ja czy moja siostra same dochodzimy do tego.
gracha - Pią 04 Mar, 2011 14:12
Faceci sami są jak dzieci . Żartuję, dobrze, że tata jest i że jest autorytetem. Mam jest od czego innego, tata od czego innego. Jednak na wybór faceta w przyszłości tata ma bardzo wielki wpływ - nawet nieuświadomiony. Poza tym - nie wszystko nam się uda, nie wszystko da się zaplanować ale ważne by nie mieć wyrzutów sumienia, że się dziecko zaniedbało dla własnej wygody, czy z lenistwa. Ja do dziś mam dobry kontakt z córką choć na pewno popełniłam po drodze jakieś błędy, i różne bywały chwile (ale tylko chwile!) między nami. Ale zawsze dużo rozmawiałyśmy i rozmawiamy i ważne, że mamy do siebie zaufanie. Warto więc pracować - ale dla mnie ta praca nad dzieckiem to też wielka ogromna przyjemność i radość.
ciapara - Pon 07 Mar, 2011 11:43
mala100gosia, majac na mysli ze duzo pracy mnie czeka nad córka. Duzo rozmów np taka ze nie zawsze jest tak ze jak my kogos polubimy to i ten ktos nas polubi. Mam na mysli rozmowy z dzieckiem i tłumaczenie pewnych stref ludzkiego zycia. Sympatii antypatii itp itd to mialam na mysli mowiac ze duzo pracy nad nia mnie czeka i duzo rozmow. Zeby rozumiała ze to że ktoś jej sie spodoba czy że kogoś polubi nie znaczy że to jest rownoznaczne z takimi samymi uczuciami z drugiej strony.
Ja widze ze ona jest taka ze wszystko trzeba jej wytłumaczyc. Moze to dlatego ze jest mała i ma dopiero 7 lat... albo az 7 zalezy jak na to patrzymy...
mala100gosia - Pon 07 Mar, 2011 12:14
| ciapara napisał/a: | | Ja widze ze ona jest taka ze wszystko trzeba jej wytłumaczyc. Moze to dlatego ze jest mała i ma dopiero 7 lat... albo az 7 zalezy jak na to patrzymy... | rozumiem
ciapara - Pon 07 Mar, 2011 12:28
Powiem Wam ze u mnie w domu rodzinnym nie rozmawiało sie.. ze mna nikt nie rozmawiał, nie tłumaczył, nie chce tych samych błedów wychowawczych robic.
Ale pewne i tak sie bledow nie ustrzege... nie ma lekko.
Chce tylko zeby moja corka wiedziala ze z matka nie ma tematów tabu i ze o wszystkim moze mi powiedziec bo ja nie bede się smiac nawet z rzeczy zabawnych. I ze na kazdy problem spróbujemy znalesc rade.
mala100gosia - Pon 07 Mar, 2011 12:42
| ciapara napisał/a: | | Chce tylko zeby moja corka wiedziala ze z matka nie ma tematów tabu i ze o wszystkim moze mi powiedziec bo ja nie bede się smiac nawet z rzeczy zabawnych. I ze na kazdy problem spróbujemy znalesc rade. | i to jest najważniejsze
ciapara - Pon 07 Mar, 2011 12:48
Tak ale podobno dobrymi checiami piekło jest wybrukowane. Znam ludzi bardzo wierzacych dobrych a syn alkoholik. Albo matke samotnie wychowujaca syna i bardzo dobra kobiete a jej dziecko jest po próbach samobójczych... skad to wszystko?
atteloiv - Pon 07 Mar, 2011 13:26
Wiecie jest świetny film animowany był sobie człowiek i było sobie życie. Doskonale w sposób dostosowany do dziecka wyjaśnia wszystko. Moje dzieci dowiedziały się wszystkiego o życiu intymnym w wieku 6-7 lat, nie miały problemy bo to tabu, dziwiły się w szkole reakcjom innych rówieśników gdy te tematy wchodziły na lekcje.
mala100gosia - Pon 07 Mar, 2011 17:42
| atteloiv napisał/a: | | Wiecie jest świetny film animowany był sobie człowiek i było sobie życie. | tak to jest rewelacyjny cykl
ciapara - Pon 07 Mar, 2011 19:08
Znam ten serial i kupilismy go córce na płycie DVD.
lamika88 - Pon 07 Mar, 2011 21:53
Ja też to oglądałam Z tej serii jest jeszcze "był sobie człowiek" Bardzo mi się podobał ten program/serial zwłaszcza czerwone krwinki były bardzo pocieszne
Wredula - Wto 08 Mar, 2011 10:09
Świetny cykl, nie znam osoby, która by go nie oglądała. Do dziś pamiętam zabawę w kalambury, towarzystwo mieszane wiek 20 -22 lata i koleżanka dostała do pokazania tytuł filmu. Stanęła na środku popatrzyła błędnym wzrokiem i jęknęła "tego nie da się pokazać". wszyscy zgadli od razu Było sobie życie. Wrócę do czytania mojego małego. Czyta gazety motoryzacyjne, jak chce potrafi wygrzebać najdrobniejsze szczegóły z tekstu, z dyktand ma 5 więc raczej nie dysleksja. Ani z Zielonego Wzgórza nie przeczytał, sam gdzieś zdobył streszczenie i ze sprawdzianu z lektury dostał 4. Zadziwiające, bo tego typu pomocników nie mamy w domu więc musiał być w bibliotece. Po czasie się przyznał. Na szczęście chce rozmawiać, właściwie to buzia mu się nie zamyka po przyjściu ze szkoły, ale to chyba ma po mnie.
ciapara, nie wiem od czego to zależy, że mimo dobrego wychowania dzieci staja się złymi ludźmi. często przecież rodzice mają troje, wszystkie tak samo wychowywane, ale jedno schodzi na zła drogę. A czasami ze środowiska meneli wychodzi człowiek, mądry, dobry, bo takie przypadki też znam.
ciapara - Wto 08 Mar, 2011 10:25
Wredula, ja juz nad tym myslałam i doszłam do takich wniosków.
Rodzice trójki dzieci mówia tak:
Ja wszystkie chowalam tak samo? Gdzie zrobilam bład?
Otóż zrobiła własnie w tym że wszystkie wychowywała tak samo.
A jedno dziecko wymaga wiekszej dyscypliny, a drugie wiecej bliskosci, a trzecie pomocy w nauce. Każde jest inne i jak wszystkie wychowujemy tak samo to szansa ze wychowamy je dobrze jakas jest ale nie 100%.
Trzeba moim zdaniem każde własnie wychowywac indywidualnie i adekwatnie do charakteru.
mala100gosia - Śro 09 Mar, 2011 09:42
| ciapara napisał/a: | | Trzeba moim zdaniem każde własnie wychowywac indywidualnie i adekwatnie do charakteru. | też mi się tak wydaje
Wredula - Pon 14 Mar, 2011 07:07
Coś w tym jest
ciapara - Śro 27 Kwi, 2011 08:29
Zalozylam nowy watek w poradach babuni
Tutaj link do niego
http://maranciaki.pl/foru...p=398140#398140
poniewaz jest troche pokrewny z tematem tego watku podaje odnosnik tutaj moze ktos chetny bedzie chcial sie wypowiedziec
|
|
|