To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Pogaduszki szydełkowe - Co pani domu wiedziec powinna :-)

makneta - Pią 21 Sty, 2011 11:38

Obawiam się, że wsadzę kij w mrowisko, ale dla mnie nie ma nic gorszego, niż kobieta uważająca, że jej mąż to taki duże dziecko, którym trzeba kierowac, drygowac, mówic mu co ma robic, rozkazywac. Unikam towarzystwa pań, które na wiadomośc, że mój mąż pojechał na kilka dni na spływ kajakowy - dla przyjemności lub że 2 razy w tygodniu wieczorami spotyka się w gronie kolegów, od razu rzuca : JA BYM NA TO NIE POZWOLIŁA.
Trochę szacunku, dla męża i dla siebie samej trzeba miec.

mala100gosia - Pią 21 Sty, 2011 11:55

beata1718 napisał/a:
którzy mieli lat po dwadzieścia pięć i wiecej są dalej małżeństwem nie wiem czy to przypadek ale może najpierw trzeba się wyszaleć a potem zakładać rodzinę


tak bo do małżeństwa jak i wielu innych rzeczy zawsze trzeba dorosnąć, a czsem kobiecie się spieszy bo jej kolezanki już mają rodziny lyb bo ona sobie taki bajkowy ślub wymarzyła Very Happy

makneta napisał/a:
Unikam towarzystwa pań, które na wiadomośc, że mój mąż pojechał na kilka dni na spływ kajakowy - dla przyjemności lub że 2 razy w tygodniu wieczorami spotyka się w gronie kolegów, od razu rzuca : JA BYM NA TO NIE POZWOLIŁA.
Trochę szacunku, dla męża i dla siebie samej trzeba miec.


nikt tu jeszcze nie zanegował męskiego prawa do relaksu Smile jednak o ile tego typu spotkania, wyjazdy popieram to bezczynne lezenie na kanapie i gapienie się w TV ( o ile nie leci naprawde dobry film ) zdecydowanie nie Smile

elianka - Pią 21 Sty, 2011 12:59

makneta napisał/a:
Obawiam się, że wsadzę kij w mrowisko, ale dla mnie nie ma nic gorszego, niż kobieta uważająca, że jej mąż to taki duże dziecko, którym trzeba kierowac, drygowac, mówic mu co ma robic, rozkazywac. Unikam towarzystwa pań, które na wiadomośc, że mój mąż pojechał na kilka dni na spływ kajakowy - dla przyjemności lub że 2 razy w tygodniu wieczorami spotyka się w gronie kolegów, od razu rzuca : JA BYM NA TO NIE POZWOLIŁA.
Trochę szacunku, dla męża i dla siebie samej trzeba miec.


Dziękuję Ci, bałam się to napisać brawo

Kręciołek - Pią 21 Sty, 2011 13:10

Elianko, ale czemu się bałaś? Smile
Tak jak my mamy swoje potrzeby i hobby tak nasi mężowie mają swoje.
Nie ma co negować ani uniemożliwiać komuś naturalnych i normalnych potrzeb.
Ja w ogóle myślę, że sporo nieporozumień między małżonkami wynika z niezrozumienia a czasem nawet nieświadomości odrębności naszej psychiki i oczekiwań. Stąd sławetne:'...bo on się nie domyśli..." itp.

ciapara - Pią 21 Sty, 2011 13:23

makneta, wcale nie wsadziłas kija w mrowisko. Smile Ja takze uwazam ze każdy człowiek to indywidualnosc i ze trzeba sie cieszyc ze ktos ma jakies hobby bo głupot robic nie bedzie. Poza tym my tez mamy chwilke dla siebie jak facet ma swoje zainteresowania.
Grazynka moim zdaniem miala na mysli to ze faceci lubia byc tak traktowani nie na zasadzie kierowania nimi bo nie o to chodziło Grazynce ale o to ze chca zebysmy my kobitki były na skinienie palca. Taka kopia mamusi matkujacej co to i obiadek pod nos podstawi i skarpetki sprzatnie i zrzedzic nie bedzie i łóżeczko jeszcze wygrzeje hahahihi hahahihi

elianka - Pią 21 Sty, 2011 13:32

Kręciołek napisał/a:
Elianko, ale czemu się bałaś? Smile
.


Bo jestem tu nowa i od razu się z kimś spierać....

makneta - Pią 21 Sty, 2011 13:33

Ale mi nie chodziło o samo hobby, tylko po prostu o traktowaniu facetów jako osób zależnych, które trzeba prowadzic na sznurku i wksazywac drogę i jeszcze pozwalac na to lub na co innego.
Co do leżenia na kanapie - tez lubię poleżec i jakoś mi jeszcze się świat nie zawalił od tego, że on leżał na kanapie kiedy ja gotowałam obiad, albo ja leżałam na kanapie, kiedy on sprzątał w piwnicy.
Dom jest do mieszkania a nie do sprzątania i nie wyobrażam sobie, żebym ja albo ktokolwiek inny w mojej rodzinie musiał całymi dniami latac na szmacie.

I co do wieku, w którym zawarło się związek małżeński a staż - wychodziłam za mąż dośc młodo, bo ledwo 20 lat skończyłam. Jestem już po ślubie ponad 17 lat i chociaż nie raz było mi trudno to jednak wyznaję w małżeństwie takie proste zasady: ŻYJ I POZWÓL ŻYC INNYM, każde z nas jest dorosłe i odpowiedzialne za swoje czyny, mamy swoje terytorium i przede wszystkim - kompromis, kompromis i jeszcze raz kompromis. I jeszcze jeden banał - gdybym nie kochała swojego męża, nie szanowała go, a także nie kochała samej siebie nie wytrzymałabym w małżeństwie zbyt długo.

ciapara - Pią 21 Sty, 2011 13:43

To prawda. Gdyby nie miłosc niejedna z nas dawno by juz zapakowala swoje tobołki i poszła z płaczem do mamusi puknąć się puknąć się hahahihi
elianka - Pią 21 Sty, 2011 13:58

o nieee tylko nie do mamusi Smile
Zbyt niezależna jestem by mieszkać z rodzicami. Bardzo ich kocham, ale to jest dla mnie nawet trudne do wyobrażenia.

To moje mieszkanie i nigdzie się z niego nie ruszam Very Happy

ciapara - Pią 21 Sty, 2011 14:08

Uściślijmy... do mamusi wypłakac sie Smile a nie zamieszkac Smile
makneta - Pią 21 Sty, 2011 14:12

He he - no niestety ja to do mamusi bym jednak nie poszła się wypłakac. Nie ten rodzaj więzi - a poza tym ja płaczę na zawołanie Wink
ciapara - Pią 21 Sty, 2011 14:15

Hi hi... Hi
Ze tez ja ja na zawołanie nie potrafie... hahahihi

elianka - Pią 21 Sty, 2011 14:24

aaa wypłakać się to co innego. Tylko ja mam za daleko Sad
Grażyna - Pią 21 Sty, 2011 14:31

Kierowanie mężem, a pozwalanie na samodzielne wyjscia lub wyjazdy, to dwie rózne sprawy.

Zazwyczaj kobiety boją się, że z takiego spotkania z kolegami mąz wróci na "czterech". Dlatego uważają, że nigdy by na takie cos nie pozwoliły. Inne boją się, że na takowym spotkaniu pozna mąz jakąś "laseczkę" i zacznie zdradzać żonę. No i tutaj pojawia się kolejna mądrość - trzeba być w małżeństwie empatycznym i tolerancyjnym. Wtedy każdy w związku ma odrobinę swobody, czas na relaks, odreagowanie problemów oraz wypoczynek od rodziny. Osobiście uwielbiam taki relaks, bo sama wychodzę gdzieś z koleżankami, albo spotykamy sie co jakiś czas u którejś i to dla mnie jest fajne. Czasem nawet są to "balety" w jakims lokalu z okazji "śledzika" lub dnia kobiet lub nauczyciela. Mój mąż za to wyjeżdża na wczasy z synem lub z wujem, zazwyczaj nad jeziora lub w góry. Ja odpoczywam od niego, on ode mnie, a potem, po powrocie jest jakos fajnie, bo przecież pełno wrażeń do opisania, no i tęsknota doskwiera.

beata1718 - Pią 21 Sty, 2011 14:46

ja pozwalam mężowi na wyjścia nawet do baru to co że wróci na czterech mi nie przeszkadza byleby nie było to za często. I sama wychodzę czasami do znajomych a mąż z dziećmi zostaje liczy się zaufanie
kabyr - Pią 21 Sty, 2011 14:55

Czytam wasze wypowiedzi i zastanawiam się
czy wziąć udział w tej dyskusji. Laughing
W przyszłym roku obchodzić będziemy z mężem RUBINOWE gody.
i muszę powiedzieć, że: trafiłam na dobry egzemplarz. rotfl
Wszystko dopiero wychodzi " w praniu".
Zarówno kobiety jak i mężczyźni potrafią się kamuflować przed ślubem.
Mojego męża nie musiałam wychowywać.
Wyniósł to z domu,
że kobiecie należy pomagać.
Pewnie, że jeden umie lepiej to a inny tamto.
Ważne, że sam nie z przymuszonej woli chce włączyć się
w prace domowe, jeżeli czas mu na to pozwala.
W dzisiejszych czasach PRACOHOLIZMU jest to o wiele trudniejsze
z uwagi na jego brak.
Cytat:
jestem mała drobna i bez silnego mężczyzny to z wieloma sprawami bym sobie rady nie dała (zwłaszcza z dźwiganiem toreb z zakupami przy uszkodzonym kręgosłupie) i mimo, że wielokrotnie potrafię objechać mojego kochanego za bałagan, nie zrobienie czegoś o co proszę itp to najważniejsze jest to, że jest wtedy kiedy najbardziej go potrzebuję

Lamilka muszę Cię pochwalić, że mimo młodego wieku jesteś bardzo dojrzałą kobietą ( emocjonalnie ).
Tak trzymaj.
P.S też zbierałam skarpetki.
Nie myślcie, że aż tak różowo było na początku Laughing ,
tylko ja brudne wyrzucałam do śmieci.
Przyszedł moment, że po prostu zabrakło skarpetek.
Od tego dnia zawsze brudne lądowały w koszu na brudną bieliznę.

mala100gosia - Pią 21 Sty, 2011 15:40

Grażyna napisał/a:
Mój mąż za to wyjeżdża na wczasy z synem lub z wujem, zazwyczaj nad jeziora lub w góry. Ja odpoczywam od niego, on ode mnie, a potem, po powrocie jest jakos fajnie, bo przecież pełno wrażeń do opisania, no i tęsknota doskwiera.


bo czasem trzeba i od siebie odpocząc Smile

ale tak podsomuwując z moje strony to i każda z nas ma jakies wady, które wkurzają innych w tym ukochanego, ja jetem swiadoma ,że mój czasem ma dośc mojego sarkazmu, ale i jego reakcja na niego jest zabawna - podniesienie oczu do nieba i znaczące westchnięcie Very Happy oboje sie z tego smiejemy bo

Lamilka ma racje co do "to najważniejsze jest to, że jest wtedy kiedy najbardziej go potrzebuję"

choć ja czasem w tej własnie kwesti mam ale do mojego facta. Może to kwestia postrzegania, że w jego minimaniu moje problemy to takie "kobiece gderanie" choć tego typu babskimi problemami go nie obarczam, tylko czyms powazniejszym. O ile wszystko inne jest kwestią dogadania sie dogrania, to ta kwestia jest wyrazem miłości.

lamika88 - Pią 21 Sty, 2011 18:04

A ja Wam powiem co usłyszał wieczorem od mojego Kochanego wesoło mi Powiedział mi, ze on to ma ze mną dobrze bo mimo, że go objadę pogonie do roboty kiedy trzeba to w końcu zaczął się czuć trochę niezależny bo coraz więcej rzeczy potrafi zrobić i już wie, że nie zginie sam jak ja np będę musiała gdzieś wyjechać na kilka dni wesoło mi A no i dodał, ze jego koledzy to mają przegwizdane bo jak gdzieś są razem na piwie to do nich co chwila dziewczyny dzwonią a ja mu nie zawracam głowy o ile uprzedzi o której wróci żebym się nie martwiła wesoło mi Grunt do zaufanie i kompromisy (obustronne) wesoło mi Ja znoszę gry komputerowe (oczywiście w pewnych granicach) hahahihi a on moje robótkowanie wesoło mi A odpoczywamy od siebie jak ja jestem w domu na weekend to on wtedy jedzie też do siebie do rodziców i często jest tak, że po 2 dniach już za sobą tęsknimy hahahihi

A teraz mała prywata hahahihi
Co raz częściej gadamy o ślubie wesoło mi wesoło mi wesoło mi Już zaczynamy na weselę zbierać wiec myślę, że za 2-3 lata rodzinka będzie się bawić na weselu wesoło mi Już co raz częściej się wszyscy w rodzinie dopytują kiedy w końcu się pobierzemy puknąć się Wujek już sie rok temu ze mną zakładał, że w tym roku zmienię stan cywilny hahahihi Irytuje mnie to strasznie, to że jesteśmy razem nie znaczy, że od razu musimy brać ślub najpierw musimy sobie życie ułożyć czyli znaleźć pracę itp wesoło mi

ciapara - Pią 21 Sty, 2011 18:17

Wracajac do mentalnosci mezczyzn. Oni mysla inaczej i tak bardziej kompleksowo my zas szczegółowo. Mężczyzna potrafi przyniesc zdobycz cokolwiek by to było ale o drobiazgach juz nie pamieta. Jak przytacha mięso dajmy na to to juz nie kupi dodatków do tego miesa bo uważa że swoje zrobił. Swietnie to mozna sprawdzic wysyłajac mena swojego z listą zakupow b rozbudowaną do marketu. Pół nie znajdzie a pół zapomni.
Jesli zaś będzie cwańszy i pójdzie do małego sklepiku z ekspedientką podajaca wszystko z regałów wtedy owszem... przyniesie wszystko. hahahihi hahahihi

lamika88 - Pią 21 Sty, 2011 18:33

ciapara napisał/a:
Swietnie to mozna sprawdzic wysyłajac mena swojego z listą zakupow b rozbudowaną do marketu. Pół nie znajdzie a pół zapomni.
Mój tam zawsze kupi wszystko wesoło mi I jeszcze czasami pamięta kupić coś o czym ja zapomnę, że potrzebne hahahihi
ciapara - Pią 21 Sty, 2011 19:36

lamika88,to Ci sie ewenement trafił. No ale co sie dziwic hopla fajna kobitka jestes i myslaca wiec wcale mnie to nie dziwi cmoknięcie
lamika88 - Pią 21 Sty, 2011 19:49

ciapara, ale dopiero za 4 razem takie szczęście miałam hahahihi hahahihi hahahihi Jak już przestałam wierzyć w męski ród, załapałam ciężką depresję i miałam serducho rozbite na tysiące kawałków... puknąć się I może właśnie dlatego teraz mam tak dobrze bo się już wycierpiałam nadto hahahihi hahahihi
ciapara - Pią 21 Sty, 2011 19:51

Zebranie odpowiedniego bagażu doświadczeń w życiu jest niezbędne. Szkoda że często konsekwencją jest podupadnięcie na zdrowiu i złamane serduszko...
elianka - Sob 22 Sty, 2011 17:49

mój też nie ma kłopotów z zakupami.
W większości sam je robi , bo on jeździ samochodem a ja autobusem , trudno, żeby jeszcze w tym autobusie torby z zakupami taszczyła. Sam też dba co w domu się kończy i trzeba dokupić, więc chyba to nic wyjątkowego , a może...? hmm

Wczoraj wyszłam z przyjaciółmi do pubu, po imprezie nocował u nas jeden z kolegów.
Był na tej imprezie jeden chłopak, którego nie znałam, przyprowadziła go koleżanka. I on był w szoku - jak to, ja mogłam wyjść z domu sama, mąż został, nie dzwoni i jeszcze przyprowadzę do domu mężczyznę na noc hahahihi

W głowie mu sie nie mogło pomieścić, że my nie mamy z takimi rzeczami problemów, a ślub nie oznacza tego, że ktoś cię łańcuchem do kaloryfera przykuje... wesoło mi

mala100gosia - Sob 22 Sty, 2011 18:06

elianka napisał/a:
W głowie mu sie nie mogło pomieścić, że my nie mamy z takimi rzeczami problemów, a ślub nie oznacza tego, że ktoś cię łańcuchem do kaloryfera przykuje...


to zdecydowanie zdrowa relacja opierająca sie na zaufaniu Smile ja byłam kiedys w związku z facetem, który nawet był zazdrosny o moją siostrę jak czas z nią spędzałam. obecny nie ma z tym problemu, a przynajmniej jeszcze nie miałam jakiejś sceny zazdrości. Smile



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group