Pogaduszki szydełkowe - Noworoczne postanowienia i zmiany
makneta - Pią 05 Mar, 2010 18:58
To podziwiam, że tak dzielnie się bronicie przed słodyczami.
Ja nie palę, więc nie mam innego sposobu na odstresowanie się - no jeszcze są robótki, ale na naprawdę kiepskie samopoczucie nic innego mi nie pomaga jak czekolada.
kabyr - Pią 05 Mar, 2010 19:09
Grażynko, Gosiu nigdy bym nie przypuszczała,
że też ciągniecie to świństwo.
Macie już efekty w odchudzaniu
to teraz proszę się wziąć za papierochy.
Będzie Wam łatwiej,
ponieważ jak twierdzicie podczas tej diety
można jeść do woli produkty polecane.
Ja niestety po opanowaniu nałogu będę musiała
niestety znowu wziąć się za dietę,
bo nie ma co ukrywać albo palić,
albo zastępować papierochy jedzeniem.
Madzia - Pią 05 Mar, 2010 19:24
Moim zdaniem lepiej przytyć niż palić. W każdym bądź razie, miałam taką książkę, tam pisało, że owszem, tyje się po rzuceniu palenia, ale żeby się tym nie przejmować.
odchudzanie może być kolejnym wyzwaniem, po rzucaniu palenia. Ja widzę, tutaj wszystko się udaje, i odchudzanie i rzucanie palenia.
Podziwiam osoby, które trwają przy swoich noworocznych postanowieniach i gratuluję Wam.
Mam nadzieję, że Gosias i Grażynka jak już będą szczuplejsze i jeszcze ładniejsze niż są, zabiorą się za rzucenie palenia.
Jarka - Pią 05 Mar, 2010 19:34
5-ty dzień mojej diety chyli się ku końcowi - weszłam przed chwilką na wagę iiii nic, ani grama mniej (chociaż wczoraj miałam 1,20 mniej) jaka jestem zła, ja niewiem co robię źle. A może ta woda mnie gubi piję jej zaledwie 1,5 litra dziennie w dodatku mieszaną żywiec truskawkowa+zwykłą + inne napoje kawa, herbata wszystko słodzę słodzikiem. Narazie przeciągam do 7 dni i zobaczę.
kabyr - Sob 06 Mar, 2010 01:18
| Madzia napisał/a: | | Moim zdaniem lepiej przytyć niż palić. |
Madzia jedno złe a drugie nie dobre.
Odchudzanie zapewne jest łatwiejsze niż pozbycie się nałogu.
Wiem mam porównanie,
ponieważ też 10 lat temu odchudzałam się
jak nasze dziewczyny.
I powiedziałam sobie, że jeżeli uda mi się zrzucić wagę
to następny krok będzie pozbycie się nałogu.
No cóż potrzebowałam jednak na to aż 10 długich lat.
Zobaczymy co z tego wyniknie.
Jarka - Sob 06 Mar, 2010 07:39
Hurra !!! Dzisiaj rano się ważyłam i jest 1,10 mniej. Trochę mało, ale lepiej tyle niż wcale. Mi zawsze było łatwiej przybrać niż stracić.
makneta - Sob 06 Mar, 2010 08:04
Może to i prawda, że łatwiej schudnąć niż rzucić palenie, nie wiem, nigdy nie paliłam, nawet nie wiem jak to smakuje. Niestety dochodzę do wniosku, że moim uzależnieniem jest czekolada, od dawna czekoladę traktuję jak panaceum na wszystkie bolączki - ból głowy, niskie ciśnienie, zawroty głowy i po prostu zwykły stres.
Jarka, a może zamiast stawać na wadze trzeba się zmierzyć tu i ówdzie - może się okazać, że jednak straciłaś trochę ciałka, np. w pasie.
Jeśli wcześniej odchudzałaś się już bez powodzenia to może być Ci trudniej stracić upragnione kilogramy.
I jeszcze - gdzieś mi się zapodział mój egzemplarz książki - na pewno znajdę (pewnie wśród zabawek), ale znajoma twierdzi, że jeśli ktoś za bardzo schudł na twarzy i w biuście to nie powinien takiej restrykcyjnej diety a 5 dni normalnego jedzenia i 2 I fazy. Czy czytałyście o czymś takim?
Chcę schudnąć, ale okropnie nie podoba mi się moja twarz od tego odchudzania się. Mam teraz okropne bruzdy, szczególnie między policzkami a ustami, wygląda to jak dla mnie przerażająco - zresztą każdy mi mówi, że na twarzy marnie wyglądam i za bardzo schudł mi buzia.
gosias - Sob 06 Mar, 2010 10:23
U mnie leżą "dyżurne" ciastka i czekolada, na wypadek niespodziewanych odwiedzin Ale jakoś nie kusi mnie (na szczęście)
kabyr - Sob 06 Mar, 2010 11:35
| makneta napisał/a: |
Chcę schudnąć, ale okropnie nie podoba mi się moja twarz od tego odchudzania się. Mam teraz okropne bruzdy, szczególnie między policzkami a ustami, wygląda to jak dla mnie przerażająco - zresztą każdy mi mówi, że na twarzy marnie wyglądam i za bardzo schudł mi buzia. |
Makneta niestety coś za coś.
Ja 10 lat temu schudłam 13 kg.
Niestety jak mówi stare przysłowie:
Z tyłu liceum z przodu muzeum"
i to jest prawda.
Moja twarz do dzisiaj wygląda tak jak opisujesz swoją.
Niestety chudnie się najpierw na twarzy potem w biuście,
na końcu w biodrach.
Z tyciem jest odwrotnie najpierw wchodzi w biodra a dopiero później idzie w górę.
Stąd tyle jest sylwetek gruszek.
gosias - Sob 06 Mar, 2010 11:40
Tak to niestety jest, że najszybciej chudnie nam twarz. Ja na szczęście buzię miałam dosyć pyzatą, więc źle nie jest. Fakt, stosuję kremy na twarz i szyję. Sińce pod oczami i podpuchnięte oczy (przeważnie rano) - na to też zaradziłam - krem pod i na powieki.
Z brzuchem też nie mam problemu, bo jak tyłam, to biodra, a najbardziej uda.
Jak wygrzebię się z przeziębienia to pochodzę trochę na ćwiczenia co pewnego centrum w moim mieście.
makneta - Sob 06 Mar, 2010 12:44
No nic, muszę odnaleźć książkę i zweryfikować to co mówiła znajoma.
Grażyna - Sob 06 Mar, 2010 14:27
W tej diecie nie ma mozliwosci jedzenia normalnie w fazie I-III.
Mozna jedynie przyjac inną zasadę żywienia, tzn. nie 5/5 dni lecz 3/3 lub 1/1. A w takich sytuacjach najlepiej 5 dni proteiny+warzywa i 2 dni same, czyste proteiny. Chudnie sie mniej. Ja tak stosowałam i waga prawie stoi, bo przez 2 tygodnie spadło mi tylko 0,5kg. Teraz stosuję 1/1 aby troszkę ruszyło.
Znajoma, która handluje kosmetykami, poradziła mi żebym ćwiczyła buzię wymawiajac szeroko samogłoski, żebym smarowała twarz często w ciągu dnia kremem lub balsamem grubą warstwą, a po paru minutach dopiero nadmiar kremu lub balsamu wycierała płatkami higienicznymi. Nakładając krem lub balsam żebym kontrolowała ruchy rak, tzn.żeby smarowac od zewnatrz w kierunku nosa, a nie odwrotnie. Ćwicze tez szyję (obroty w lewo i w prawo przy wyprostowanej sylwetce i rękach złączonych na wysokosci piersi, ramiona luxne oraz wymawianie w takiej pozycji wydatnie głoski Y, przy okazji nalezy wciagnac brzuch i scisnać mocno posladki). Zauwazyłam, że jest lepiej, ale dodatkowo zamówiłam sobie specjalny krem z Avonu na dekolt i okolice piersi. Jak się on nazywa i jak działa, nie wiem, bo kremu jeszcze nie mam.
Dzisiaj udałam się w rejs po sklepach i na rynek. Początkowo nie potrafiłam nic wybrac, bo nie wiedziałam jakiego rozmiaru szukać. Po kilku przymiarkach oj......miło mi dzisiaj było, bo okazało się, że z rozmiaru 42/44 wskoczyłam w rozmiar 38. Kupiłam sobie spodnie dżinsowe, dopasowane, cudne i piękną, dopasowaną, z zaszewkami bluzeczkę z materiału z laikrą z falbankami przy dekolcie. Dawniej takie fasony mnie strasznie poszerzały i unikałam ich jak ognia, a dzisiaj...no jestem w skowronkach. Córka też kupiła sobie spodnie i bluzeczki. Ja kupuje z podwyzszonym stanem, ona biodrówki. Mamy jednakowy rozmiar i przymierzyłam jej ciuchy. Całkiem fajnie wygladałam w tych biodrówkach z szerokim pasem, gorzej sie czułam, bo miałam wrażenie, że spadaja mi z tyłka.
Ta dieta, to jednak dieta cud. Powtarzam to juz kolejny raz, ale tak jest (na razie!!!).
Jarka- u osób z nadwagą łatwiej schodza kilogramy, u osób otyłych na początku trudniej. Moja mama po 5 dniach nie miała żadnych efektów, ale po 7 dniach 5 i pół kilo w dół. Po 2 tygodniach mama ma mniej o 7,5 kg. Miała do zwalenia 30 kilo. Zostało jej 22,5. Jak się patrzy na wyniki to rozum odbiera, bo tak to szybko idzie.
makneta - Sob 06 Mar, 2010 15:03
Grażynko, dziękuję za wszystkie informacje. Jak ty napiszesz to już wszystko jasne. Pewnie o to 5/2 chodziło tej mojej znajomej. Spróbuję tej metody, nawet jeśli mało będzie mi spadało, najwyżej potem zmienię na inny system - 1/1 lub 3/3.
Ćwiczenia mięśni twarzy na pewno są ważne, ale nie wiem czy na bruzdy to pomogą. Wyglądam bardzo smutno, surowo z tymi bruzdami, brrrrrrrrrrrrrrrrr. Wcześniej już trochę się odchudzałam, bo rok temu o tej porze ważyłam już 85 kilo, schudłam dwa razy po 5 kilo, wiem że to niezgodne z prawami matematyki, ale w sumie to dało mi tylko - 7 kilo na liczniku Ale po tamtym odchudzaniu nie miałam takich bruzd na twarzy.
I gratuluję rozmiaru 38, normalnie tylko pozazdrościć(w pozytywnym sensie).
gosias - Sob 06 Mar, 2010 18:27
Ja stosuję metodę 5/5 bo wyczytałam w tej mądrej książce, że w moim przypadku takie zestawienie jest najlepsze.
Grażynko Gratuluję
Właśnie jestem na etapie, że wszystkie spodnie (a raczej: spodniska) wiszą... Przeprosiłam się ze spódniczkami Narazie wstrzymuję się z zakupem nowej odzieży.
Grażyna - Nie 07 Mar, 2010 10:40
Kupiłam tylko jedne spodnie i jedną elegancką bluzeczkę, aby miec jakis strój na uroczyste wyjscie, na zebranie z rodzicami itp., bo wyzbyłam się wszystkich ciuszków. Topów i bluzek szydełkowych jeszcze nie przymierzałam. Nie chce się denerwować, bo pewnie sporo bedzie za duzych. Wszystkie prawie swetry są za wielkie. Jedynie z Frizze jakos sie dopasowuja do mnie, chociaz rękawy staja się za długie, bo to co naciagało się na grzbiecie teraz ciągnie materią w dół. Wieksze zakupy zrobię gdy osiągnę wymarzona wagę. Martwię się o płaszcze i kurtki, jak one będą na mnie leżeć. do wiosny jednak daleko.
Jarka - jak poradziłaś sobie na studiach? Co jadłaś?
gosias - Nie 07 Mar, 2010 10:46
Też na razie nie mierzę dzianych ciuszków, chociaż spódnice pewnie będą dobre (najwyżej ściągnę bardziej w pasie sznureczkiem).
Grażyna - Nie 07 Mar, 2010 12:36
Chlebek
..............
5łyzek otrąb owsianych zmielonych
4łyżki ot. pszennych zmielonych
3 czubate łyzki mąki kukurydzianej
1/2 paczki drożdży świezych lub zamiennie 2 paczki suszonych drozdży
pół szklanki mleka.
2 jajka (albo tylko 3 żółtka, ktore zostaja od pieczenia pierniczka, ja tak zrobiłam)
sól (1/3 łyżeczki)
2 krople słodziku w płynie
6 łyżek stołowych jogurtu naturalnego
i/lub dowolne przyprawy (np. czosnek, ziola prowansalskie itp.)
Otręby zmielić, aby otrzymać rodzaj mąki. Mleko lekko zagrzać, rozpuścić drożdże, dodac słodzik, zmielone otręby, mąkę kukurydzianą, jajka albo tylko żółtka, sól, jogurt i przyprawy. Wymieszać ciasto. Otrzymuje sie konsystencje jak na lane kluski. Mąka kukurydziana stanowi zagęstnik. Przelać ciasto do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawic w ciepłe miejsce na 15 minut do wyrosnięcia. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 st.C przez 30-40 minut.
gosias - Nie 07 Mar, 2010 14:07
Dzięki Grażynko za przepis
Piekę w tej chwili mufinki wg podanego wcześniej przepisu. Trochę eksperymentuję - dodałam cynamon
Grażyna - Nie 07 Mar, 2010 15:14
Zrobiłam dzisiaj deser:
Galaretka
................
2, 5 szklanki gorącej wody
3 herbatki owocowe
1 łyzka słodziku proszku (albo wiecej, jak kto lubi)
1 paczka żelatyny, ktorej się nie gotuje (albo 2 łyzki stołowe)
1 duzy jogurt owocowy jagobella light
Zagotować w garnku 2 szklanki wody, wsypać do wrzątku 1 łyzke stołową żelatyny, 1 łyzke słodziku i dobrze, szybko wymieszać. Do wrzątku włozyc 3 herbatki owocowe. Całośc przykryć talerzem. Po 20 minutach wyjac herbatki, połowę galaretki wlac do pucharkow, a reszte zostawic do zastygniecia. Wstawic do lodówki. Kiedy galaretka stęzeje zrobić galaretke z jogurtu. A mianowicie w 1/2 szklanki wody rozpuscic 1 łyzkę żelatyny, gdy ostygnie połaczyć z jogurtem owocowym light. Wlac do pucharkow. Pozostałą cześć galaretki w garnku pociąc na małe kawałki i wrzucic do pucharkow. Całośc wstawic jeszcze raz do lodówki.
Wyszedł pyszny deser niskokaloryczny.
gosias - Nie 07 Mar, 2010 15:32
Grażynko super pomysł na galaretkę Chyba też coś takiego przygotuję
A ode mnie do połasowania przy poobiedniej kawce cynamonowe mufikni Smacznego
Jarka - Nie 07 Mar, 2010 18:17
| Grażyna napisał/a: | | Jarka - jak poradziłaś sobie na studiach? Co jadłaś? |
Nie było tak źle, myślałam że będzie gorzej. W sobotę jechałam wyjątkowo na 13 to wzięłam z sobą tylko serek wiejski i 0,5 l wody. A dzisiaj zrobiłam sobie tą sałatkę co mi proponowałaś i przywiozłam ją całą do domu, bo nie chciało mi się jeść jedynie wypiłam wodę.
Grażynko a ten chlebek w jakiej foremce pieczesz ? i rośnie Ci wysoki ? A ile można go zjeść ? dziennie ? - można w drugiej fazie ? A piernika można w drugiej fazie, ile ?
Jutro zaczynam II fazę (na I byłam 7 dni) i prawie nie schudłam nic w kilogramach, ale jeszcze nie poddaję się. Trzeba jeść codziennie otręby ?, bo ja jem tylko w plackach otrębowych.
Grażynka deserek z opisu smakowity.
makneta - Nie 07 Mar, 2010 18:32
Tak, otręby codziennie, bo one znacznie ułatwiają trawienie
gosias - Nie 07 Mar, 2010 18:43
| makneta napisał/a: | | Tak, otręby codziennie, bo one znacznie ułatwiają trawienie |
Ale z ilością też nie mozna przesadzić.
Madzia - Nie 07 Mar, 2010 20:47
Tak podczytuję i kibicuję Wam, ja nigdy nie musiałam się odchudzać, wręcz przeciwnie, ale cieszę się bardzo, że Wam tak dobrze idzie i jesteście zadowolone.
Co do otrębów czytałam, że trzeba przy nich bardzo dużo pić, one wchłaniają płyny i mogą powodować zaparcia, czyli skutek odwrotny od zamierzonego.
te_sia - Pon 08 Mar, 2010 09:34
Jesli moja waga nie klamie to moja dieta dziala , teraz trzeba popracowac nad brzuchem, na dzien kobiet kazalam kupic kijki ,juz mam teraz tylko najlepiej - mlody trener, smialam sie do meza i do dziela-. To prawda , ze jak za bardzo sie schudnie od razu to buzia starzeje sie o 10 lat, spotkalam kiedys znajoma ,schudla duzo ale wygladala staro- ja tak nie chce!
|
|
|