To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Pogaduszki szydełkowe - Noworoczne postanowienia i zmiany

ABA - Nie 29 Gru, 2013 14:02

Ja też bardzo chcę z rzucić kilka kilo. Postanowiłam codziennie godzinę w domu przetańczyć przy energicznej muzyce. Oprócz tego powrócić do mojej rannej gimnastyki dla leniuszka. Zawsze przy tych ćwiczeniach nie miałam problemów z wagą. Niestety przerwałam ze zwykłego lenistwa i doszło dłuższe siedzenie w fotelu przy kompie. Muszę to zmienić!
Dieta? Nie mam żadnej i nie znam. Nawet o żadnej nie czytałam. Po prostu mniej jem, ot tyle by nie czuć głodu. Codziennie już od kilkudziesięciu lat piję 2 razy dziennie kawę i do tego ciacho. Powodem zwiększenia wagi jest tylko mniejszy ruch w moim zasiedziałym życiu.
Wszystkim życzę powodzenia.
cool

kabyr - Nie 29 Gru, 2013 14:31

[quote="Grażyna"] Odstresowuje mnie głównie chałwa i cukierki Michałki. Ech...
Jest to mit tak jak palenie papierosów uspakaja.
Wszystko w umiarze tzn dieta "mniej żreć" jest najlepszym wyjściem z sytuacji.

Ja nie mam żadnych postanowień noworocznych wesoło mi.
ponieważ jestem niekonsekwentna w swym działaniu.
Zresztą co miałabym postanowić ???
dieta - jest mi nie potrzebna hopla
rzucenie palenia - nie palę już cztery lata i nie mam zamiaru wrócić do nałogu
zwiedzanie świata - nigdy tego nie lubiłam i nie lubię.
Może postanowię, że będę więcej " robótkować",
ale czy to mi się uda dotrzymać słowa;
bo znowu wytłumaczenie dla kogo: córka nie nosi dzianych ciuchów,
dla nikogo charytatywnie nie będę robić.
No może postanowię jednak,
że będę chodzić na spacery z moimi "przyjacielami"(kije do nordic),
żeby się stawy od siedzenia nie zastały. rotfl

cattleya - Nie 29 Gru, 2013 16:00

Grażyna calanetics po wielu latach problemów z tarczycą i nadmiarem kilogramów pięknie mnie z tego wyciągnął.
Noi stał się fantastycznym podkladem pod siłownię, nordik i inne formy ruchu. Lubię też pilates ale calanetics jest prostszy do wykonania jesli jeszcze forma nie ta.
Właściwie każda formaruchu jest odpowiednia.
Mieszkam w Łodzi gdzie obecnie poruszanie sie po centrum autem graniczy z cudem. Mam tam swoje biuroi sporo klientów w centrum i obok niego. Zrezygnowalam z auta z bólem serca (przyzwyczajenie) bo trudno gdziekolwiek dojechac. Ponieważ nie znam jeszcze (trzy miesiace juz tak jezdzę hahahihi ) bo co rusz zmieniaja rozklady,nie wiem jak co jeździ dużo chodze na pieszo. No cóż szpilki trzeba było zamienić na wygodniejsze buty ale kondycja co raz lepsza. I jak tak dalej pójdzie to forma będzie idealna a i zyskam na tym bo klientow szukam tylko tam gdzie mogę spokojnie dojechac i dojść. A i zyskałam duuużeo szczędności, bo moje autko ma 2 ltrowy silnik i smoczy strasznie.

ciapara - Pon 30 Gru, 2013 09:31

cattleya, to my krajanki jesteśmy Smile ja centrum omijam duuuuzym łukiem. Na szczęście mogę Smile
cattleya - Pon 30 Gru, 2013 10:59

ciapara napisał/a:
cattleya, to my krajanki jesteśmy Smile ja centrum omijam duuuuzym łukiem. Na szczęście mogę Smile

Ależ ten świat mały Surprised
witam krajankę bye bye

mrober - Pon 30 Gru, 2013 13:45

Mnie od jakiegoś czasu "chodzi po głowie" pomysł by zapisać się do jakiegoś sklepu internetowego i sprzedawać swoje wyroby. Zimą robiła bym czapki,szaliki,ozdoby choinkowe,latem kołnierzyki czy serwetki. Tylko czy istnieje jakiś sklep internetowy w którym można sprzedać swój wyrób w cenie faktycznie poniesionych kosztów? A może macie namiary na taki sklepik?
ksanty - Pon 30 Gru, 2013 19:37

mrober napisał/a:
Mnie od jakiegoś czasu "chodzi po głowie" pomysł by zapisać się do jakiegoś sklepu internetowego i sprzedawać swoje wyroby. Zimą robiła bym czapki,szaliki,ozdoby choinkowe,latem kołnierzyki czy serwetki. Tylko czy istnieje jakiś sklep internetowy w którym można sprzedać swój wyrób w cenie faktycznie poniesionych kosztów? A może macie namiary na taki sklepik?


też o tym myślę od jakiegoś czasu. Moje dzieci niechętnie noszą wloczkowe rzeczy, znajomi traktują to jako nieszkodliwe dziwactwo, mąż jako nieprzewidziane wydatki w pasmanterii, robienie "do szafy" mnie już nie bawi

elcja27 - Wto 31 Gru, 2013 00:05

ciężko jest sprzedać robótkowe wyroby, niestety w naszym kochanym kraju ciągle panuje przekonanie, że ręcznie robione, a szczególnie odzież, to dla biedoty, której nie stać na kupienie markowych ciuchów. No i ciężko jest konkurować cenowo z chińskim "rękodziełem" - a to mi przypomniało widziany niedawno komentarz " dokądkolwiek byś nie pojechał - pamiątki przywieziesz z Chin" hahahihi
siebusania - Wto 31 Gru, 2013 10:47

elcja27 napisał/a:
niestety w naszym kochanym kraju ciągle panuje przekonanie, że ręcznie robione, a szczególnie odzież, to dla biedoty
no wlasnie, rekodzieło jest nie doceniane, ja pracowałam przy szyciu firmowych spodni jak zobaczyłam jaka robia fuszere to pukam sie w głowe jacy ludzie sa omamieni ze firmowe to dobre, materiał zle skrojony po upraniu w chemikalach z ciemnego materiału były jasne spodnie tak cienkie jak stara szmata na 1 wyjscie za 400zł za 3cm skrawek materiału z logo firmy na kieszeni. w firmowym sklepie tez pracowałam i wiem co producent przysyła do sprzedazy, np buty odklejone zanim rozpakuje sie pudełko albo kurtki z guzikami na bozej chwale które musiałysmy recznie doszyc normalnie smiech a nie orginalne firmy.
mrober napisał/a:
Tylko czy istnieje jakiś sklep internetowy w którym można sprzedać swój wyrób w cenie faktycznie poniesionych kosztów? A może macie namiary na taki sklepik?
tez o tym myslałam i i szukałam ale niestety nie znalazam
Elżbieta P. - Wto 31 Gru, 2013 11:00

ja, podobnie jak Basia (kabyr) nie postanawiam niczego konkretnego, bo nigdy nie udaje mi się dotrzymać danego sobie słowa. Po Ducanie schudłam 12 kg, przybyło mi od 2010 roku ok. 2 kg i jedyne czego mi brakuje, to ruch, zasiedziałam się strasznie, w pracy siedzę przed komputerem, w domu podobnie do tego jeszcze z robótką w rękach i mimo, że stosuję MŻ, nie chudnę... ale do diety już nie wracam, muszę tylko trochę się ruszać
zamia - Wto 31 Gru, 2013 11:07

Nie chcę Wam psuć postanowień noworocznych, ale 15 lat temu miałam sklep na allegro i przez cały rok utrzymywania sklepu, nie sprzedałam NIC.Teraz robię, bo lubię, sprawia mi to przyjemność i chowam do szuflady.

Na pocieszenie podaję link do swetra na Zalando
http://www.okazje.info.pl...1i004-101-.html

Ulik - Wto 31 Gru, 2013 11:17

Oczywiście nikomu tego nie życzę, ale najlepszym odchudzaczem jest szpital. W tym roku byłam tam dwa razy. Szpitali nie lubie,ale ten fakt mnie bardzo ucieszył.

Na nowy rok mam kilka postanowień i marzeń. Najważniejsze z nich, to mniej się denerwować i wystąpić na zawodach.

cattleya - Wto 31 Gru, 2013 13:51

zamia napisał/a:
Nie chcę Wam psuć postanowień noworocznych, ale 15 lat temu miałam sklep na allegro i przez cały rok utrzymywania sklepu, nie sprzedałam NIC.Teraz robię, bo lubię, sprawia mi to przyjemność i chowam do szuflady.

Na pocieszenie podaję link do swetra na Zalando
http://www.okazje.info.pl...1i004-101-.html

Są zagraniczne portale na których swobodnie można wstawiać swoje cuda,wUE i Stanach wystarczy poszukać w necie.

mrober - Wto 31 Gru, 2013 14:04

Zamia, gdyby tak faktycznie policzyć koszty tego sweterka z Zalando to uzbierało y się te 1500zł. cena projektu, materiał,dzierganie i to pewnie nie jednej osoby,bo księgowa i pani od pakowania też muszą zarobić. Do tego podatki,vaty ,a i znaczek Zalando też ma swoją cenę. koszty reklamy też są wliczone i pewnie wiele innych rzeczy.
We wszystkim tak jest, ja ostatnio kupowałam zwykłą maszynkę do mielenia orzechów i zapłaciłam 36 zł w zasadzie za kawałek blachy. Ale wracając do sweterka to pewnie ktoś go kupi. Wszystko zależy od upodobań i portfela kupującego. Są osoby które kupują chińską taniochę bo albo jest to produkt na ich kieszeń,albo traktują taki ciuch jak jednorazówkę ( ubiorą 3 razy ,wyrzucają i kupują coś nowego),są też i tacy których stać zapłacić za coś oryginalnego. Moda w zasadzie wraca, tyle,że mamy coraz więcej osób których nie stać na wyroby robione ręcznie. Pamiętam lata 80 te , moja ciocia na robieniu swetrów utrzymywała samochód -paliwo,opłaty. Zresztą tutaj na forum jest osoba robiąca bluzeczki za 600 zł -był nawet program w tv z tą panią. Wszystko zależy od popytu. Myślę,że dobrym pomysłem jest robienie różnych rzeczy,bo raz schodzą jak ciepłe bułeczki kołnierzyki, za chwilę bluzeczki,czy kolczyki. Myślę,że może dobrym pomysłem jest promowanie swoich wyrobów najpierw w miejscu zamieszkania, przez ogłoszenia na stronie swojego miasta. No i pierwsze przykazanie- nie róbmy za cenę włóczki i dobrej kawy.

ciapara - Wto 31 Gru, 2013 14:25

Ok jest ebay i takie tam. A jak wykazac dochód z takich sprzedazy? US sie nie czepi????
cattleya - Wto 31 Gru, 2013 14:44

Chyba robimy tu off-top bojuż gdzieś taki temat już tu chyba był.
Jeżeli zgłosisz fakt uzyskania dochodów w urzędzie skarbowym, to nie zapłacisz kary. Jest to tzw. zgłoszenie czynnego żalu.

Będziesz dalej spokojnie sprzedawać bez firmy używane rzeczy i działalność twórczą

Jeśli wykonujesz działalność artystyczną osobiście i dokonujesz osobiście sprzedaży swoich prac, to stanowi to odrębne źródło przychodu w podatku dochodowym PIT. Nie musisz od razu zakładać działalności gospodarczej.

Są jednak pewne ograniczenia takiej sprzedaży. Ograniczenia te wynikają z ustawy o podatku dochodowym i przepisów działalności gospodarczej.
A tak na prawde ktoś kto pracuje na etaciei zakłada firmę to płaci niewielki ZUS( którąś z jego części) i do tego to co zakupimy rozliczmy w firmie. Nie pamietam też poczatkowej kwoty wolnej od podatku, kiedyś było to 3000 zł.

Tak napawdę DG nie jest takie straaszne wesoło mi

Ale całymi łapkami podpisuję się pod tym żeby się jednak cenić , a klientów czy to u nas czy za granicą zdobywa się mozolnie.A potem to już poczta pantoflowa robi swoje...
Znam to z autopsji, jestem agentem ubezpieczeniowym.

bogumila7486 - Wto 31 Gru, 2013 15:06

Ja w próbowałam uczęszczać na zajęcia fitness ale z niezbyt ambitnym efektem ale mam mocne postanowienie noworoczne. Od stycznia nie będę opuszczała zajęć, więc dołączam do grona ćwiczących koleżanek. Smile Smile
cattleya - Wto 31 Gru, 2013 16:40

Ja nie robię postanowień noworocznych ale staram sie podsumować stary rok. Co mi się udało,co nie i dlaczego.Taki mały rachunek sumienia.
Trudno by mi się wchodziło w nowe z przymusem" bo postanowiłam"....
W koncu Nowy Rok to nowa energia i nawet kiedy mamy na karku coś co ciąży ze Starego Roku to i tak potrafimy patrzeć wtedy bardziej optymistycznie.
I niemówmy żeby ten kolejny nie byl gorszy od poprzedniego, on ma być lepszy !!!

barbara 1 - Wto 31 Gru, 2013 18:18

A moje to nauczyć się ażurów na drutach hopla
mala100gosia - Śro 01 Sty, 2014 17:55

Ja co prawda też jestem z tych co nie robia postanowień bo ich nie dotrzymują, ale zawsze staram sie mieć jakieś plany/wyzwania na kolejny rok Smile W tym planuję zabrać się za koronkę irlandzką bo marzy mi się piekna suknia ślubna z niej, a to nie dość że rzecz pracowita to wymaga pewnej wprawy w łączeniu tych elementów by całość była piekna Smile Puki mam jeszcze reszti wolnego czasu w tym moim ostatnio zagonionym życiu to trzeba to wykorzystać Wink wesoło mi
Runa - Śro 01 Sty, 2014 20:41

I ja nie robię postanowień noworocznych ale w tym roku postanowiłam wziąć się za siebie. Od jutra idę na fitness, po porodzie nie mogę dojść do siebie. Nie żeby mi zostało kilka kilogramów ale chodzi o samopoczucie. Zawsze byłam aktywna a ostatnio jakoś na nic nie mam czasu i na początek fitness a potem już inne rzeczy przyjdą łatwiej.
4. lutego wracam do pracy :/

ciapara - Śro 01 Sty, 2014 21:23

Piekne sa wasze postanowienia
i o szczupłosci
i o azurach
i o koronce
dopinguje Wam mocno
Ja chyba zaczne wiecej spacerowac z córka i łączyć ruch z rozmowa z dzieckiem, której nigdy dosyc Smile



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group