Pogaduszki szydełkowe - Co pani domu wiedziec powinna :-)
saba52 - Pon 04 Paź, 2010 12:33
ciapara, Na szczęście moje zapasy włóczkowe(a mam ich duuużo) te stworzonka jakoś omijają.
Najlepiej co jakiś czas szafy przecierać octem lub terpentyną.
A żeby zabezpieczyć to np wysuszyć skórkę z cytryny,wkładac ją do woreczków z gazy i wieszać w szafie.W kieszenie ubrań można wkładać kamforę,gałązki mięty,igły sosnowe lub gałązki macierzanki pachnie ładnie a mole tego nie lubią.No i jeszcze farba drukarska czyli gazety.
Paillette, zazdroszczę tych sportów,ja nie miałam takich możliwości i za wcześnie się urodziłam Jedynie co to latem obowiązkowa wyprawa w Bieszczady no i rower.
Paillette - Pon 04 Paź, 2010 16:08
beti9, saba52 oj dziękuję dziewczyny... większość mojej styczności ze sportem to studia na AWF-ie
Ale wykorzystując sytuację pochwalę się jeszcze, że potrafię grać na czterech instrumentach: gitara, pianino, flet sopranowy i flet altowy; poza tym 8 lat śpiewałam w chórze, a w liceum uczęszczałam na sekcję wokalną do domu kultury, dzięki czemu mając 19 lat prawie otarłam się o zielonogórskie samowary w konkursie (zapomnianej już) piosenki radzieckiej
Z wielu rzeczy musiałam zrezygnować, ponieważ mój ówczesny chłopak, późniejszy mąż (na szczęście już ex) wszystkiego mi zabraniał... a ja zodiakalny bliźniak jestem i bardzo podoba mi się stwierdzenie: "Gdzie diabeł mówi dobranoc, tam budzi się diablica... "
ciapara - Pon 04 Paź, 2010 18:28
Ale jestes wszechstronna moja corka bierze lekcje muzyki na keebordzie i bedzie miala przesluchanie na skrzypce
Moi rodzice nie rozumieja ze dziecko jest muzykalne i samo chce sie uczyc uwazaja ze chcemy ja za bardzo obciazyc, ze dziecko powinno miec swobode
A my uwazamy ze tych dzieci swobodnie wloczacych sie narkotyzujacych sie jest dosyc i wolimy uczyc corke pracy, zeby w zyciu wiedziala ze praca dokads dojdzie
Mam do Ciebie w takim razie pytanie... czy uwazasz ze to przesada uczenie dziecka na 2 instrumentach jesli ma słuch muzyczny?
Paillette - Pon 04 Paź, 2010 18:44
Jeśli chce się uczyć i nie będzie je to kolidowało z wolnym czasem a później z nauką, to jestem jak najbardziej za. Masz rację, najlepiej wypełnić czas dziecku aby nie miało "dziwnych" pomysłów wynikających z nudów....
Najważniejsza jest dobra organizacja.....
Aurelia - Pon 04 Paź, 2010 18:54
Moje dziecko chodzi do muzycznej...
właściwie , nie chodzi, a biega. Wnet by tam zamieszkała. Wszystko zależy od dziecka, jedne chcą, inne nie , napieranie rodziców z moich obserwacji, zupełnie nic nie daje, dzieci sie buntują , robią wszystko, aby przerwać tą naukę.
Częsć dzieci odpada po drodze, która, nie jest usłana różami, bez przerwy egzaminy itp. Ale jak dziecko chce, to nic mu nie przeszkadza.
Moje dziecko ma cały czas wypełniony, ostatnio dołożono masę kół zainteresowań, w szkole, też ma na to czas.
Tak jak Ciaparko piszesz,nawet jeśli granie nie wypali, to zrób wszystko,aby dzieci miały zainteresowania i wypełniony czas, aby głupoty, nie przychodziły do głowy. Radzę też monitorować kontakty dziecka.
ciapara - Pon 04 Paź, 2010 19:00
moja mala skonczy w styczniu 7 lat dopiero ale zdaję sobie sprawe z zagrozen jakie czekaja na dzieci we wspolczesnym swiecie...zycie pokaze jak mi sie uda wychowac mala
anza87 - Pon 04 Paź, 2010 19:09
Według mnie jak najbardziej. Niech gra jak nie ma z tym problemów Ja słuchu nie mam ale rodzice chcieli mnie w podstawówce na siłę posłać do szkoły muzycznej. Jak to nic nie dało to szukali mi innych zainteresowań. Tyle, że mnie nie interesowały żadne z nich. Po prostu mi nie odpowiadały a oni nie mogli tego zrozumieć. Teraz mam zainteresowania, chyba aż za dużo i ciągle wysłuchuje ze zajmuje się pierdołami.
I coś mnie denerwuje. Rozumiem jak niektórzy rodzice chcą, żeby ich dzieci miały różne zainteresowania, jak oni sami. Ale nie tak jak jest w przypadku moich. Całe życie siedzą przed TV oglądając jakieś bzdurne seriale, z których nic nie wynoszą, a dzieci chcą zmuszać do nie wiadomo czego. I wiecznie porównują do dzieci np. sąsiadów, jakie to zdolne itp. Nie rozumiem tego. Zamiast pozwolić dziecku rozwijać się w tym kierunku w którym samo chce, a nie zmuszać np do nauki 3 języków bo od kolegi dziecko też się uczy. Wiadomo, że nie każdy ma talent do tego samego.
Znowu się bez sensu rozpisałam...
Aurelia - Pon 04 Paź, 2010 19:13
Koleżanki mojej córki chodzą do pobliskiego miasteczka, do skajt-parku, czy jak go zwał. Tam odbywa się picie, palenie i narkotyki.W zeszłym roku, tak było, nie reagowałam, bo nie wiadomo jak się zachować, dam komu znać, mogłoby się to odegrac na moim dziecku. Późną wiosna odkryłam że do grona znajomych tych koleżanek, należy chłopak z dalszej mojej rodziny. Efekt taki,że tamten repetuje, a koleżanki maja się dobrze, myślę,że tu jakieś łapówki wchodzą w grę, bo nie możliwe jest, aby komuś tak bardzo przepuszczano.
A chłopak, o którym piszę miał szansę dostać się do dobrej szkoły.
Nie zawsze da się, dzieci upilnować, zwłaszcza jak rodzice pracują na zmiany.
Ja ze swej strony staram się mniej więcej interesować w jakim gronie się dziecko obraca. Zwłaszcza radzę trochę uwagi poświećić nastolatkom.
ciapara - Pon 04 Paź, 2010 19:14
Wcale nie bez sensu
Corka juz byla na przesluchaniu u muzyka po dyrygenturze ktory gra na wszystkich instrumentach. Ponoc sluch ma taki ze nadaje sie na skrzypce. Teraz chodzi do przedszkola muzycznego od wrzesnia. No i z tej szkoly bedzie miala przesluchanie... a w kwietniu egzamin do szkoly muzycznej.
Aurelia - Pon 04 Paź, 2010 19:22
Wszystko zależy od dziecka, nawet jesli oglada te niby bzdurne seriale, to cos w nich widzi, nie szwenda się gdzieś, bez celu. Jest w domu, być może w którymś momencie coś zaskoczy i coś polubi, moje dziecko, muzyką zainteresowało sie w wieku 11 lat. Samo. Gdybym ją na siłę zapisała wcześniej wcale nie wiadomo jak to by wygladało. Wcześniej rozwijała się plastycznie, na tyle o ile, sama, jak się mieszka w dziurze , nie ma tak wiele możliwości.
A te pierdoły jak piszesz Anzo, to Twoje życie, a że innym żal,że nie orzesz:)
Cóż , każdy ma prawo robić co lubi, wtedy jest w tym dobry. Ma to sens.
anza87 - Pon 04 Paź, 2010 19:29
Aurelia, w takim razie moja siostra jest dobra w oglądaniu seriali i piciu ze znajomymi Bo tylko to robi. Tak napisałam o tych serialach właśnie na przykładzie rodziców i siostry. Są też w TV wartościowe rzeczy ale po co na nie patrzeć skoro można po raz kolejny zobaczyć odcinek, który się widziało juz ze 100 razy :/ Dla mnie osobiście to glupota. Bo ileż można...
ciapara - Pon 04 Paź, 2010 19:48
Mam podobne odczucia
Najgorzej nie miec zadnych zainteresowan... tv to oglupiacz
Fajnie czasem cos obejrzec ale nie robic z tego sensu zycia
kabyr - Pon 04 Paź, 2010 22:02
| Aurelia napisał/a: | Ja ze swej strony staram się mniej więcej interesować w jakim gronie się dziecko obraca. Zwłaszcza radzę trochę uwagi poświećić nastolatkom.  |
Aurelio masz poniekąd rację.
Wszystko zależy od młodzieży.
Jeżeli zauważą, że są obserwowani przez rodziców
wiele rzeczy zaczną robić na złość.
Nie wiadomo jak się to może skończyć.
Ja mam syna i córkę.
Różnica między nimi jest 9 lat.
Syn był bardzo spokojny.
Mało chodził na dyskoteki,
ponieważ skończył szkołę zawodową szybko zaczął dorosłe życie
tzn zaczął pracować.
Córka natomiast uczyła się do ubiegłego roku.
Z domu wybyła w wieku 18 lat zaczynając dorosłe życie na studiach.
W wieku 16 lat pierwszy raz poszła na prywatkę sylwestrową.
Myślę, że zaufanie jakim darzę córkę zaowocowało.
Nie mam najmniejszych problemów wychowawczych.
Obserwować, ale również mieć zaufanie do swoich dzieci.
anza87 - Pon 04 Paź, 2010 22:44
Moi rodzice za bardzo ufali mojej siostrze i na wszytsko jej pozwalali znacznie wczesniej niz mnie. I na dobre im to nie wyszlo. A zawsze ich ostrzegalam.
Robi sobie co chce, w domu palcem nie ruszy, ma ich gdzieś, ale dla całej rodzinki to i tak "kochana Ewunia". Teraz jest "podwójnie kochana" bo ma prace. A to ze rzuciła szkołe (jest winna rodzicom 3000) a wypłate wydaje na picie i papierosy to już nieważne. To zawsze i tak ja jestem ta zła (tylko żeby mi jeszcze powiedzieli dlaczego :/). Zawsze starałam się robić tak, zeby dogodzic innym. Swoje potrzeby stawialam na końcu. Chyba serio nie opłaca się być dobrym. Normalnie żyć się odechciewa.
Przepraszam, że tak trochę nie na temat, ale musiałam ponarzekać i się wyżalić
ciapara - Pon 04 Paź, 2010 22:48
Jest na temat. Jestes inna od rodziny. Co nie znaczy ze gorsza. Ulozysz sobie zycie tylko wierz w to. A bycie dobrym poplaca zobaczysz bo w koncu doprowadzisz do sytuacji ze wkolo Ciebie beda sami dobrzy ludzie. Wierze w Ciebie. Ulozysz sobie zycie i bedzie dobrze, tylko badz konsekwentna.
Grażyna - Wto 05 Paź, 2010 18:37
Wegetują ludzie, bo spedzanie czasu przed telewizorem (+picie) uwazam za wegetację, tylko ci, co nie maja wiary we własne mozliwosci i wyznaczonego celu w zyciu. Bo jesli jest cel do osiągnięcia, to sa checi do działania oraz wysoka świadomosc o tym jak sie cos robi, i co się robi.
W kontaktach dzieci z rodzicami najwazniejsze jest wzajemne porozumienie i zrozumienie się. Trzeba stale rozmawiać. Mam dorosłe dzieci. Miały one okresy buntu,jak wszyscy w tym mlodziezowym okresie, ale nawet w najtrudniejszym dla rodzicow czasie starałam się rozmawiać z dziecmi nie jako rodzic-dziecko, lecz partnerzy w rozwiązywaniu problemow. Efekt jest taki, że dzieci mówią mi o wszystkim. Wiem nawet kiedy córka miała ten "pierwszy raz"z chlopakiem. Wiem co lubią, czego nie cierpią, z kim się przyjaźnią, jak spędzaja wolny czas na studiach. Nigdy nie krytykuję, ale nauczyłam dzieci, że każdy ma prawo do wypowiadania swojego zdania, trzeba cudze opinie ze spokojem wysłuchać, zaprezentowac swój punkt widzenia.
ciapara - Wto 05 Paź, 2010 18:47
Grazynko normalnie jak przeczytalam ze wiesz kiedy byl pierwszy raz Twojej corki.... mowe mi odjelo z wrazenia
anza87 - Wto 05 Paź, 2010 19:20
ciapara, dziękuję Pani za słowa otuchy
Grażyna, normalnie aż pozazdrościłam Pani dzieciom:oops:. Mam nadzieje, że też będę miała taki kontakt ze swoimi dziećmi (jeśli będę je miała). Nie chcę, żeby przechodziły przez to samo co ja
Ze mną mama nie rozmawiała, choć tego chciałam. I to nie z braku czasu. Przez 20 lat nie pracowała, ale wracając ze szkoły słyszałam tylko pytanie czy dostałam jakąś ocenę. Nawet nie: "co w szkole?". Tylko o oceny się pytała. Zawsze dobrze się uczyłam, ale i tak zawsze podawała mi za wzór innych. Zawsze inni byli lepsi, w tym siostra. Dlatego się nauczyłam, że jestem ta gorsza itd. Ciężko potem wierzyć w siebie jak całe życie takie coś mi wmawiali. Na szczęście poznałam mojego M. On co prawda w domu miał podobnie, ale też jest całkiem inny niż jego rodzina. Mogę na niego liczyć, zawsze mnie wspiera i mówi żebym się nie poddawała. I jak to mówi: "Jak masz być F...(i tu jego nazwisko) to musisz być twarda". I tego się trzymam
Grażyna - Wto 05 Paź, 2010 19:28
Ano tak jest, ze zycie nas uczy. Moja mama ze mna nie rozmawiała. Była surowa i nie przyjmowała sprzeciwów. Czasami, ze wzgledu na jej charakter bylo ciezko mnie i siostrze. Postanowiłam, że w mojej rodzinie będzie inaczej. Postanowilam, że jak będę dorosła to mame zmienię. Zmieniam ja już pół wieku. Z marnym skutkiem, bo to "skorpion" uparty.
anza87 - Wto 05 Paź, 2010 19:50
Ja tez jestem "skorpion uparty" No więc się nie dam i będę się starać, żeby mieć w miarę normalną rodzinę.
Zawsze rodzina była dla mnie najważniejsza, mimo tego jak mnie traktowali. Ale mam dość. Nie mam zamiaru więcej szanować kogoś kto wcale nie szanuje mnie. Każdemu szacunek się należy a nie tylko rodzicom "bo są starsi". To jak dla mnie żaden argument. Tym bardziej kiedy nawet nie dopuszczają mnie do słowa bo"gadam głupoty, naczytałam się za dużo, oni są starsi i przez to mądrzejsi".
ciapara - Wto 05 Paź, 2010 19:59
Ja lepszy kontakt zlapalam z mama dopiero jako dorosła osoba.
Madzia - Wto 05 Paź, 2010 20:05
| anza87 napisał/a: | | i tak zawsze podawała mi za wzór innych. Zawsze inni byli lepsi, w tym siostra. Dlatego się nauczyłam, że jestem ta gorsza itd. Ciężko potem wierzyć w siebie jak całe życie takie coś mi wmawiali. |
Wiem coś o tym. Mi niestety ten brak wiary w siebie pozostał.
I jak tu dziewczyny wymieniają co umieją, to ja sobie pomyślałam, że nie mam o czym pisać. Ale dla mnie i małe rzeczy są sukcesami. Np pierwsze bułeczki upieczone w niedzielę.
anza87 - Wto 05 Paź, 2010 22:42
ciapara, chciałabym też się z nią dogadywać, ale póki co się na to nie zanosi. Przez tyle lat sie nie zmieniła, a ja już mam dosyć dawania tylko od siebie. Takie jednostronne działania do niczego nie doprowadzą.
ciapara - Śro 06 Paź, 2010 07:29
Anza87 masz racje nic na sile. Jednego faktu nie zmienisz to Twoja matka a Ty jestes jej corka. Skoro teraz relacje macie do bani, to nic na sile. Moze zycie samo zmieni pewne sprawy. Tak bylo u mnie. Po wielu swoich problemach łatwiej mi bylo zrozumiec swoja matke i nawiazac z nia kontakt. NIe jest idealny.... ale dla mnie zadawalajacy.
alfa76 - Śro 06 Paź, 2010 08:25
Witam.
Widzę, ze piszecie o sobie to i ja napiszę. Rzeczy, które lubię robić to szydełkowanie (uwielbiam), czytanie książek, rozwiązywanie zagadek logicznych, nauka języków obcych, pieczenie ciast (gotować nie cierpię!).
Mam już taki charakter, że jak się już w coś zaangażuję to na całego i zabieram się za rzeczy najtrudniejsze. Tak było z szydełkowaniem. Jeszcze nie znałam podstawowych oczek, a już robiłam serwetkę, której stopień trudności był zaawansowany. Po prostu patrzyłam jak się robi dane oczko w książce, a potem robiłam. Co do nauki języków obcych to w tej chwili znam biegle angielski, podstawowo niemiecki, francuski i rosyjski. Gdybym miała więcej czasu to nauczyłabym się tych języków biegle. Niestety mój czas pochłania teraz mój 8-letni synek, którego sama wychowuję i muszę mu zastąpić oboje rodziców, przypilnować lekcji, pomóc w nauce. Co do sportów to nie cierpię ani oglądać ani uprawiać. Chętnie zapisałabym się do jakiejś szkoły tańca, ale w mojej okolicy takowej nie ma. Jest za to prężnie działające Koło Gospodyń Wiejskich , jednakże są tam rozrywki tylko dla pań około 70-tki (nie chciałabym jakoś obrazić osób w tym wieku). Ostatnio bardzo wciąga mnie pieczenie, ale szwankuje mi piekarnik i nikt nie chce jeść moich ciast. nie dlatego , ze są niejadalne tylko moja mama nie lubi "takich wymyślnych placków", a tata też nie będzie się w nieskończoność obżerać. Mój syn jest w ogóle "nie plackowy". Rozpisałam się, ale to forum to jakby mój drugi dom.
|
|
|