To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Pogaduszki szydełkowe - Sprzedaż własnych wyrobów.

heniutkowo - Śro 16 Lip, 2014 21:18

W tym kraju nic nie jest proste mam kolezanki a krajach europejskich i sprzedaje wszystko dzieki nim,tam sa inne przepisy.
Grażyna - Śro 16 Lip, 2014 22:59

to masz fajnie
Asia_117 - Czw 17 Lip, 2014 07:26

Grażynko, ja bym Ci poradziła rozejrzeć się wśród koleżanek czy masz takie pracujące w "babińcu" - duże biura, szkoły (to przecież Ty Wink ), banki...Może pomogłyby w dystrybucji Wink - nie ma to jak wziąć w ręce, przymierzyć, obejrzeć, ocenić i docenić wysoką jakość ...
To nie jest też rozwiązanie na stałe - ale może pozbędziesz się szufladowych zapasów Wink
Ja tak sprzedałam trochę, ale moja koleżanka tym sposobem upłynnia wręcz hurtowe ilości.
Kolejny sposób to poprosić swoją zaprzyjaźnioną fryzjerkę, a najlepiej kilka o kawałeczek miejsca na ekspozycję Twoich prac w ich salonie - jak już klientka przyjdzie się upiększać to i parę złotych więcej chętnie zostawi, żeby wyjść z ładnym drobiazgiem.
Ja nie sprzedaję dużo - zarobię jakieś grosiki na włóczki, czy kolejne koraliki, ale zawsze jakaś satysfakcja jest, ze nie ruszam domowego budżetu na swoje hobby.

Sprzedaż na Allegro, czy OLX to nawet nie wchodzi w rachubę - tam ceny są takie, że zastanawiam się skąd oferujące biorą materiał, bo wydaje się, że czasami gotowy produkt jest tańszy niż koszt owego materiału potrzebnego do wykonania gotowej biżuterii puknąć się
A jakość tych "dzieł" jest często ... bez komentarza ... - tak jak wspominałaś "badziewie".
Bywa i tak, że kiepski produkt dobrze sfotografowany jednak znajduje nabywcę...

Jak już pojawi się coś ładnego to cena jest wyższa i mam wątpliwości, czy znajdują się chętni do zakupu hmm

Ja kiedyś sprzedawałam, albo dokładniej mówiąc próbowałam sprzedawać swoje sweterki dla piesków - były zachwyty..."o jakie śliczne, ...itp." a w kolejnym zdaniu..."a w sklepie chińskim widziałam ostatnio sweterki po 15 zł..."
Przestałam cokolwiek oferować hahahihi

AlaJ - Czw 17 Lip, 2014 08:08

Ja stosuję dokładnie te same sposoby, co Asia_117. Nie liczę na wielki zarobek, tylko na zwrot kosztów i frajdę, że podoba się, że ktoś ma ochotę kupić. Najwięcej sprzedałam dwa lata temu, jak leżałam w szpitalu, a potem byłam w sanatorium. Nie były to kwoty kwalifikujące mnie do rozliczania się z fiskusem i całe szczęście, bo papierkologia z powodu kilkunastu drobiazgów biżuteryjnych dokładnie by mnie zraziła.

Próby wstawiania do sprzedaży komisowej przećwiczyłam, do galerii nawet nie próbuję (o przeprawach z galerami czytałam już dawno).

Porównywanie moich wyrobów do chińskich doprowadza mnie do białej gorączki.

Snedronningen - Czw 17 Lip, 2014 09:10

AlaJ napisał/a:
Porównywanie moich wyrobów do chińskich doprowadza mnie do białej gorączki.
ja w takiej sytuacji odsyłam do Tesco. Jeżeli ktoś chce porównywać to niech porównuje, jak nie chce płacić za porządne wykonanie to zawsze może sobie kupić taniochę z chin, którą wyrzuci po pół roku, bo się zepsuje. Tym bardziej, że ja robię tylko z naturalnych włókien, z ewentualną małą domieszką akrylu.
Grażyna - Czw 17 Lip, 2014 21:38

Asia_117 napisał/a:
Grażynko, ja bym Ci poradziła rozejrzeć się wśród koleżanek czy masz takie pracujące w "babińcu" - duże biura, szkoły (to przecież Ty ), banki...Może pomogłyby w dystrybucji - nie ma to jak wziąć w ręce, przymierzyć, obejrzeć, ocenić i docenić wysoką jakość ...


Asiu, tak robię. Trochę tą metodą sprzedaję. Gdy ozdoby choinkowe i wielkanocne były hitem, to przez kilka lat nic innego nie robiłam, tylko kurczaki, aniołki, bombki itd., aż do znudzenia, aż do znienawidzenia. Jeszcze się wzdrygam, gdy ktoś prosi o aniołka. Brr... odmawiam, bo ileż to można dziergać. W tym roku też miałam zamówienia, ale przekazywałam je mojej uzdolnionej sąsiadce i ona dziergała ile wlezie, a ja nosiłam do klientów. nie wiem, kiedy ten wstręt mi minie...

Mnie nie chodzi o to, by robić biżuterię na zarobek. Ogólnie nie mam na to czasu. Mnie chodzi jedynie, by zapasy zniknęły i tak jak mówisz, zwróciły się wydane pieniążki na zakup akcesoriów do bizu, bo przecież to strasznie dużo kosztuje. Mąż wtedy łagodniej patrzy na to moje hobby i sam jest dumny, że komuś ta moja robota się podoba. Mam również jednocześnie satysfakcję ze swojej pracy, zadowolenie, ze ktoś mój wyrób nosi, że ładnie w tym czymś wygląda, no same wiecie.

Obecnie jestem na etapie przeglądania sklepów internetowych i czytania opinii na ich temat. Pewnie wybiorę ze 3 i wyśle swoje zgłoszenie. Jak mi gdzieś pozwolą sprzedawać, to umieszczę w tych sklepach swoje wyroby, tak na próbę. a nóź się uda. A na razie (dzisiaj!) wzięłam się za założenie bloga. Powinnam się już dawno za to wziąć i pokazywać w ten sposób swoje prace. Niestety nie miałam odwagi, a w zasadzie byłam pełna obaw, czy podołam takiemu zadaniu, a przecież to tez promocja/reklama swoich prac. Pół dnia straciłam na rozgryzanie bloga i mam tego tylko tyle:

http://handmadebygrazyna.blogspot.com/

Nie zdziwcie się, jak będę was męczyć o porady wesoło mi

Kalima - Pią 18 Lip, 2014 07:48

Grażynko - blog to krok milowy. Składając aplikacje wysyłasz max. do 5 zdjęć prac. A dodatkowo robisz odnośnik do bloga - jak Ktoś chce to sobie więcej ogląda tam wesoło mi Powodzenia:)
mrober - Pią 18 Lip, 2014 10:02

Ja klika dni temu odwiedziłam targowisko, patrzę stoi babcia i ma do sprzedania kamizelki (na drutach) Robota perfekcyjna, pytam z ciekawości o cenę..... i padam z nóg! 35 złotych za sztukę. Tłumaczę babci,że zaniża cenę,że jak odliczy cenę włóczki to za robociznę ma jakąś 1 zł za godzinę machania drutami. Jak jeszcze dzierga przy świetle wieczorami i po wełnę musi pojechać autobusem to chyba dopłaca do interesu. A kobiecina mi na to ,że jak drożej by wyceniła to nikt nie kupi bo ludzie biedni. Już nie chciałam jej doradzać ,że bardziej na czasie było by wydzierganie ażurowych bluzeczek na letnie upały.Na pożegnanie powiedziałam tylko by się zaczęła doceniać.( ja za ostatni kołnierzyk dostałam 35 zł + koszty nici i wcale to kokosy nie są za dzierganie,krochmalenie i staranne wyprasowanie bo to też pożera czas)
Asia_117 - Pią 18 Lip, 2014 12:00

Grażyna napisał/a:
A na razie (dzisiaj!) wzięłam się za założenie bloga. Powinnam się już dawno za to wziąć i pokazywać w ten sposób swoje prace.


Gratuluję cool
Ja na założenie swojego też zdecydowałam się niedawno, a za uzupełnianie dopiero zamierzam się zabrać Wink

Frida - Pią 18 Lip, 2014 12:15

Grażynko, gratuluję! Bloga oczywiście obejrzałam.
A tak przy okazji, to pomysł z fryzjerem jest doskonały.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group