Pogaduszki szydełkowe - Noworoczne postanowienia i zmiany
zabencia - Pon 04 Paź, 2010 22:18
ciapara nie ma za co To ja jeszcze dorzucę swoje trzy grosze jeśli pozwolisz : spróbuj na parę dni odstawić nabiał całkowicie i zobacz jakie będą efekty...obstawiam, że na tyle widoczne, że odstawisz nabiał, albo przynajmniej mocno go ograniczysz
alinuk a jaką dietę stosujesz?
ciapara - Pon 04 Paź, 2010 22:19
alinuk na zdjeciu wygladasz bosko co Ty chcesz gubic?
dziekuje sprobuje tylko co ja mam jesc? miecho samo.... i wedline?
alinuk - Pon 04 Paź, 2010 22:29
Ja staram sie jak najmniej weglowodanow jesc, to najbardziej mi pomaga. Owoce, niekiedy jajecznice z cebulka i serem, staram sie do wielu potraw dodawac rozne ziarna.
No i gimanstyka naprawde duzo robi. Ja moge Ci tylko Davida Kirscha bardzo polecic. Wydal on takie DVD na 7 dni. I tak to fajnie zrobione, ze nie trzeba silowni ani sprzetu, wystarczy kawalek miejsca w sypialni.
Waze w tej chwili 63 kg przy 161 cm. Jak by to babcia powiedziala: szersza niz wyzsza. Ale musze przyznac, ze z wiekiem zmienila sie moja ulubiona waga. Jak kiedys fajnie bylo z 53 KG to w tej chwili nie chcialabym miec mniej niz 58. Miedzy 58 a 59 czuje sie najlepiej.
No .... bede sie czuc
alinuk - Pon 04 Paź, 2010 22:30
Haha, no tak ciaparus, na zdjeciu widac tylko glowe
zabencia - Pon 04 Paź, 2010 22:42
| ciapara napisał/a: | | dziekuje sprobuje tylko co ja mam jesc? miecho samo.... i wedline? |
O wędlinach raczej zapomnij, bo są słone i bardzo przetworzone. Generalnie rzecz ujmując nie sprzyjają spadkowi wagi.
Jedz kurczaka i wołowinę na różne sposoby. Z wołowiny zawsze możesz zrobić pieczeń rzymską i ją jeść jako wędlinę. Uda z kurczaka ugotuj bez skóry i jedz jako przekąskę. Piersi z kurczaka możesz pokroić na kawałki, posypać przyprawami i upieć na patelni grilowej (zawsze może służyć jako danie, albo zimne jako przekąska). Z wołowiny zmielonej w maszynce (tak zawsze jest bezpieczniej, niż gotowe mielone, bo tam to nigdy nie wiadomo co dorzucili) możesz zrobić pulpety (a w okresie z warzywami możesz do tego zrobić sos pomidorowy z pomidorów w puszcze). Wołowinę zawsze też możesz pokroić na kawałki, skropić lekko sokiem z cytryny, doprawić i usmażyć na patelni np. grillowej, a w dniach warzywnych dorzucić np. boczniaki, paprykę, cukinię i co tam Ci przyjdzie do głowy. Udka z kurczaka zamarynowane w sosie jogurtowym z mieszanką przypraw (kolendra, kminek, sółl, pieprz - wszystko utarte w moździerzu) i upieczone w piekarniku są przepyszne. Przepisów bez liku
Nie zapominaj też o rybach: pstrągi grillowane albo pieczone w folii aluminiowej mmmmm....pycha
Tuńczyk w sosie własnym to też wspaniała podstawa to różnych wariacji kulinarnych.
ciapara - Pon 04 Paź, 2010 22:46
dziekuje
chyba dalsze dietkowanie nie obedzie sie bez pichcenia
anza87 - Pon 04 Paź, 2010 22:48
Jak dla mnie mogłoby nie być żadnego mięsa a kurczak mógłby się składać tylko z piersi
A co do mielonego to prawda. Lepiej nie kupować gotowego, bo można tam znaleźć wszystko
alinuk - Wto 05 Paź, 2010 02:21
zabencio, corka mi przytyla i bylysmy u pani, ktora porady daje. Ja postanowilam z corka sie odchudzac, zeby ona wytrwala.
Rano nie pozniej niz dwie godziny po wstaniu sniadanie, po pieciu godzinach obiad, po pieciu godzinach kolacja.
pierwsze dwa dni tylko owoce i warzywa, bez soli, bez kawy, mleka, przypraw.
Pierwsze dni byly najgorsze ale woda z nas jednym zamachem splynela i po dwoch dniach minus 1,5 kilograma dodalo otuchy na diete.
Ja jadlam 5 razy na dzien, bo 3 dla mnie za malo. A niekiedy i jablko w miedzy czasie zjadlam.
Na sniadanie np owoce, 4 duze lyzki musli (tak sie to nazywa?), cztery lyzki jogurtu (1,5% tluszczu), jedna lyzke ziaren i pare orzechow.
Na obiad np chude kawalki kury przysmazone z cebulka, do tego rozne rodzaju warzywa (sa juz w paczkach zamrozone, jak na szybko), znowu troche ziarna, kapke oleju i troche sera.
Na kolacje salata, albo ryba albo cos podobnego jak na obiad.
Ja nienawidze gotowac, wiec na okraglo podobne jadlam i nawet sie nie przejadlo .
Kawa z mlekiem, herbata, woda, wszystko bez slodzika i przez caly czas zadnej gumy do zucia. To bylo faktycznie trunde. Chudlam prawie kilo na tydzien.
Gimnastyka dzienna jest przy tym wazna.
Malo weglowodanow, tzn mieso tak, ziemniaki nie.
A dzisiaj zjadlam makaron
ale smakowal ...
ciapara - Wto 05 Paź, 2010 07:54
a o co chodzi z ta guma? niewskazana przy diecie?
alinkuk podczytaj watek od poczatku... my tu na dukanie dietkujemy
czyli dieta proteinowa ... owoce sa na niej zakazane
katrinka - Wto 05 Paź, 2010 07:56
| zabencia napisał/a: | Nie zapominaj też o rybach: pstrągi grillowane albo pieczone w folii aluminiowej mmmmm....pycha
Tuńczyk w sosie własnym to też wspaniała podstawa to różnych wariacji kulinarnych. |
Żabencia masz rację,ja przez całą dietę jem ryby pod różną postacią (wędzone też) raz dziennie.Nabiał w postaci serka wiejskiego z otrębami tylko na śniadanie.
Co do wędlin to rzeczywiście lepiej robić je w domu .Ja robię chudą szynkę,pasztety z indyka,galantynę z kurczaka bez skóry.
A teraz śpieszę donieść że na wadze mam 67.5 kg
ciapara - Wto 05 Paź, 2010 08:07
katrinka
Jestes nasza motywacja Podobnie jak zabencia
Dajecie nam kopa dziewczyny
katrinka - Wto 05 Paź, 2010 08:17
| ciapara napisał/a: | | a o co chodzi z ta guma? niewskazana przy diecie? |
Gumę żuję prawie nałogowo,dziewczyny w pracy się śmieją że będę miała szczękę jak
koń.Słodzika za to nie używam wcale,może ze trzy razy przez cały okres diety.
Oczywiście guma musi być bez cukru ale teraz chyba wszystkie takie są.
alinuk - Wto 05 Paź, 2010 10:50
Niby guma do zucia powoduje, ze sie podwyzsza poziom cukru we krwi, u nie ktorych nawet przy slodziku.
Rybe jem czasami i bardzo mi smakuje, moze pozmieniam co nie co i przezuce sie wiecej na rybe
Mao - Wto 05 Paź, 2010 11:52
Ja donoszę ,że właśnie przeszłam na III fazę i niestety z marnym skutkiem mam 1,5kg w ciągu 5 dni na plusie i nie żebym tam szalała.
Posiłków królewskich nawet nie powąchałam ,jadłam tylko dodatkowo porcję owoców i w sumie zjadłam 2 kromki pieczywa pełnoziarnistego buuu i taki efekt...ja nie chce być całe życie na II fazie i być tym szczególnym wypadkiem co ma efekt jojo ...kurcze dlaczego ja mam ciągle pod górę?
Najgorsze jest to ,że nie mogę jeść otrębów z rana( upośledzają wchłanianie tyroksyny podobno ,właśnie to testuję) bo to dobry sycący zapychacz ..jesuuu ,nie mogę się przestawić ,że mam je jeść później ,wchodzą mi tylko jako placki albo muffiny i tak już zostanie ,nie cierpię ich w jogurcie.
Teraz w ciągu dnia o nich zapominam i zostają na wieczór
Od wczoraj znowu jestem na proteinkach ,za parę dni znowu spróbuje wprowadzić coś nowego dozwolonego oczywiscie
ciapara - Wto 05 Paź, 2010 12:28
No to mnie Mao zachecilas ja tez z tych trudnych przypadkow...
zabencia - Wto 05 Paź, 2010 13:22
| Mao napisał/a: | Ja donoszę ,że właśnie przeszłam na III fazę i niestety z marnym skutkiem mam 1,5kg w ciągu 5 dni na plusie i nie żebym tam szalała.
Posiłków królewskich nawet nie powąchałam ,jadłam tylko dodatkowo porcję owoców i w sumie zjadłam 2 kromki pieczywa pełnoziarnistego buuu i taki efekt...ja nie chce być całe życie na II fazie i być tym szczególnym wypadkiem co ma efekt jojo ...kurcze dlaczego ja mam ciągle pod górę? puknąć się |
Spróbuj metodą eliminacji dojść do tego co zwiększa wagę i poprostu ogranicz ten produkt. Całkiem możliwe, że któreś owoce są winowajcami. Trzymam kciuki, aby się udało
| Mao napisał/a: | Najgorsze jest to ,że nie mogę jeść otrębów z rana( upośledzają wchłanianie tyroksyny podobno ,właśnie to testuję) bo to dobry sycący zapychacz ..jesuuu ,nie mogę się przestawić ,że mam je jeść później ,wchodzą mi tylko jako placki albo muffiny i tak już zostanie ,nie cierpię ich w jogurcie.
Teraz w ciągu dnia o nich zapominam i zostają na wieczór przykro mi |
Mao jestem żywym przykładem na to, że otręby nie spowalniają działa tyroksyny. Testuję to już 10 miesięcy. Leki na tarczycę zażywam zaraz po przebudzeniu, a za ok. godzinę jem owsiankę z otrębów. Mam zaufane źródło medycznych informacji, które potwierdziło moje przypuszczenia, że otręby z lekami na tarczycę nie mają nic wspólnego, a już tym bardziej kiedy mam godzinną przerwę między jednym a drugim. Moje wyniki TSH wróciły do normy, co jest najlepszym potwierdzeniem powyższego. Wiem, że na różnych forach dietowych różnie piszą (i sama natknęłam się gdzieś na info o otrębach i tyroksynie), ale pamiętaj, że na wszystko trzeba wziąć małą poprawkę i nie uogólniać:)
Mao - Wto 05 Paź, 2010 13:59
zabencia, ja jestem żywym przykładem na to ,że coś jednak jest nie tak.
W kwietniu przed dietą TSH miałam na poziomie 1,87 teraz mam 6,97 lekarz kazał robić przynajmniej godzinną przerwę miedzy braniem leku a otrębami.
Niestety u mnie to zawsze było mniej ,około 30 minut od zażycia leków a potem jadłam śniadanie z owsiakami .
A owoce znowu odstawiłam dzisiaj mam 800g mniej ,ale chce mi się owoców !
Śliweczek ,nektarynek ,brzoskwinek ,jabłuszek i gruszek
kabyr - Wto 05 Paź, 2010 14:46
Żabencia powinnaś się cieszyć, że u Ciebie wszystko tak ładnie z górki.
Znam osobę, która mając niedoczynnością tarczycy też zaczęła stosować tę dietę
i muszę powiedzieć, że bez diety wagę trzymała na jednym poziomie
nie obżerając się oczywiście.
W czasie stosowania diety "z zegarkiem w ręku"
waga skakała raz w górę raz w dół.
O otrębach mogła zapomnieć.ponieważ niewiarygodnie waga podskakiwała.
Po dwóch miesiącach TSH zatrzymało się na 0,110.
Dobrze, że zrobiła badanie.
Tak więc nie dla każdego ta dieta jest dobra.
Małgosiu gratulacje dla Ciebie za wytrwałość
i za to, że się nie poddałaś.
Może ustabilizuje Ci się III faza i już bez przeszkód przejdziesz
po jakimś czasie na IV fazę i będziesz wówczas świętować zwycięstwo.
Tylko pytanie na jak długo bez wyrzeczeń
i stosowania głodówek.
Jarka - Wto 05 Paź, 2010 17:03
| Mao napisał/a: | | ja nie chce być całe życie na II fazie i być tym szczególnym wypadkiem co ma efekt jojo ...kurcze dlaczego ja mam ciągle pod górę? | | ciapara napisał/a: | | ja tez z tych trudnych przypadkow... | , ale chyba od jutra pociągnę ze 3 dni proteinek, ale ileż można ?????????????????
ciapara - Wto 05 Paź, 2010 17:34
ja tez mam momenty ze odstawiam diete... niestety nie jest mi z nia latwo
ale jak sa efekty to czlowiek ma zaciecie zeby leciec dalej z dieta
dzisiaj sprawdzilam taka rzecz kiedys lecac kawalek jaki dzisiaj przelecialam (zazwyczaj tak dynamicznie wlasnie chodze) bardzo bylam zmeczona i spocona a dzisiaj chudsza o 11 kilo ani sie nie zmeczylam ani nie spocilam duzo lepiej sie czlowiek czuje gubiac balast
a dieta no coz kazda ma jakies ale...
Grażyna - Wto 05 Paź, 2010 18:07
Ja napisałam sposob na utrzymanie wagi. Nie znaczy to, że mam glodówkę. Wręcz przeciwnie, zjadam wszystko i jem 4-5 razy dziennie. Zauwazyłam jednak, że ten serek wiejski mi smakuje. Ładuję 4 łyzki serka do miski, dosypuje łyzke otrąb lub płatków z otrębami i to zjadam na sniadanie. codziennie, bo mi się jeszcze nie znudzilo. Obiad jem miedzy 11-ta a 13-ta, bo chodze do pracy na popoludnie. W pracy ok. 16-tej zazwyczaj owoce, a gdy jestem w domu, to jem jogurt z 2 łyzkami otrab granulowanych z odrobina slodzika. Potem kolacja z kromkami ciemnego chleba i ziarnami zbóż. Obiady jem normalne, takie gotowane dla chłopaków. Czasem zjadam ziemniaki i sosy, czasem je omijam szerokim łukiem. Zależnie od nastroju.
Wiem juz teraz, że jedzenie nawet tłustych rzeczy mnie nie tuczy. W takim razie doszłam do wniosku, że tuczące było pieczywo jasne i slodkości w róznej postaci.
Chciałam tutaj zasugerowac po prostu obserwację organizmu i jego potrzeb.
Jeśli chodzi o leki, to rzeczywiscie Dukan w swojej ksiażce nie radzi zażywania ich łącznie z otrębami. Tu nie chodzi tylko o leki na tarczyce,ale takie w ogóle. Podobnie miała moja mama z lekami na astmę i chory kręgosłup. Zmieniła porę jadania otrąb i wszystko wróciło do normy.
zabencia - Wto 05 Paź, 2010 18:49
| Mao napisał/a: | zabencia, ja jestem żywym przykładem na to ,że coś jednak jest nie tak.
W kwietniu przed dietą TSH miałam na poziomie 1,87 teraz mam 6,97 lekarz kazał robić przynajmniej godzinną przerwę miedzy braniem leku a otrębami.
Niestety u mnie to zawsze było mniej ,około 30 minut od zażycia leków a potem jadłam śniadanie z owsiakami . przykro mi |
Może i mój poprzedni post nie wypadł za szczęśliwie, ale miało to zabrzmieć tak, że nie zawsze jest tak, że jest tylko jeden winowajca wśród produktów i że da się wszystko tak pogodzić, żeby było ok. I że to winowajcy to nie zawsze oczywiste produkty jak np. otręby. Jeśli uraziłam - przepraszam
A może spróbuj zrobić poprostu większą przerwę między lekami a otrębami - np. leki rano, a otręby w południe i między tym np. 4 godziny przerwy (otręby np. na drugie śniadanie). Otręby na wieczór to też może być przyczyna wzrostu wagi - w końcu trochę węglowodanów zawierają, a w nocy nie są one nam tak bardzo potrzebne. A może to jest też tak, że wzrost wagi miałąś po 5 dniach, a potem zrobiłaś dzień proteinowy i waga zleciała i w tygodniowym bilansie w dłuższym okresie czasu waga będzie constans. Będzie dobrze
| Mao napisał/a: | A owoce znowu odstawiłam Crying or Very sad dzisiaj mam 800g mniej ,ale chce mi się owoców !
Śliweczek ,nektarynek ,brzoskwinek ,jabłuszek i gruszek jęzor |
Może na początek ogranicz repertuar owoców tylko do jabłek, a potem dopiero stopniowo wprowadzaj inne. Tak to jest, że teraz Twój organizm będzie wyciągał z każdego nowego produktu wszystko co się da, więc słodsze owoce może lepiej jeszcze na trochę odstawić (co nie oznacza że na zawsze )
kabyr to nie jest tak, że jest wszystko ok. Z niedoczynnością i na lekach żyje się już do końca życia i wiele kwestii staje w związku z tą chorobą pod znakiem zapytania. I nie jest tak, że jest tylko i wyłącznie tarczyca, bo ona niestety idzie zawsze w parze z czymś jeszcze. Trzeba się z tym pogodzić i pożegnać się z pewnymi rzeczami. W niedoczynności tarczycy kluczem do sukcesu jest właściwa dawka leku dobrana odpowiednio do pacjenta. Jeśli jest niewłaściwa to nic się nie zdziała, choćby się na uszach stawało. Do tego niestety trzeba dołożyć dietę, bo i przemiana materii w przy tej chorobie nie pędzi jak galopujący rumak, a jedynie porusza się wolno jak ślimak. Jedna z diet także mi nie służyła i waga po niej rosła - mimo dołożenia do tego ćwiczeń itp. rzeczy. Widać nie była odpowiednia. Kiedy ja trafiłam do swojego endokrynologa, to od razu mi zapowiedział, że mogę zapomnieć, że leki załatwią wszystko i waga magicznie spadnie w dół do stanu wyjściowego sprzed choroby. One są tylko pomocą, całą resztę trzeba zrobić samemu. Jeśli ktoś ma miażdżycę unika tłustych potraw. Tutaj jest analogiczna sytuacja. Metodą prób i błędów także doszłam do tego, które z potraw, nawet białkowych, mi nie służy i je poprostu odstawiłam, albo jem je bardzo sporadycznie.
kabyr - Wto 05 Paź, 2010 22:34
kabyr W niedoczynności tarczycy kluczem do sukcesu jest właściwa dawka leku dobrana odpowiednio do pacjenta. Jeśli jest niewłaściwa to nic się nie zdziała, choćby się na uszach stawało. Do tego niestety trzeba dołożyć dietę, bo i przemiana materii w przy tej chorobie nie pędzi jak galopujący rumak, a jedynie porusza się wolno jak ślimak. [/quote]
Żabencia nie jest moim zamiarem polemizowanie na temat tej choroby,
ponieważ nie jestem lekarzem a jedynie pacjentem.
Masz rację dobrze dobrana dawka leku to połowa sukcesu.
Druga połowa to ŻM i ścisłe stosowanie zaleceń lekarza.
Co do zażywania lekarstw.
To nie otręby powodują tycie przy niedoczynności tarczycy.
Powodem nietolerancji jest za szybkie spożywanie śniadania po zażyciu leków.
Odstęp powinien wynosić przynajmniej jedną godzinę.
zabencia - Wto 05 Paź, 2010 22:47
| kabyr napisał/a: | Żabencia nie jest moim zamiarem polemizowanie na temat tej choroby,
ponieważ nie jestem lekarzem a jedynie pacjentem. placzek |
Moim też nie, ja tylko tak zaczęłam pisać i taki mi mały słowotok wyszedł...poprostu się musiałam wygadać
alinuk - Wto 05 Paź, 2010 23:28
To dobrze zabcia, choc tutaj, obejme Cie . Niekiedy trzeba sie wygadac, o!
|
|
|