To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Galerie prac użytkowników forum - Bernadki twórczość radosna wszelka :)

grzewa - Pon 09 Lis, 2009 20:46

Ja również wspieram Cię myślami.
nula - Wto 10 Lis, 2009 07:33

Bernadka, nie ma słów, które mogłyby Cię pocieszyć ale wiedz, że jesteśmy z Tobą i ściskamy Cię mocno glaszcze
Asia S. - Wto 10 Lis, 2009 20:57

Bernadka głowa do góry cmoknięcie
dehajola - Wto 10 Lis, 2009 21:06

trzymaj się cmok -przeżyłam to rok temu z mamą ,też strasznie schudłam.
kabyr - Wto 10 Lis, 2009 21:49

Bernadko wyrazy współczucia.
Lacrima - Śro 11 Lis, 2009 09:17

U mnie to już 5 lat a nadal boli... Myslami jestem z Tobą
beacia-24 - Śro 11 Lis, 2009 09:18

Bernadka, ogromne wyrazy współczucia, ściskam, tulę i jestem myślami z Tobą glaszcze
Elżbieta P. - Czw 12 Lis, 2009 19:06

Bernadko, wyrazy współczucia, trzymaj się
Bernadka - Pon 16 Lis, 2009 09:00

Bardzo wszystkim dziękuję

może ktoś może mi pomóc ???? http://maranta.livenet.pl...opic.php?t=7091

A ten tekst wczoraj przeczytany w naszym kościele powalił mnie i zmusił do płaczu

Lament nie czytanej Biblii
Stoję na najwyższej półce twojej domowej biblioteki, wciśnięta między stare, pożółkłe, od wielu lat nie tknięte tomy encyklopedii Orgelbranda, do których jestem podobna formatem i objętością. I tak stojąc od wielu lat nie dostrzeżona, nieomal niewidzialna, spokojnie medytuję na moim niewesołym losem. Tematem moich najczęstszych medytacji jest pytanie: po co kupiłeś mnie, człowieku, po co zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co mnie przyniosłeś do domu? Po co? Czy po to, aby przerzucić kilka moich stronic, przeczytać pobieżnie na chybił trafił kilka wybranych wersetów, spojrzeć na mnie z bogobojnym drżeniem i odstawić nabożnie na najgórniejszą półkę w księgozbiorze?
Pamiętam, jak raz podczas przyjęcia w twoim domu, ktoś w towarzyskiej rozmowie błędnie zacytował słowa Chrystusa, ktoś inny je sprostował, a gdy wybuchła między rozmówcami sprzeczka, który z cytatów jest właściwy, jeden z adwersarzy prosił cię o przyniesienie Pisma Świętego. Podniosłeś głowę i spojrzałeś w moim kierunku. Pomyślałam z radością, że wreszcie wybiła moja godzina, że podejdziesz do półek, i wspiąwszy się nieco na palcach, ujmiesz mnie za gruby grzbiet i wyciągniesz spomiędzy pożółkłych tomów encyklopedii Orgelbranda. Ale próżna była moja nadzieja. Twój wzrok obojętnie mnie minął, prześlizgnął się po mnie jak po niewidzialnym duchu, przez ułamek sekundy błąkał się po niższych półkach i – zatrzymał się bezradnie na twarzach twoich rozmówców: „Nie wiem, gdzie jest... Nie wiem, gdzie ją postawiłem...” – rzekłeś.
Był czas, gdy przypuszczałam, że nabyłeś mnie po to, by móc w razie potrzeby pochwalić się moją obecnością w twojej bibliotece. Teraz dowiodłeś swoją odpowiedzią, że nie miałeś zamiaru stosować wobec mnie snobistycznego nawyku, który mimo wszystko mógłby być częściowym wytłumaczeniem mojej egzystencji pod twoim dachem. Twoją odpowiedzią rozwiałeś jeszcze jedno moje złudzenie. Nie wiesz, gdzie jestem... Zapomniałeś, gdzie mnie postawiłeś... Słowa te wypowiedziałeś obojętnie, bez niepokoju, który zazwyczaj towarzyszy myślom o przedmiotach zaginionych, zawieruszonych, zapodzianych. Z bólem zrozumiałam, że minęła mnie wielka szansa wyjścia z tego kraju wygnania, jakim jest dla mnie twój księgozbiór. Czy nigdy nie nastąpi mój exodus? Czy nigdy już nie będę strażować na twoim nocnym stoliku, czy nigdy nie spocznę na twoim biurku, przy którym pracujesz, albo na twoim stole, na którym krajesz chleb?
Więc, po co kupiłeś mnie, człowieku? Po co zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co przyniosłeś do domu? Po co?
A potem zdarzyło się coś, co wzbudziło we mnie znowu nadzieję na moje rychłe wyzwolenie z zapomnienia, na które mnie lekkomyślnie skazałeś. Twoje jedyne dziecko ciężko zachorowało. Wzywałeś lekarzy, sławnych profesorów. Nic nie pomogły lekarstwa i zabiegi. Dziecko twoje umarło, a ty pogrążony w bólu i rozpaczy siedziałeś w swoim gabinecie, w fotelu, przy zapuszczonych zasłonach i nieruchomym wzrokiem patrzałeś w mrok zalęgający pokój. Nie mogłeś zrozumieć sensu śmierci twojego dziecka, począłeś wątpić o sensie własnego życia, nie umiałeś dociec, dlaczego cierpi niewinne dziecko, a grzesznik żyje i bezkarnie tuczy się krzywdą bliźniego, dlaczego bezlitosny los na ślepo w człowieka uderza. I wtedy serce we mnie gwałtownie zabiło, bo pomyślałam, że właśnie teraz nadeszła chwila, gdy wstaniesz z fotela, zapalisz światło elektryczne i zaczniesz mnie szukać, pospiesznie szukać, gorączkowym wzrokiem biec będziesz po ozdobnych grzbietach książek, i wreszcie po tylu, tylu latach znajdziesz mnie wciśniętą między tomy starej encyklopedii, strząśniesz ze mnie siwy pył, otworzysz i wyczytasz w moich wersetach słowa pociechy o życiu, śmierci i nieśmiertelności. I znowu się rozczarowałam. I znowu przeżyłam jeszcze jedno złudzenie. Ostatnie. Nie wstałeś z fotela i nie zaświeciłeś światła elektrycznego. Siedziałeś bez ruchu, pogrążony w rozpaczy z niezliczonymi zapytaniami na ustach, które nie umiały ci udzielić odpowiedzi.
Więc, po co kupiłeś mnie, człowieku? Po co zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co przyniosłeś do domu? Po co?
A potem umarła twoja żona, a ty ugiąłeś się pod nowym ciosem, stałeś się niedołężnym starcem, przestałeś wychodzić na miasto i tylko przechadzałeś się po pustym mieszkaniu, od czasu do czasu przystawałeś w oknie, patrzałeś na ulicę, na spieszących przechodniów, nie rozumiejąc, po co oni żyją, po co sam jeszcze żyjesz i po co istnieje świat.
I pewnego dnia umarłeś.
Szybko zjawili się spadkobiercy i likwidując mieszkanie, kiwali smutnie głowami nad twoim doczesnym majątkiem. Jeden znalazł mnie wśród książek zrzuconych bezładnie na podłogę. Schylił się, podniósł mnie i obejrzał, otrzepał mnie z grubej warstwy pyłu i rzekł drżącym od tkliwego wzruszenia głosem do stojącego obok młodzieńca: „Widzisz? Twój stryj nieboszczyk, Panie świeć nad jego duszą, był pobożnym człowiekiem. Miał Biblię. Weź sobie z niego przykład


(Roman Brandstaetter)

Bernadka - Sob 26 Gru, 2009 14:05





Oto czym ostatnio się zajmowałam sweterek Vin yoke pomaszerował do siostry mojego męża teraz zrobię sobie nowy

gosias - Sob 26 Gru, 2009 20:09

Bernadka, Smile dla wszystkich prace brawo brawo brawo brawo brawo cool cool cool cool cool
jadzia59o - Sob 26 Gru, 2009 20:21

Bernadka piękne wszystkie prace

cool cool cool cool cool cool cool

brawo brawo brawo brawo brawo brawo brawo





_____________________________
http://picasaweb.google.com/mikolaj377
www.jadzia59.fotosik.pl

kasia123 - Sob 26 Gru, 2009 21:11

Wszystkie cudne. brawo brawo brawo brawo
teris - Sob 26 Gru, 2009 21:31

cmok cool brawo brawo brawo brawo brawo brawo brawo brawo brawo
Violetta21 - Sob 26 Gru, 2009 22:28

Bernadko pięknie wygląda ta Twoja choineczka i komplecik i sweterek śliczny hopla brawo brawo
Eva_31 - Nie 27 Gru, 2009 09:49

cmoknięcie brawo
baluu - Nie 27 Gru, 2009 10:12

same śliczności brawo brawo brawo
reni - Nie 27 Gru, 2009 11:11

super cool brawo brawo
Beata T - Nie 27 Gru, 2009 14:02

piękne prace cool cool cool
Elżbieta P. - Pon 28 Gru, 2009 11:47

Bernadka, wszystkie prace są bardzo ładne, choinka pięknie przystrojona i komplecik i sweterek bardzo ładne brawo brawo
andzia35 - Pon 28 Gru, 2009 12:15

brawo brawo brawo wszystko cudne
beacia-24 - Śro 30 Gru, 2009 09:13

Bernadka, jak u Ciebie pięknie i świątecznie, aż oczu nie idzie oderwać. Wszystkie prace wspaniałe - dla Ciebie za całokształt duże brawa radocha radocha radocha
bean - Śro 30 Gru, 2009 09:25

brawo brawo brawo a sweterek jest śliczny cool koniecznie teraz zrób dla siebie!!!
Bernadka - Nie 14 Lut, 2010 08:48

Ależ tu kurzu narosło tfu tfu tfu







Oto wymiankowe rękawiczki dla koleżanki michalina93 Walentynkowe bardzo bo ta środkowa rekawica u mnie sprawdza się wspaniale podczas spacerów z mężem cmoknięcie cmoknięcie jak zrobię fotki to umieszczę je i pokarzę jak u nas te rekawiczki na łapkach wyglądają . Poza tym kończę trzy sweterki . Powiem tak .... po śmierci taty nic nie chciało mi się robić i dlatego ta przerwa , ale teraz ruszam pomalutku i znowu zaczynam drutować do czego mobilizuje mnie mąż , ostatnio kupił mi włóczkę i stwierdził że muszę sobie z niej coś zrobić , osoba u której kupiłam włóczkę okazała się znac nasze forum i obiecała że jeśli ktoś będzie u niej kupował i powoła się na hasło MARANTA to na pewno otrzyma zniżkę . Podam link do jej aukcji na której kupiłam swoją włóczkę , bardzo miło rozmawiało mi się z nia na gg http://www.allegro.pl/show_item.php?item=892109698 myslę że mogę z czystym sercem ją polecić w swoim wątku . Pozdrawiam Wszystkich cieplutko Bernadka . Czy u was też taka straszna zima????? u mnie w nocy spadło 20 cm. śniegu rety

Asia S. - Nie 14 Lut, 2010 10:51

Bardzo fajnie, że wracasz z robótkami do nas Wink


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group