To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Pogaduchy - Jestem smutna.....

nula - Śro 23 Sty, 2008 18:34

ostatek7, A jest tam u Ciebie w tym lesie jakaś leśniczówka ?

i drugie pytanie: jak daleko masz do najbliższego telefonu stacjonarnego ?
cmok cmok

alienor - Śro 23 Sty, 2008 21:06

a czy nie warto skorzystać z wersji najprostszej i zamowic neostradę za jakies nieduze pieniądze.

Dziewczęta , czy aby nie wzięłyscie zbyt serio tej daglezjowej głuszy . Przecież to slicznie pachnące drzewo rośnie w parku lub ogrodzie a jezeli mowa o lesie to sa to maleńkie rezerwaciki , raczej ciekawostka . Wydawalo mi się , ze w tym poscie to raczej chodzilo o dużą zmianę w zyciu . W końcu emerytura to duży przelom .

Laura S. - Czw 24 Sty, 2008 07:38

alienor właśnie nie. Problem polega na tym,ze to jednak głusza.
Halkuk - Czw 24 Sty, 2008 07:51

Laura S. napisał/a:
Musisz chyba nawiązać kontakty z nieletnimi w swojej miejscowości Very Happy. Napewno coś doradzą Smile

Oj mnie się też tak wydaje - młodzież zna się na tym najlepiej !
Mam nadzieję że się uda ! Trzymam kciuki ! Chcę nadal oglądać Twoje przecudne anioły i czytać piękne opowieści !

kabyr - Czw 24 Sty, 2008 11:41

Cytat:
emerytura nie jest ani nagrodą, ani karą

Dziewczyno weź się w garść.
Tak jak pisała Grażynka ja ten post odebrałam
jakbyś miała za chwilę zejść z tego padołu.
Czy emerytura to wyrok śmierci. NIE
Pamiętaj jesteśmy zastąpione w pracy.
Szybko się o tym przekonasz Laughing
W tej chwili nie mogą się bez Ciebie obejść,
ale to są pozory.
Mój dyrektor nie umiał zrobić sobie kawy za "mojego panowania".
Po moim odejściu przypomniał sobie nawet,
że dwa lata temu kupiliśmy duży obrus na stół na wigilię.

Ja już jestem wolna od pracy zawodowej cztery lata.
Wierz mi jest super.
To na początku wydaje Ci się,
że nie będziesz miała co z czasem zrobić.
Później będzie CI tego czasu jeszcze brakować.
Masz zainteresowania, możesz poodwiedzać koleżanki
z którymi się nie widziałaś dłuższy okres czasu.

Najważniejsze jest to będziesz WOLNA JAK PTAK SZYBUJĄCY PO NIEBIE.
Jest to najpiękniejszy czas dla Ciebie.
Wstajesz kiedy chcesz, robisz co chcesz
i nikt Ci nic nie dyktuje.

Zapamiętaj to zdanie.
Myślę, że wiele "emerytek" się ze mną zgodzi.

Głowa do góry.

alicja11 - Czw 24 Sty, 2008 12:19

Ostatku nie możesz się ''odłączyć ''od forum ,bo my czekamy na Twoje poetyckie posty i oczywiście niedoścignione przez nas anioły.Musisz z nami być cmoknięcie cmoknięcie cmoknięcie kwiatek dla ciebie love
ostatek7 - Czw 24 Sty, 2008 12:35

Przyznaję, że przez kilka ostatnich dni neurony miałam skręcone w efektowne dredy. Zdopingowałyście mnie do działania. Wygładziłam synapsy, pozwoliłam na swobodny przepływ informacji i zaczęłam myśleć.
Jak pisałam - emerytura to tylko kolejny etap życia. I nie jest to dla mnie koniec świata czy życia. Nie wiem czy będzie to życie lepsze czy gorsze, bom wiedźma nie wróżka... ale... zainteresowań i pracy mi nie zabraknie, co najwyżej czasu. Bo - książki, lasy, ogrody, warzywniaki, zwierzęta, małż, szydełko, druty, igły... wszystko z wyjątkiem (jak na razie) netu. Fajnie się mieszka w lesie, gdzie psy nie szczekają, bo nie mają takiej potrzeby... fajne są wschody i zachody słońca, świeże powietrze w nadmiarze, śpiew ptaków i lisy podchodzące pod ogrodzenie. I nie chciałabym tego stracić, bo kocham wieś...
A gdzie udaje się wiejska kobiecina po radę i pomoc? Wójt, Sołtys albo Pleban... innych opcji nie ma. Ponieważ dwie pierwsze możliwości (a raczej nie-możliwości) odpadły, zaplotłam warkoczyk, ułożyłam usteczka "w ciup" i pognałam do Wielebnego. Miejscowy Wielebny (przesympatyczny Człowiek) nie odmówił... maniak książkowo-komputerowy, więc objaśniał i dawał namiary na "dostawców internetu bezprzewodowego" z cierpliwością godną lepszej sprawy.
Jestem więc trochę "oświecona" i pełna optymizmu. radocha Mam spore szanse - co najwyżej, maszt stanie na działce.
Dziękuję Wam, Słoneczka moje, kwiatek dla ciebie bo gdyby nie Wy odłożyłabym "komputeryzację" na czas bliżej nieokreślony. Podjęcie decyzji to już połowa zwycięstwa. cool cmoknięcie

LucynaM - Czw 24 Sty, 2008 12:56

ostatku, jak widzę, nie tylko podjęłaś decyzję, ale i zaczęłaś konkretnie działać
Mamutka - Czw 24 Sty, 2008 13:08

Ostatku drogi, Ty sobie zawsze poradzisz...jakże by inaczej, wróżka wszystko może cmoknięcie

bye bye

moslamawe - Czw 24 Sty, 2008 13:59

no i tak trzymać cmok
bjanna - Czw 24 Sty, 2008 14:49

ostatek7 napisał/a:
bom wiedźma
i dlatego zawsze sobie poradzisz, ku naszej radości love
Zygfryd Smarzyk - Czw 24 Sty, 2008 19:38

I mnie jest smutno, Ostatku. Dobrze, że w duecie! W kwietniu będzie ze mnie już nie jakiś tam Zygfryd, a Emeryt Zygfryd. Jednak zmiana stanu... społecznego nie gryzie mnie wcale. Przerabiałem to, gdy wygoniono mnie na świadczenie przedemerytalne. Gdy likwidowano mój zakład pracy, pierwszym pytaniem było: jak i za co przeżyję? Drugim: co ze sobą zrobię? Toć praca jest (była) dla mnie wszystkim przez 25 godzin na dobę. Gdy okazało się, że mam prawo do świadczenia, problem pierwszy zniknął. Z drugim borykałem się dość długo. Jednak teraz, gdyby ktoś kazał mi wrócić do pracy, mógłby spodziewać się, że będę warczał, gryzł może (może?, nie - na pewno!). I to także teraz gdy ostatnim dniem miesiąca bywa niekiedy dwudziesty...
Tobie, Ostatku, plan na dalsze lata dopisuje życie. Ładny, sielski i pewny (choć pewność niepewna, jak mówi poeta). Pozdrów Wielebnego za rady życzliwe, bo to prawda, że Internet wydłuża nam młodości fazę tę najbardziej późną. Załap łącze, wetknij wtyczkę i wróć do świata z ciepłem, którego masz wiele. To ważne. I wcale nie dlatego, że z nim łatwiej, ciekawiej, normalniej, a dlatego, że to on bardzo potrzebuje Ciebie. I jam jego częścią! Choć teraz milczącą i raczej na dłużej.
Mickiewicz napisał: błysnęło, zawrzało i zgasło. Miał chłopak talent, nie darmo był wieszczem. O mnie pisał! Kilka dni temu słowa prorocze ziściły się w pełni! W moim komputerze błysnęło, zawrzało i zgasło. Chyba przez delikatność nasz Adam nie pisał, że także śmierdziało...
Cóż, każdy wyrok losu przyjąć trzeba godnie. Nawet dożywocie w izolatce, a to dziś mi grozi. Komputerowi szamani patrzyli, brody szarpali, głowami kiwali. To trup - stwierdzili. Reanimacja nie jest już możliwa. Pozostał nekrolog i droga na półkę najwyższą - nie może pisane być mu wysypisko, toć mówił do mnie, śpiewał, listy pisał, książki przynosił, przyjaciół i dusze życzliwe sprowadzał...
Choć cicho i smutno, choć na blogu nowym tylko dwie linijki istnieją samotne, choć do cudzego komputera znów muszę się wdzięczyć... Nadziei nie tracę. Od czerwca emerytura większa będzie niż dzisiaj zasiłek, zacznę odkładać do skarpety... szydełkiem zrobionej. Jeszcze wzejdzie słońce!
W pamięci zostanę?
Z tysiącem serdeczności

małgośka - Pią 25 Sty, 2008 08:54

ostatek7, Bardzo się cieszę, że wszystko na najlepszej drodze. Pomimo, że piszesz o sobie
ostatek7 napisał/a:
bom wiedźma nie wróżka
dla nas jesteś dobrą wróżką. Czekam na dalsze informacje. kwiatek dla ciebie cmoknięcie
Panie Zygfrydzie Przykro mi,że Pana komputer zakończył życie. Ale to nie koniec świata. Może Pan również wziąć komputer na raty. Kosztuje trochę drożej, ale można z niego korzystać i powoli spłacać. Moi Rodzice często kupują coś na raty. Potrzebny jest, o ile się nie mylę ostatni odcinek wypłaty ZUS. Szczegółów na pewno udzielą w sklepach. Trzymam kciuki, żeby się udało jak najszybciej zakupić nowy komputer. bye

Evriel - Pią 25 Sty, 2008 09:17

Ostatku,

późno Cię "poznałam', ale od momentu kiedy niedawno nabrałam się na żart z kotkiem zapałałam do Ciebie sympatią przewrotną i podziwem (swoją drogą ciekawe jest, jak można polubić kogoś zupełnie nieznajomego czytając tylko jego posty na forum cmok )

Tak więc i ja z niecierpliwością czekam na Twój powrót cool

kabyr - Pią 25 Sty, 2008 17:24

Panie Zygfrydzie wiem co co oznacza gdy komputer odmówi posłuszeństwa.
Też to przerabiałam.
Nie wierzę, że wytrzyma Pan bez tego urządzenia.
Czekam na Pana na tym forum z utęsknieniem. cmoknięcie

Zygfryd Smarzyk - Sob 26 Sty, 2008 15:40

Puk, puk! To ja. Wchodzę bez obaw, bo wieści mam niezłe, a tylko posłańców złych nowin skracano o głowę. Wróciłem na forum zupełnie nie smutny. Dzięki pomocy kolegi i użyciu kilku drobiazgów elektronicznych, kilkunasty centymetrów kabla, pasty oraz... czterech recepturek - komputer stanął na nogi. Jak długo pociągnie? Kto zgadnie? - ja nie wiem. Myślę, że czas jakiś - choć z zadyszką i czkawką - mi jeszcze posłuży.
Na biurku obok niego postawiłem skarbonkę, jako zapowiedź na przyszłość. Także szydełko obłożyłem podatkiem "na sprzętu rozwój" - niech stara się bardziej.
Mam nadzieję, że także Ostatek pod hasłem "Jestem smutna..." wieści bardziej radosne obwieści nam prędko.
Z tysiącem serdeczności

Madzia - Sob 26 Sty, 2008 17:19

Najbardziej zaintrygowały mnie te recepturki Zygfrydzie...........

Ostatek tyle przepięknych aniołów stworzyła, może któryś połączenie z siecią Ostatkowi na skrzydłach przyniesie.......... bye

kabyr - Sob 26 Sty, 2008 17:22

Panie Zygfrydzie bardzo się cieszę,
że udało się uruchomić komputer
i jest Pan z nami. cmoknięcie

Grażyna - Wto 29 Sty, 2008 15:01

Zygfrydzie, usmialam sie do łez, uwielbiam twoje posty cmoknięcie No..., a teraz napisz nam...... na co zachorował twój koputer. Reanimacja nie pomogła, a zwykłe recepturki tak? Co nimi spinaleś? Ciekawosc mnie okrutnie zżera.
maranta - Wto 29 Sty, 2008 15:12

Grażyna napisał/a:
Reanimacja nie pomogła, a zwykłe recepturki tak?


Również jestm podintrygowana hmm
Może one posłużyły do tego by dać kompusiowi pstryczka w nos, znaczy w procesorek na przykład wesoło mi wesoło mi wesoło mi

Zygfryd Smarzyk - Wto 29 Sty, 2008 16:24

Widzę, że moje zmagania z komputerem śmiech w Was wzbudzają. Jednak do śmiechu mi wcale nie było. Groziła rozłąka z forum kochanym, brak listów totalny...
Pierwszy akt dramatu listopad obwieścił. Internet czkawki dostał. W dole ekranu błysnął napis, że kabel internetowy jest odłączony. Padłem na kolana, głowę złożyłem na dywan, świeczkę zapaliłem... Nie, kabel tkwił w gniazdku, i jednym, i drugim. Widocznie awaria, myślałem spać idąc jak na mnie godziną godziwą.
Rano: zęby, pacierz, komputer. A on nadal tekst złośliwy pisze. Po chwili napis błyskawicznie zmienił: Kabel internetowy załączony.
Ulga. Jednak na krótko. Kabel odłączony kabel załączony ścigał bez umiaru. Dostawca Internetu reklamację przyjął, pocieszył, że to dla dobra klientów, że coś przerabiają. Cierpliwy byłem całe dwie serwetki (nici 15 deko na cienkim szydełku). Zadzwoniłem znowu. - U nas wszystko w porządku. Niech pan sprawdzi kable...
Sprawdziłem. Reklamacja kolejna. Telefoniczna diagnoza: - Jedyną możliwością jest uszkodzona pańska karta sieciowa. Tu był problem, bo jak to sprawdzić.
W grudniu doszły atrakcje nowe. Komputer zaczął pracować leniwiej. W końcu sam się wyłączył! Czujecie, co czułem?! Specjaliści sprawdzali: - Wirusów nie ma, chyba kartę główną na cmentarz odprowadzić trzeba...
I tak to trwało: Internet był i go nie było, komputer działał i nie działał. Policzyłem wszystkie swe dobra, nawet to złoto jednogroszowe w portfelu ukryte. Nawet pierwszej raty nie zdzierżę, i tak nie mam już z czego zasiłku zasilać. Za ostatnie złotych piętnaście prezent, sobie, kupiłem - pióro wieczne. Będę pisał listy jak drzewiej...
I zjawił się anioł. Właściwie dwaj przyszli. Pierwszy z uśmiechem wręczył mi kalendarz. - To prezent od firmy. Do niego kablem programów telewizyjnych ponad pięćdziesiąt dosłać mogę oraz Internetu dostarczyć mogę calutkie dwa kilo. Pierwszy miesiąc grats, potem jak za darmo... Drugi dał natchnienie: toć wkrętak jest w domu i go chyba potrafię wziąć w dłonie.
Zdjęłem z komputera szatki blaszane, zajrzałem do środka. - Kto w moim komputerze tyle kurzu wmontował? - to pytanie jako pierwsze przez głowę przemknęło. Potem ojciec katastrofy pokazał się cały. Brudny, zakurzony, zdawało się, że jedną tylko ręką obudowy się trzyma... No, sami zobaczcie.



Drżącymi palcami kartę z tej puszki blaszanej wyjąłem. Całe miasto zjechałem. Nigdzie odpowiedniego wiatraka nie było. Oferowali nową kartę, ale to dwie stówy... Wreszcie dłoń pomocną udało się znaleźć. Był wiatrak, tyle, że kwadratowy - a miał być okrągły. Jednak kwadraturę koła mechanik zrobić umiał i za dziesięć minut miałem wentylator na karcie drutem podwiązany. - Jakby źle było, to trzeba ten drucik dokręcać...
W domu drucik tkwił na karcie mocno, jednak wiatrak luzem biegał sobie w torbie...
- Ratuj! - z tym słowem do przyjaciela pobiegłem, co złotą ma rączkę. Pomysł błyskawicznie zaświtał mu w głowie. Rezultat: wentylator siedzi mocno, recepturkami (dwie czerwone, zielona i biała) przytrzymywany nawet drgnąć nie może - a jednak się kręci... Komputer działa i oby do maja, kiedy dzięki emeryturze bogaczem zostanę większym niźli dzisiaj, więc na ratę starczy...
Dziś w pokoju szafy na środku pokoju, dziury w ścianie, kabli pełno, ja przy komputerze. Mam Internet nowy, a komputer o kablu od(za)łączonym nie pisze.
Internet działa na całe dwa mega. I nim słów, chyba zbyt wiele, z radością przesyłam...
Z tysiącem serdeczności

Elżbieta P. - Wto 29 Sty, 2008 18:19

i chwała temu, który pomocną dłoń podał i wiatrak kwadratowy wręczył, a drugi "kwadraturę koła zrobić umiał", dzięki nim nie dojdzie do rozłąki z Tobą i Twoimi listami.......
Madzia - Wto 29 Sty, 2008 20:06

Ja już mówiłam, że forum nie wyobrażam już sobie bez Zygfryda.

Wiatraczki to część, która najczęściej w naszym komputerze zawodziła i najczęściej była wymieniana. bye

nula - Wto 29 Sty, 2008 20:31

Zygfrydzie drogi ja wiem, że to co opisujesz to czysty horror !!!!
Ale Twoje posty mają w sobie coś takiego, że zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy. Uśmiech sympatii oczywiście - i bardzo się cieszę, że jakoś dało się Twój komputer postawić na nogi - oby chodził jak najdłużej !!!!, bo również nie wyobrażam sobie tego forum bez Ciebie.
Pozdrawiam serdecznie idę na imprezę idę na imprezę idę na imprezę

alienor - Wto 29 Sty, 2008 20:45

rozumiem doskonale problemy sprzetowe . Jakoś tak jesienią ubiegłego roku , piorun za oknem strzelil , kablami zakołysało , a mnie się na plycie glownej kondensatory od skokow napięcia wybrzuszyły . Naprawa nieoplacalna ,trzeba było inwestować ......

Bardzo się cieszę Zygfrydzie , ze udało się problemy rozwiązać i trzymam kciuki aby sprzęt do wiosny, i czasu zamierzanych inwestycji wytrzymal



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group