Koty - odszedł przyjacielek
Madzia - Sob 05 Gru, 2009 20:04 Temat postu: odszedł przyjacielek Wczoraj straciliśmy naszego małego przyjacielka, kotkę Tanję.
Po kosztownym i męczącym leczeniu zdecydowaliśmy się nie męczyć jej już dłużej.
Nazywa się to "uśpieniem" ale to jest przecież zabicie, i my wezwaliśmy lekarza, który przyszedł do domu i zabił naszego kotka. I wcale nie było to takie jak sobie wyobrażaliśmy, to było naprawdę straszne i to nie daje mi spokoju.
Nie mamy dzieci i to było takie nasze "dziecko".
Nie mogę sobie z tym poradzić.
http://picasaweb.google.c...239133070177202
milamirka - Sob 05 Gru, 2009 20:25
wspolczuje ci Madziu wiem jak trudno pgodzic sie z odejsciem czworonoga ktorego mialo sie w rodzinie ale moze se wezmiesz drugiego kotka zeby sie z tym pogodzic
Violetta21 - Sob 05 Gru, 2009 21:23
Madziu to przykre jak trzeba usypiać zwierzątko ale może poszukasz innego kociaczka my też musieliśmy uśpić psa a po miesiącu pojawił się nowy szczeniaczek który daje dużo radości ....
Pyziulka - Nie 06 Gru, 2009 06:37
Madzia, wiem przez co przechodzisz... Miałam 2 koty - Kicieloka oraz Filemona. Obydwa znajdy, obydwa kochane i traktowane jak rodzina. Niestety w wieku 16 lat Kicielok zapadał na poważną chorobę nerek. Ostatnie swoje dni spędził pod kroplówką. Weterynarz nie dawał mu szan ale powiedział że on z zasady nie usypia zwierząt. Męczyło mnie to strasznie bo widziałam jak zwierzak cierpi. Na zmianę czuwałam przy nim z mamą trzymając go i tulając żeby nie odszedł w samotności... Umarł (tak, umarł a nie zdechł) tuż przez Bożym Narodzeniem. Tuż przed tym wydał z siebie niesamowite miałknięcia, jakby sie żegnał. Moja mama oraz siostra przechodziły to bardzo ciężko ja musiałam byc silna dla nich. Jednak do tej pory ( a mineło już 2 lata) jak to pisze to chce mi sie płakać...
Filemon zachorował niedługo później. Miał 6 lat. Niezbędna okazała się operacja. Na szczęście udała się. Ja juz wtedy mieszałam osobno więc tylko przychodziłam go odwiedzić. Dostałąm telefon, że coś jest nei tak i mama z nim idzie do weterynarza a ja mam posiedzieć z siostrą w domu. Niestety u weterynarza Filemon tak sie zestresował iż dostał ataku serca i pomimo długiej reanimacji nie udało sie go uratować. Jego organizm po operacji był zbyt słaby... Zmarł tuż przed Wielkanocą tego roku.
Moja babcia ( u której mieszka mama i siostra) nie pozwala na następne koty, gdyż ich nei lubi. Te tolerowała bo z nimi już sie wprowadziłyśmy. Dom jest strasznie pusty i za każdym jednym razem jak przychodzę w odwiedziny czegoś mi brakuje...
Ja niestety nie mogę mieć kotka z powodu alergii mojego męża. Mam cichą nadzieję , że lekarka coś na nią poradzi i za jakiś czas będziemy mieć małego kochanego kociaka. Na razie mamy 2 kochane chomiki
Oh i jeszcze zdjęcie moich kociaków:
nula - Nie 06 Gru, 2009 07:29
Madzia,
też mam kota więc doskonale Cię rozumiem !
Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
Ale myślę, że nie możesz tak do tego podchodzić - sama piszesz , że leczenie było długie i męczące a kotek cierpiał i nie było dla niego ratunku.
Skoro nie było szans na wyleczenie to po prostu pomogliście mu się uwolnić od dalszego cierpienia - zgadzam się , że to jest okropny sposób, ale czasami trzeba podjąć taką decyzję.
Wiem, że na razie trudno Cię pocieszyć ale może faktycznie za jakiś czas weźcie sobie drugiego kotka do kochania ?
Mój pierwszy kot po prostu zginął i dość długo trwało zanim zgodziłam się na drugiego ale nie żałuję.
Trzymaj się !!!
Madzia - Nie 06 Gru, 2009 11:07
Bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy.
Może jeszcze była szansa, lekarz chciał jeszcze robić różne badania, inny lekarz - operację, ale ja wiem jakie koty są wrażliwe na te wszystkie medyczne zabiegi, sam stres z tym związany je zabija. Chcieliśmy jej tego oszczędzić po prostu.
Wcześniej już uzgodniliśmy, że nie będziemy jej ratować za wszelką cenę.
Ale i tak to jest bardzo ciężka decyzja.
Mój mąż Erwin był dla niej mamą, wykarmił ją smoczkiem. Tanja urodziła się w jakiejś melinie skąd przyniosła ją jej mama, która była takim zaprzyjaźnionym kotem domu. Zaraz potem zginęła na ulicy.
Ja generalnie nie jestem miłośniczką zwierząt, choć bardzo lubię koty, bardzo długo się do Tanji przyzwyczajałam, wiele było awantur o jej brudzenie i niszczenie mebli, a teraz wariuję.
Nigdy bym się tego po sobie nie spodziewała.
Erwin chce już wziąć kolejnego kotka, tym bardziej, że są dwa małe kotki u jego rodziców, ale ja się waham. Sama nie wiem.
Bardzo dziękuję, jak dobrze, że Was mam, że mogę na Was liczyć.
maranta - Nie 06 Gru, 2009 11:11
Madziu, wiem co czujesz...
dom_Klary - Pon 07 Gru, 2009 07:55
Madzia... , nie jesteś sama
Kacperka też już nie ma. ..
Smutne, bardzo współczuję, to boli...
Matrymonialne szczęście kupiło mi podobnego, ale...
Mao - Pon 07 Gru, 2009 15:11
Madzia, wiem jak boli decyzja o uśpieniu pupila .
My na początku roku uśpiliśmy 6 miesięcznego szczeniaka ,przez głupich ludzi którym w głowie zarabianie kasy , doprowadzili do krzyżówki psów gdzie Bogu ducha winne szczenie było tak chore że nie było wyjścia dla nas dramat.Kochana pociesz się tym ,że kotek spędził z Wami długie ,szczęśliwe i dobre życie,nasz pies na początku swojego krótkiego życia musiał nas opuścić.
No i przede wszystkim nie zastanawiaj się tylko weź kolejne puchate małe szczęście my też mamy drugiego kudłacza i ja byłam ostatnia do posiadania zwierza a teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego i ma tak wielkie, kochane serce, wypełnione miłością ,że kocha za dwóch Tofików.
Kolejne zwierze przyniesie ulgę i radosć ,choć i tak uronisz jeszcze nie jedną łzę.
Madzia - Pon 07 Gru, 2009 16:24
Bardzo Wam dziękuję, jesteście kochane!
bean - Pon 07 Gru, 2009 19:23
Madziu kochana, tak mi przykro...
Elżbieta P. - Pon 07 Gru, 2009 21:05
Madziu
Madzia - Wto 08 Gru, 2009 18:03
Dziękuję, dziękuję!
alinoe - Pią 25 Gru, 2009 17:33
madziu,zrobilas wszystko co mozna
widac , jak mocno to przezylas
zgadzam sie calkowicie z mao
Madzia - Pią 25 Gru, 2009 19:40
Zastanawiamy się nad wyborem nowego przyjacielka. Czy ma być dzieckiem, czy jakimś biednym kotkiem ze schroniska. Ja chciałabym małe kociątko, są takie słodkie i prześmieszne!
|
|
|