To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

I inne zwierzaczki - Pamiętnik koszatniczki cz.7

Rockgirl_Madzik - Śro 15 Cze, 2005 21:00
Temat postu: Pamiętnik koszatniczki cz.7
Wiecie co? Zauważyłam, że Marinka chyba spodobała się pewnemu pracownikowi, bo ciągle ją obserwował i uśmiechał się do niej. To naprawdę na jakieś zauroczenie mi wygląda. Ale wydaje mi się, że Marinka chyba nic do niego nie czuje, bo traktuje go jak dobrego kolegę. Ale jak on na nią patrzy, to tak mu się te oczy błyszczą. Kurczę. On musiał się w niej zakochać. Nami też się dobrze opiekuje. A fajny jest - przystojny brunet o piwnych oczach. Tylko jakoś mam wrażenie, że Marinka nie zauważa tego uczucia. Nie wiem jak jej to uzmysłowić. Może zdarzy się coś, co do tego doprowadzi. Tu chyba muszę pozostawić wolną rękę losowi, bo jeśli mają być razem, to na pewno tak będzie. Puszczę jeszcze oczko do Koszoalberta i bedzie oki. Kurczę tak tu pisze i pisze, ale ciągle mam wrażenie, że ktoś mi się przygląda. Jakaś matka z dzieckiem. Pyta się ciągle Marinki o coś. Nie wiem co jest grane. Mam wrażenie, że ona jest nami poważnie zainteresowana. O NIE!!!!! Powiedziała, że chce nas kupić. Gdybyście widzieli minę Marinki. Normalnie zaraz się poryczy. Ale ja nie chcę iść do tej kobiety! Co robić?! Nagle patrzę, a tu idzie zakochany w Marince Bartek i widząc jej reakcję mówi : PRZYKRO MI, ALE TE KOSZATNICZKI SĄ JUŻ ZAMÓWIONE. ZAPOMNIELIŚMY ZMAZAĆ NAPISU I NAPISAĆ "SPRZEDANY". BARDZO PRZEPRASZAMY. Kobieta z dzieckiem posmutniała, pożegnała się i wyszła. Jeny ten Bartek jest suuper!!!!! Marinka aż zaniemówiła. I nagle ot tak rzuciła się Bartkowi na szyję i zaczęła mu strasznie dziękować. On zaczął mówić, że może nas dla niej kupić. Że mogła wcześniej o tym powiedzieć to by już dawno to zrobił. Ona natomiast zaczęła mu opowiadać swoją sytuację rodzinną. Że nie miałaby gdzie nas trzymać ani jak utrzymywać. Bartek bardzo posmutniał. Nie wiedział jak może pomóc. Przytulił Marinkę i powiedział, że zawsze może na niego liczyć i, że dziś zaprasza ją po pracy razem z siostrą na ogromną pizzę. Marinka nawet nie mogła zaprotestować, bo Bartek powiedział, że nie ma żadnej dyskusji. Idzie i koniec!! Powiedział, że wtedy spokojnie pogadają sobie o koszatniczkach i coś wykombinują na pewno. Potem zmazał stary napis z ceną i napisał nowy : SPRZEDANE. Także miejmy nadzieję, że będzie dobrze i nie trafimy do innych rąk niż Marinki. Koszoalbercie trzymaj kciuki!!!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group