Pogaduszki szydełkowe - Zapasy włóczkowe
Antonina - Pon 20 Sie, 2007 22:43 Temat postu: Zapasy włóczkowe Wiem, iż temat zapasów włóczkowych przewija się tu i ówdzie na różnych forach robótkowych. Panie opisują ile maja zapasów, fotografują je, pokazują w czym je przechowują. Milczę skromnie, jednak muszę przyznać, że w dziedzinie "zapasy włóczkowe" mam wyraźne odchylenia od normy. Z tych posiadnaych przeze mnie zapasów mogałabym - nie kupując - zapewne robić swetry na szydełku i drutach przez dwa/trzy lata, zakładając, ze robie jedna rzecz w tygodniu. Ostatnio, kiedy czekalismy na wizytę rodziny postanowiłam nieco odgracić mieszkanie i zrobić trochę miejsca, bo normalnie wstyd podejmować gości w domu, w którym w każdym kącie wygląda włóczka. Toteż zapasy powędrowały na strych.A teraz znoszę je ponownie po trochu do mieszkania.
Żeby już nie kupować włóczki:
a) omijam pasmanterię w moim mieście i staram się do niej nie zachodzić,
b) ograniczam wizyty na allegro w dziale "włóczka",
c) nie wchodzę za często na strony sklepów internetowych z włóczką,
d) staram się nie odwiedzać szmateksów sprzedających włóczkę,
e) ograniczam wyjazdy do szmateksów, gdzie można kupić używane swetry do przeprucia za niewielkie pieniądze i odzyskać całkiem dobrą gatunkowo włóczkę.
f) na razie tylko analizuję fotograficzną ofertę hurtowni Rumento i uwagi forumowiczek na temat włóczki tam oferowanej.
Jednak:
ad a) no niekiedy "muszę" iśc do pasmmanterii pilnie kupić np. guziki, podszewkę, igły, szydełko. I nie jest to moja wina, że właśnie oferują coś ciekawego...
ad b) no jakże nie skorzystać z oferty na allegro- skoro jest taniej, niż w mojej pasmanterii, a właśnie ktoś oferuje to, o co mi chodziło...
ad c) no w tym sklepie internetowym mają taki kolor Alminy, jaki koniecznie potrzebuję...
ad d) pozaglądam do szmateksu włóczkowego; nic nie kupię, ale to jedyna przyjemność pogrzebać sobie w tych kilogramach włóczek, może jednak trafi się coś ciekawgo.... Aha przypomniałam sobie potrzebuję tylko 5 dkg różowej bawełny na torebeczkę dla bratannicy męża....
ad e) a co mi tam - jadę do szmateksu. No gdzie ja za takie małe pieniądze kupię sweter z włóczki dobrej jakościowo. Poza tym, kiedy już wrócę do pracy - nie będę mieć czasu, zeby pojechac do tego szmateksu...
No i zapasy rosną.
Dziś poszłam zablokować zgubioną kartę do telefonu. No i niestety po drodze się trafił szmateks włóczkowy, a w nim dostawa nowości, a nowości były naprawdę nowe i świetne gatunkowo, i wyniosłam świetnej gatunkowo, nowej bawełny w ilości prawie 1,5 kg. No bo gdzie ja kupię motek 50g za 2 zł?
Upchałam wstydliwie w różne zakamarki, żeby maż, kiedy wróci z pracy nie zauważył...
No chyba faktycznie coś ze mną nie tego... Czasem myślę, że rodzina będzie miało dużo wyrzucania, kiedy umrę....
Madzia - Wto 21 Sie, 2007 18:58
No, ja tak wymyśliłam, że może jakieś zdjęcia........... Pośmiejemy się trochę.
maranta - Wto 21 Sie, 2007 19:08
Aktualne fotki muszę dopiero cyknąć, ale przypomniałam sobie, że mam coś takiego w mojej kociej galerii (równo sprzed 2 lat).
W tej szufladzie to miałam same starocie- chomikowane w czasach kryzysu
Z tego różowego mocherka zrobiona jest ta moja różowa pantera czyli myszkotka
agniechak - Wto 21 Sie, 2007 19:23
uffff... a już myślalam, że ze mną coś nie tak... Też mam zapasy włóczkowe. WYglądją z każdego niemal kąta. Systematycznie upycham w kartonowe pudła i ustawiam na klatce schodowej, bo na razie mało się jej używa... ale już się zastanawiam, co zrobić , bo to już niedługo potrwa. Ostatnio dostałam od znajomej PIĘĆ reklamówek różnych włóczek - jak na razie udało mi się to zachomikować, skutecznie - mąż jeszcze się nie zorientował, hihihihihi.
A w ogóle te moje zapasy to bywają w domu "punktem zapalnym"... że ich za dużo, że przez to bałagan i w ogóle Patrząc na to wszystko racjonalnie - trudno się nie zgodzić. Dlatego staram się już nic nie kupować, dopóki nie wyrobię starych zapasów, a starczy tego na wiele wyrobów.
Jednym słowem - cieszę się, że to nie tylko mój problem, hahahaha! A poza tym - są o wiele gorsze uzależnienia, no nie?
Grażyna - Wto 21 Sie, 2007 19:51
Tak, tak sa gorsze uzaleznienia...kawaka, slodycze, piwko, papieroski...itp. zalezy co nas uzalezniło.
Ja mam podobny problem jednak mój maz jest juz przyzwyczajony od lat, że co pewien czas lece do pasmanterii a cały pawlacz i dół mojej osobistej szafy to nici i niteczki. On juz stracił rachube ile czego mam, co jest stare, a co nowe. Ja prawde mówiac nigdy nie chwale się nowa nitka, chowam ja szybko do szafy i juz. Czasami dzieci pytaja, po co ci tyle, gdy masz juz tego tyle? Szczególnie dziwia się gdy robie dla siebie kolejna bluzkę. Kiedy zaczęłam robic rzeczy do sklepu Desik maz sie zupełnie wyciszył (co mnie bardzo zaskoczyło, bo często gdera, pewnie liczy na zyski oj naiwny ...), czyli nie narzeka, że wszędzie są nici, że bluzeczki porozkladane, że dziergam do poźnej nocy i tracę kasę na światło..., że ...oj tego że było czasem sporo.
ata30 - Wto 21 Sie, 2007 20:09
ja mam podobny problem... też chomikuje, tylko ja już nie mam na to miejsca, mieszkam w kawalerce,
upchane jest wszędzie gdzie tylko sie da, do piwnicy jest mi szkoda wynieść bo boje sie że myszki sie tym zaopiekują,
przez jakiś czas pracowałam bardzo blisko szmateksu więc też mam niemały zapas swetrów do prucia, ciężko jest sie powstrzymać przed kupnem takiego swetra jak kosztuje parę groszy a włóczka jest bardzo często lepsza gatunkowo niż te dostępne w sklepach,
no i co najważniejsze dużo tańsza, a i koleżanki coś podrzucą
mąż nic mi nawet nie mówi, i wielkie dzięki mu za to, bo przynajmniej nie mam wyrzutów sumienia że wszędzie tylko włóczka i swetry
| agniechak napisał/a: | | A poza tym - są o wiele gorsze uzależnienia, no nie? |
wole mieć to uzależnienie
joana - Wto 21 Sie, 2007 20:39
No to jestem z Wami. Widać to takie "uzależnienie" tylko, że tyle sie tego nazbierało, że wątpię czy zdążę to wszystko przerobić. Aż mi żal czasem, tyle pieknych rzeczy można zrobić tylko mieć siły i czas. No to życzę wszystkim udanych zakupów włóczkowych. Szkoda, że u nas niema szmateksu z włóczkami. Jak się już coś trafi, to raczej do użytku sie nie nadaje i wątpliwej jakości.Z serdecznymi pozdrowieniami - Joana dla wszystkich chomików.
joana - Wto 21 Sie, 2007 20:43
maranta, Ten kotek! Jest taki cudowny. mieciutki, prześliczny. nawet ładniejszy od tych naszych chomikowanych włóczek - bo żywy.
Madzia - Wto 21 Sie, 2007 22:42
Kotki Maranty są słodkie, a gdzie Wasze zdjęcia dziewczyny?
Lacrima - Śro 22 Sie, 2007 08:56
TAAAAK moim dodatkowym problemem są 2 kartony po butach z koralikami ,ogromny plastikowy kosz z cudami do decupagu, plastikowy duzy kosz z jajkami strusimy i kaczym oraz wiertarką (prezent od męża nawet nie ruszony), walizka z materiałami do szycia i pasmanterią , farby window color kolejne 3 kartony po butach, tylko 1 kartonik na eózności do kartek. O milionie gazet nie wspominam. Fotek narazie nie wkleje bo jeszcze 2 tygodnie będę w Oslo. AAAA właśnie zrobiłam liste co musze skończyć jak tylko wróce i wiecie co jest tam 15 pozycji rozpoczętych prac iczekających na swoję kolej. Napewno o czymś zapomniałam bo moje zapasy są pod dużym łóżkiem wsypialni, zajmuje największą część duzej garderoby , szafke pod 300litrowym akwarium ispore 2 w salonie ostatnio zaczełam wynosić do piwnicy bo już nie mam miejsca a ściśle stosuje się do wszystkiego co napisała Antonina żeby nie powiększać zapasów
Antonina - Śro 22 Sie, 2007 10:24
No zrobiło mi się lżej.
Znaczy, nie tylko ja jestem "manelara", jak powiada mój mąż. Czyli to odchylenie "od normy" dotyka większość robótkujących.
Nie wspomniałam tu o tym, że ostatnio wszystkie materiały, z kórych można coś uszyć spakowaładm do pudeł (dużych) i wyniosłam na strych. Nic nie napisałam na temat zapasów (pokaźnych) muliny i kordonków do haftowania oraz kanwy i płótna lnianego, gdyż ten "sport" zarzuciłam chwilowo na rzecz szydełkowania. A fazie rozpoczętej i niedokończonej mam kilka obrusów i obrazków... Oczywiście mam pokaźną kolekcję gazetek i wzorów szydełkowo-swetrowo-hafciarskich, co także zajmuje sporo miejsca. A w komuterze mam osobny dysk tylko na sprawy związane z robótkami. A już nie gromadzę wszystkiego- tylko to, co mnie zainteresuje.
Niestety moje zapasy włóczkowe są takie, że spokojnie wystarczyłyby na zaopatrzenie średniej wielkości pasmanterii. Część jest w rozproszeniu - poupychana w różne zakamarki, część w worach na pawlaczu, w skrzyni łóżka, na strychu. Do tego dochodzą duże wory z włóczkami odzyskanymi i wory ze swetrami do przeprucia + kilka walizek z włóczkami i swetrami przechowywanymi na strychu u mojej mamy (która także posiada zapasy własne). Jeżeli czegoś potrzebuję, to przekopuję się przez te kilogramy włóczek.
Hmmm...Jak mam to fotografować? Musiałabym po prostu wyciagać kolejne wory i wysypywać z nich włóczki Dobrze, że mam strych (w bloku), bo kiedy ostatnio zabierałam sie do sprzątania zapasów - to do mojego łożka prowadziła już tylko wąska ścieżynka. Ale "najbardziej" potrzebne gazetki z robótkami trzymam właśnie przy łóżku. To miło przed snem pooglądać sobie różne sweterki...
To co opisałam powyżej jest dla mnie po części sprawą wstydliwą - bo chyba to nie jest za bardzo normalne, żeby tak gromadzić włóczki, skoro nie jest się w stanie tego przerobić?
Sądziłam, że moje zapasy stopnieją w minionym roku ponieważ byłam na urlopie zdrowotnym i miałam dużo czasu na robótki, ale miałam też dużo czasu na zaglądanie na Allegro i do innych wiadomych miejsc z włóczkami... Zapasy się powiększyły...
Krulik - Śro 22 Sie, 2007 10:44
Ja póki co mam niewielkie zapasy włóczkowe i kordonkowe w porównaniu z Wami - zaledwie kilka toreb:) W sypialni mam też karton z tkaninami... Może któraś z Was ma jakiś dobry sposób na przechowywanie nitek i innych szpargałów?
Z koralikami już sobie poradziłam. Od roku są w takim sporym rozsuwanym pudełku z drewna, a niedawno dostałam nowe z przegródkami, bo zapasy się nie mieściły:)
alienor - Śro 22 Sie, 2007 17:29
Dopisuję się do listy dziergam mniej więcej tyle czasu ile jestem z Wami . Przez ten okres czasu udało mi sie wypełnić kosz wiklinowy piknikowy - mulina kawa koraliki , włóczki kładę w puste miejsce za biurkiem do wysokości biurka , tam jest miejsca na tyle , że można połozyc obok siebie 3 pol kilogramowe paczki włóczek , układając jedno na drugim doszlam do 1 metra wysokosci Mam też szpule z rumento . Na dziś mam 3 kolory frizz , 2 regaty i 4 akryle. Prac zaczetych 7, ale jedna się nie liczy , zabraklo nici i zapewne nie bedzie ukonczona tylko przerobiona na cos innego . . Narazie jakoś się trzymam i zapasow nie powiekszam ale mam wpadki typu ,zakup 3 motkow Hemery ze srebrna nitka bo były mi niebędnie konieczne w zeszłym tygodniu , a dziś to ja już nie jestem taka pewna czy była mi konieczna i gdzie ja w tej posrebrzanej bluzce pojdę
Madzia - Śro 22 Sie, 2007 17:41
dobre, dobre...........
dom_Klary - Śro 22 Sie, 2007 18:26
Acha jesteśmy w takim razie w tym samym klubie.Mnie ilości już przerosły, jak na nie patrzę to wiem, że życia mi nie starczy, aby to wszystko wyrobić, a tu coraz większe pokusy w sklepach, tylko gdzie je poupychać? A przede wszystkim, aby matrymonialne szczęście na nie się nie natknęło. :niewidze
alienacja - Czw 23 Sie, 2007 08:23
Ja chyba przerwe sporadyczne wypady po wloczke, poki jeszcze moge
Z lekkim przerazeniem patrze na kolejne motki, ale wychodzi na to, ze to gromadzenie nie jest wcale takie dziwne... Moze to i dobrze...
grzewa - Czw 23 Sie, 2007 08:41
Co prawda w dzierganiu jestem początkująca, ale objawy mam podobne do Was. Zapasy włóczek wystarczą na jakieś 4 może 5 sweterków/bluzeczek, ale to przecież ciągle mało, bo pomysłów w głowie mnóstwo i z tego względu niezmordowanie odwiedzam pasmanterie (internetowe i w realu). Co najmniej raz w miesiącu jadę do sklepu Aniluxu i z pustymi rękami jeszcze z tamtąd nie wyszłam. Oprócz tego zawsze brakuje mi odpowiedniego numeru drutów bądż szydełka itd. Mam zadatki na to że za parę lat osiągnę zapasy jakie ma Antonina. Na szczęście strych mam duży.
Procella - Czw 23 Sie, 2007 14:53
Ja nie mam jeszcze zapasów... ale mam za to dziwne przeczucie, że taka sytuacja nie potrwa długo
dagny14 - Nie 26 Sie, 2007 11:55
Też cierpię na tę chorobę.
Po prostu ni potrafię ominąć pasmanterii
tintam - Nie 26 Sie, 2007 12:38
Grażynko masz rację, że są gorsze uzależnienia od naszych. Nasze są przynajmniej pożyteczne, zawsze coś z tych nitek wyczarujemy. Jam mam ten sam problem już nie wiem gdzie te włóczki upychać, w kuchni pełna ława, w przedpokoju wszystkie pawlacze zapchane,ostatnio zrobiłam remanent w meblach w pokoju i wygospodarowałam trochę miejsca ale nie starczy na długo. Nie wiem co potem, chyba przeniosę się do garażu albo do piwnicy bo podobnie jak Wy nie mogę obojętnie przejść obok pasmanterii.
Grażyna - Nie 26 Sie, 2007 18:53
Najgorsze jest to, ze zawsze nici nie pasuja do pomysłu albo jest ich za mało i trzeba kupowac nowe. Wtedy moja rodzinka puka sie znacząco w głowę.
Trusia - Pon 27 Sie, 2007 07:13
No tak - jesteśmy troszkę stuknięte A moja najlepsza przyjaciółka jest właścicielką pasmanterii i potrafi zadzwonić "Wpadnij, mam nowe włóczki, na pewno ci się spodobają." No i jak tu nie kupić jakiejś fenomenalnej nowości?
gabrysia - Nie 02 Wrz, 2007 21:13
Nareszcie przekonałam się, że ze mną wszystko w porządku, moje zapasy są ogromne, tak na oko 2 kartony po komputerach, resztki,na nowe sweterki, serwetki, bieżniki i wszystko inne co możne wydrutować i szydełkować, a więc witam w klubie, mam platikowe zamykane pudła na kółkach, które idealnie pasują za szafę, ale to nie jest wyjście.
summer21 - Pon 03 Wrz, 2007 08:48
Ja od paru lat zajmuję się robótkami juz tak nałogowo i w moim małym mieszkanku bo mam jeden pokój i małą jak to mówię dziuplę bo stoi tam szafa- zauważyłam ze nie mam miejsca na te swoje nitki i wzorki i wogóle, ale skoro to normalne to nie mam sie czym przejmowac , nawet mój mąż spasował już i nic nie mówi, hihi
Nietoperek - Pon 03 Wrz, 2007 09:49
A mój kochany właściwie nigdy nie traktował tego jak wariactwo Od początku mu się to podobało. I nawet nie chce słyszeć o tym, żebym kiedykolwiek to zarzuciła. Tylko zbiory nici mam trochę mniejsze... Bo przeważnie to co kupię to zaraz wyrobię i tyle mi zostaje
|
|
|