Pogaduszki szydełkowe - Ile czasu...
ola1996 - Wto 13 Lut, 2007 15:01 Temat postu: Ile czasu... spędzacie na szydełkowaniu dziennie? Ja wieczory, wolne chwile i gdy siedzę przy TV, oczywiście przy filmie bez napisów. Nie wiem ile razem... A wy?
mordka - Wto 13 Lut, 2007 16:21
Ja spedzam ile sie da, i na ile rodzinka i obowiązki pozwolą, wczoraj do 2 w nocy siedziałam ikończyłam koszyczek ale skończyłam
ola1996 - Wto 13 Lut, 2007 18:35
hehe,a trudno się robi koszyczki, bo chciałabym spróbować?
asia12 - Śro 14 Lut, 2007 06:44
to wszytsko zależy u mnie od tego co mam zaplanowane na popołudnie, choc na ogół jest tak że szydełkuje od poniedziłku do czwartku od 16:30 do czasu aż pójde spać oczywiście z małymi przerwami na coś innego (np haft czy frywolitki no i teraz decupage), no i w weekendy jak juz jestem w domu ale wtedy juz mniej bo jest wtedy więcej obowiazków i przede wszystkim widzę sie z narzeczonym więc zostawiam szydełko dla Niego
mordka - Śro 14 Lut, 2007 10:49
| ola1996 napisał/a: | | hehe,a trudno się robi koszyczki, bo chciałabym spróbować? |
Nie koszyczki robi sie bardzo prosto, prawie jak serwetki a serwetki sa prościutkie jakbys chciala to pomoge, pytaj ale juz na PW pisz Ten koszyczek sama wymyslilam: http://maranta.livenet.pl...ighlight=#43468 a zajaczek to juz ze wzorki podanego na forum.
Grażyna - Śro 14 Lut, 2007 17:45
Ja od switu do nocy z przerwami na prace zawodową. Po nocach nie siedze z dwóch powodów, bo mąz awanturuje się o rachunki za prąd (są coraz wyzsze, a ja musze miec widno do robótek) i plecki juz mnie bolą (szczególnie kark). ale gdy meżus ma do pracy na 22-gą to pozwalam sobie do bólu. Uwielbiam dziergac i nic na to nie poradzę.
Madzia - Śro 14 Lut, 2007 17:55
Obowiązkowo przy wieczornym filmie. Generalnie ile wlezie. Niestety ostatnio , mam tylko godzinkę lub pół.
Nietoperek - Śro 14 Lut, 2007 20:15
No to ja mam takie pytanie: Macie do wyboru szydełkowanie lub coś innego - ważnego. Co wybieracie? Bo ja niestety czasami idę za szydełkiem... A tak ogólnie to niestety nie mogę poświęcić szydełku tyle czasu ile bym chciała... Ale jak tylko mam chwilę to porywam drucik w dłoń i wymachuję Chociażby to miało być tylko pięć minut
gabis - Śro 14 Lut, 2007 22:51
Ja szydełkuję jak mam czas (ostatnio nie za wiele). Ale jak zacznę coś i zależy mi ,żeby szybko skończyć, to moge nawet nocki zarwać. Pozdrawiam
Tonia - Czw 15 Lut, 2007 15:47
Ja szydełkuję ok. 2-3 godzin dziennie, zazwyczaj wieczorem. A że nie mamy telewizora, za to posiadamy DVD, to filmy ciągle się powtarzają. Jak są jakieś angielskie to znam tekst polski na pamięć (jak się obejrzy te jakieś 5 razy..) to większość czasu mogę patrzeć na robótkę. Czasami już mówię, tylko jeszcze jeden film, żeby skończyć daną rzecz.
LadyKingfisherg - Czw 15 Lut, 2007 16:29
no wlasnie ja zarywalam nocki zeby dziergac i dziergac ale na dobre nie wyszlo to zdrowiu wiec przestawilam sie na tryb dzienny kiedy tylko moge,prace mam na godziny wiec moge sobie pozwolic i za dnia i ranka szydelkowac,ostatnio zauwazylam ze chyba to juz nalogowe sie stalo,juz nawet maz nie pyta co bede robic ,bo i tak zna odpowiedz
magdalena - Czw 15 Lut, 2007 19:02
ja szydełkuje kiedy tylko się da:o każdej porze dnia.Mam nie ograniczony czas pracy,więc jak mogę to nawet w pracy trochę szydełkuję.
Uwielbiam szydełkować w samochodzie,gdy jedziemy rodzinką na jakiś mały wypad.
W domku to przy wieczornych filmach,gdy dzieci już śpią,bo w ciagu dnia to nitki uwielbiają plątać
ola1996 - Pią 16 Lut, 2007 20:12
| Cytat: | | Macie do wyboru szydełkowanie lub coś innego - ważnego. Co wybieracie? Bo ja niestety czasami idę za szydełkiem... |
Ja mam jak jest fajny film, fajne sceny akcji itd. to patrzę na robótkę i najlepsze mnie omija;(
Nietoperek - Sob 17 Lut, 2007 00:11
Znam ten ból
magnolia - Pon 19 Lut, 2007 10:10
ja szydelkuje skoro swit czyli najpierw od 6 do 7.15 rano zanim zbudze dzieci do szkoly a w ciagu dnia to z doskoku pomiedzy szara codziennoscia ,a wieczorkiem ile i jak dlugo sie da ale musze nie zapominac o mezu bo sie nie raz wscieka o to dzierganie ze tylko to i bla bla bla .....ale oglonie to jest jak "narkotyk " bez ,ktorego nie da sie zyc
Pani Mama - Pon 19 Lut, 2007 10:16
ja dziergam kiedy mam czas bo nie pracuje więc posprzatam wstawie obiad pranie i takie tam wiadomo domowe obowiązki i moge dziergac teraz mniej bo jezdżę z córka do szkoly na lekcje bo ma indywidualne nauczanie a tam już szydelka nie biore a co do nocek to nie robie plecy bolą ale w dzien jesli mi spasuje czas to potrafie 6 i wiecej porobic a są takie dni że wcale
kuela - Pon 19 Lut, 2007 10:33
Od czasu do czasu jak najdzie ochota - wieczorami - ale bałagan jest cały czas - nitki tu i tam i kosze pełne kordonków ................... itd
pozdr ela
beniaka - Czw 01 Mar, 2007 09:03
A ja zaczynam dzien o 4:30 góra o 5:00, biorę w łapki szydło i do dzieła! Potem przerwa dla dzieci (szykowanie do szkoły, śniadania, itp.) i znów szydełkowanie, ale przez resztę dnia z doskoku, bo trzeba wyjść tu i tam, zrobic to i owo. Gdy dzieci ida spać znów jest czas na szydło i tylko szydło do godz 22:00. Nie liczyłam, ile czasu dziennie szydełkuję (zacznę chyba sobie odliczać), ale coś ok. 5 godz.
Krakowianka - Czw 01 Mar, 2007 13:14
5, 6 rano!!? o nie ta pora odpada w przedbiegach !!! jestem ranny śpioch -
na 7 do pracy potem domowe obowiązki itp no ale wieczorki do nocki są moje i szydełka rodzinka sie przyzwyczaiła nawet mama do której na kawę idę też z szydłem
magdalena - Czw 01 Mar, 2007 19:39
Beniaka podziwiam Cię,bo ja za żadne skarby nie wstałabym o tej porze.
Mogę siedzieć do nocy nawet długo ,ale rano..... litości dla śpiocha.
Minimum pobudka o 7,00 rano:-)
iwusia - Wto 20 Mar, 2007 08:38
Też mogłabym godzinami siedzieć Ale zaczynam gdzieś tak ok. 18.00 i lecę do oporu, z przerwą na zrobienie kolacji. W międzyczasie jakiś film pooglądam kątem oka, pogadam przez telefon (nie przerywając robótki) czy przez skypa. A jakikolwiek wyjazd - to już absolutnie nie może się obyć bez robótki - zawsze sprzęt naszykowany (najważniejszy!!!). A jak idę w gości, to już bym gnała do domu, bo szkoda mi czasu
To już chyba choroba Moja rodzinka przyzwyczaiła się do tego, a jeśli zdarza mi się coś robić na zamówienie, to mąż nawet słowem się nie odezwie, że nitki się szlajają po całym domu.
Mira - Wto 20 Mar, 2007 14:05
Witam wszystkie maniaczki szydełkowania.Już się bałam,że ze mną coś nie jest tak jak powinno bo koleżanki z pracy ciągle się dziwią,że chyba nie mam w domu co robić,że mam czas na szydełko,ale same wiecie,że kazdą minute(dosłownie )można poświęcić zamiast na "gapienie"się bezmyślne w telewizor na robienie tego co się naprawde lubi.Pozdrawiam i bądźmy wierne maszemu ukochanemu szydełku.
iwusia - Wto 20 Mar, 2007 18:45
"Święte słowa", Mira Dokładnie tak to wygląda. Ja nawet w pracy już przestałam mówić, że cokolwiek robię, bo patrzą jak na ciężką idiotkę, a teksty tego typu doprowadzają mnie do szału
Madzia - Wto 20 Mar, 2007 19:20
Właśnie, mnie też to wkurza, w pracy traktują mnie jakbym nic w domu nie robiła, tylko dziubała szydełkiem. Fakt, że nie mając dzieci mam o wiele więcej czasu niż koleżanki-mamy, ale prace domowe muszę wykonać jak każdy.
Haniutka - Wto 20 Mar, 2007 19:42
Ja już właściwie nie potrafię oglądać telewizji bez szydełka. Chętnie porobiłabym od rana, ale wtedy jestem w pracy. Zostają więc popołudnia i wieczory jak nie ma obowiązków domowych. Ale w końcu zawsze można ugotować obiad na dwa dni.
|
|
|