To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Pogaduszki szydełkowe - Czy da się żyć z rękodzieła?

Jola Jodzio - Pią 14 Lis, 2014 12:43
Temat postu: Czy da się żyć z rękodzieła?
Kochane dziergające i wszystkie zajmujące się rękodziełem zwracam się do was z takim oto pytaniem, czy da się żyć z rękodzieła?
Sama szydełkuję od 2005 i uwielbiam to robić. Tutaj mój album do pooglądania i oceny.
https://plus.google.com/u/0/photos/117183282210864368933/albums/5572349848348304193
Moim marzeniem jest otwarcie jakiejś działalności z tym związanej ale zastanawiam się czy to ma sens. Rzeczy które wykonam chciałabym sprzedać po jakiejś przyzwoitej cenie a ceny na allegro mnie załamują i nie wiem jak to się ludziom opłaca. oprócz szydełkowania potrafię malować na szkle wypalać w drewnie i bawię się masą solną.
Myślałam o otworzeniu sklepu w 70 tysięcznej mejscowości. Sklepu z włóczkami a przy okazji sprzedawałabym swoje produkty które wykonam ja i mój mąż. Może jakieś warsztaty szydełkowania.
Mąż zajmuje się stolarstwem artystycznym i moglibyśmy sprzedawać takie stołeczki, deseczki i inne takie maleństwa z drewna ,może jeszcze wypalane w jakieś wzorki.
Nie kwalifikuje się na żadne dofinansowanie unijne ,jedyne co mogę to pożyczka niskoprocentowa na rozwój działalności. No i teraz właśnie tu jest dylemat. Czy podołam? czy zarobię tyle żeby opłacić lokal, zus, i pożyczkę? Oczywiście nie liczę na kokosy. Jeżeli zostałoby mi na czysto 1500 to byłabym przeszczęśliwa.
Proszę o jakieś porady ,opinje i swoje przemyślenia.
Nie bardzo mam kogo się poradzić a to forum znam od bardzo dawna. Mało się tu udzielam ale od dawna tu zaglądam i zawsze znajduję to czego szukam.
Pozdrawiam
Jola

Madzia - Nie 16 Lis, 2014 12:09

Ja myślę, że w dużej mierze zależy to od szczęścia i odpowiedniego rynku zbytu. Są osoby, które na tym zarabiają i to sporo. Są też takie, które stają na głowie, reklamują się gdzie się da i nic z tego.
Ja pracuję w dużym urzędzie i myślałam zawsze, że to dobry rynek zbytu. Swoje dzieła noszę na sobie, mi się wydaje, że są bardzo ładne, ale nikt nawet tego nie powie, nie mówiąc o kupowaniu. Kupiłam sobie duże pudło i tam składam to co zrobię. Może kiedyś trafię z tym na jakiś jarmark. Mam pracę, i nie muszę zarabiać na rękodziele, ale sprawia mi to dużą satysfakcję jak ktoś coś kupi (raz na rok).
Myślę, że Twój pomysł sklepiku jest dobry, ale tak to jest, że jednemu się uda, a drugiemu nie. W każdym bądź razie Tobie życzę powodzenia, bo robisz śliczne rzeczy.

AlaJ - Nie 16 Lis, 2014 14:36

No cóż - ja z moimi doświadczeniami mogę się podpisać pod słowami Madzi. Czyli na dwoje babka wróżyła - uda się, albo nie.

Moje doświadczenia są takie - w szpitalu z nudów robiłam biżuterię frywolitkową, no i muszę przyznać, że miała wtedy powodzenie - co zrobiłam, to sprzedałam.
Moja siostra w pracy też trochę rozprowadziła.

Ale żebysmy się zrozumiały - żyć to się z tego by nie dało Wink.

Ponieważ zapał do pracy miałam dalej, to stwierdziłam, ze dam w komis do sklepów z rękodziełem (bransoletki, kolczyki, wisiorki). I podsumowanie:
1. W jednym sklepie, który również ma swoją galerię internetową - zero sprzedaży przez rok.
2. W drugim sklepie - przez siedem miesięcy - 2 pary kolczyków (najtańszych).

Być może moja cena plus marża zraziły potencjalnych klientów, ale naprawdę nie był to jakieś porażające kwoty za taką pracę.

Ostatnio kilka "zainteresowanych" osób oglądało moje kolczyki (a robię je z Aidy z dodatkiem elementów srebrnych i kamieni półszlachetnych, bigle najtańsze - ale też srebrne). Eksperymentalnie zaoferowałam je za cenę 20-25 zł. "Za drogo - w Tesco są tansze - po 7 zl". No to wysłałam panie do Tesco po akrylowo-stalowe kolczyki.

Swetry, bluzki robię dla rodziny. Siostra dumnie paraduje i reklamuje, ale chętnych (mimo, ze pracuje w instytucji, gdzie zarobki są przyzwoite) brak.

Obawiam się, ze miasteczko 70 000 to za słaby rynek dla rękodzieła. Pytanie jeszcze jaki jest potencjał - czy ludzie mają pracę, czy miasto jest miastem bezrobotnych, bo jeżeli to drugie, to raczej słabo to widzę.

Myślę, że jeszcze jedna rzecz bardzo zepsuła mentalność kupujących - sieciówki - zauroczenie sieciówkową tandetą wygląda dla mnie jak amok i prawie narkotyczne uzależnienie od taniego badziewia.

Chyba na zasadzie "dzisiaj kupie, jutro mi się znudzi i rozleci, to znowu pobiegam po sklepach i kupię sobie coś nowego".

No a przecież cechą rękodzieła jest solidność i trwałość.

joana - Nie 16 Lis, 2014 14:50

Jola Jodzio, Moja córka robi biżuterię z kamieni i srebra. Ma też trochę wyrobów szydełkowych. Prowadzi sklep internetowy. I ..stale narzeka, że ciężko z tego wyżyć. Ma stoisko w jednym z dużych marketów. Pracuje po 12 godzin. Starcza na opłaty, paliwo i zostaje ciut na drobne wydatki. Ale...ale robi to co lubi. Jak zaczynała nie przyjmowała do wiadomości żadnych sugestii, że nie da rady z tego się utrzymać. Młodość ma jednak swoje prawa, zapał i energię. Teraz myśli troche inaczej. Co dalej? Czas pokażę. Powodzenia, dużo wiary w swoje siły i samozaparcia.
japoneczka01 - Nie 16 Lis, 2014 17:09

Tu jest bezpłatny portal rękodzielników pooglądaj jak wyceniają swoje prace inni. http://rekodziela.com/
Jedna z pań, która jest wójtem i działa również na naszym forum (nie mogę sobie przypomnieć jej nicka) sprzedaje sukienki zrobione na szydełku do USA, ale bardzo drogo. Był z nią wywiad w telewizji. Znalazła odbiorców daleko, ale oni potrafią docenić rękodzieło.

AlaJ - Nie 16 Lis, 2014 17:45

Teris sprzedaje swoje wyroby na etsy.com. Jeżeli wrzucisz Irenastyle, to wyświetli się jej oferta na etsy. Etsy obejmuje cały świat Wink. nie tylko USA.
https://www.etsy.com/shop...h_shop_redirect

Polecam też do obejrzenia przepiękne szale Dagny: https://www.etsy.com/sear...nyknit&ref=auto

japoneczka01 - Nie 16 Lis, 2014 19:58

AlaJ - dziękuję za odświeżenie pamięci. Chciałam też, aby Jola Jodzio też sobie popatrzyła czy podoła takiemu wyzwaniu jakim jest próba utrzymania się z własnego rękodzieła.
Jola Jodzio - Pon 17 Lis, 2014 20:19

Dziękuję Wam szczere kobiety za odpowiedzi.
No cóż, siedzę właśnie nad wnioskiem o pożyczkę ,wypełniam ale nadal jestem na rozdrożu.
Jak to u nas mówią "chce się i boję się". Pomysł ze sklepem jest też stąd że ja sama choć kupuje przez internet to jednak wolę coś zobaczyć, podotykać, pomacać,itd. Może też dlatego nie zawsze coś się sprzedaje przez internet. Robiłabym też to co uwielbiam robić a to już ponoć połowa sukcesu.

vichta - Pon 17 Lis, 2014 21:20

Do wszystkich powyższych sugestii dorzuciłabym jeszcze jedną. Czy lubisz przebywać i rozmawiać z ludźmi? Aby coś sprzedać, trzeba być gadułą, ale nie nachalną:
"A widziała pani to? Wczoraj przyszło..."
"Wie pani, moja znajoma zrobiła niedawno... Z takich nici..."
"Ostatnio panie bardzo chętnie kupują..."
"Dawno pani u nas nie było. Co tam pani ciekawego wydziergała?"
Rozmowy z klientkami nie mogą wyglądać tak: "Jest", "7 złotych', "Nie ma" Klientki trzeba zachęcić i trzeba mieć do nich anielską cierpliwość, bo potrafią igłę oglądać pół godziny i... jej nie kupić. Sama byłam świadkiem takiego zdarzenia. I do takiej klientki trzeba się uśmiechnąć i powiedzieć "Nic nie szkodzi. Zapraszam, jak pani podejmie już decyzję. Miłego dnia." Jak strzelisz focha, to po klientce. Nie bez powodu ktoś wymyślił określenie "uśmiech sprzedawcy".
To naprawdę nie jest łatwe zadanie i nie każdy się do tego nadaje. Naradź się z mężem, które z Was potrafi lepiej czarować. Może mąż do sklepu, a Ty do za kółko i do hurtowni po towar Wink
Ze swej strony życzę powodzenia i napisz, jak poszło cool

Kalima - Czw 20 Lis, 2014 12:25

To ja też dołożę swoje trzy grosze hahahihi To miło, że chciałabyś mieć na opłaty i jeszcze tak z 1500 na czysto.... Ale nie nastawiaj się na to, że tak będzie od razu. Trzeba wejść na rynek, zbudować markę, renomę i to niestety trwa. Na początku człowiek się cieszy, że zarobił cokolwiek. Więc niestety, ale trzeba mieć jakieś "zaskórniaki" na opłaty za nim wszystko się "rozbuja". Na szczęście przez dwa lata można opłacać preferencyjny ZUS - około 450 zł - i moim zdaniem te dwa lata to minimum na "zapuszczenie korzeni" i zaistnienie firmy. Aby powiedzieć, że odniosło się sukces i osiągnąć zadowalające zarobki trzeba kilku lat ciężkiej pracy....
Życzę powodzenia cool

Jola Jodzio - Czw 20 Lis, 2014 12:43

Wiem że nie łatwo jest czasem z klijentkami bo mam doświadczenie w pracy w sklepie.Kiedyś dawno temu pracowałam w takim butiku odzieżowym i wspominam to bardzo miło. Podobała mi się ta praca,ale potem była okazja wyjechać za granicę do uk.
Ale uśmiałam się z rady Vichty aby to mój mąż stał w sklepie. Bez obrazy, bardzo dziękuję za wszelkie porady i informacje tylko poprostu jak wyobraziłam sobie mego męża w takim sklepie to coś czuję że szybko byśmy zwineli ten interes. To super, kochany człowiek ale nie do takich spraw. i nie zrozumiał by jak można oglądać igłę pół godziny i jej nie kupić. Zalała by go krew na miejscu. Dziękuję za linki do albumów Tetris i Dagny . Cudowne rzeczy i wspaniale że ludzie są w stanie zapłacić taką cenę z produkt. To budujące jest.
Podobną sukienkę do tej łososiowej sama robiłam kiedyś.
Nie miałam ładnej modelki pod ręką więc pokażę ją na sobie. Na kimś szczupłym wygląda dużo lepiej.
https://plus.google.com/u/0/photos/117183282210864368933/albums/5572349848348304193/6083750517129749202?pid=6083750517129749202&oid=117183282210864368933

japoneczka01 - Czw 20 Lis, 2014 13:59

Jola Jodzio nie pleć o szczupłych modelkach. Masz bardzo dobrą KOBIECĄ figurę. Świat nie składa się tylko ze szczupłych i dobrze, bo każda chce mieć taką ładną sukienkę jaką zrobiłaś i szczupła, średnia i ta baaaardzo gruba. Ważne, aby czuła się kobietą w sukience i była ozdobą tej sukienki, a nie odwrotnie, bo to my zdobimy ubrania. Fajnie wyglądasz w tej seksownej sukience i kwita. co by tu...
ewa.zenkowa - Czw 20 Lis, 2014 18:14
Temat postu: Czy da się żyć z rękodzieła?
Jolu, z samego rękodzieła nie da się wyżyć. Przyjrzyj się dokładnie cenom szali wykonanych przez Dagny. Np. szal za 450 zł 198x90 cm. Jego pracochłonność to minimum 30 godzin, ja bym robiła raczej 35 godz. Policzmy: 450 - 70 (orientacyjny koszt włóczki)/35=10,85 zł za godzinę pracy!!!! przy pracochłonności 30 godzin wyjdzie nam 12,66 zł za godz. A jak uwzględnisz pozostałe koszty to wynagrodzenie za godzinę wyjdzie Ci poniżej płacy minimalnej. Pod warunkiem, że sprzedasz szal.
vichta - Czw 20 Lis, 2014 22:27

zebalek
Jola Jodzio, nie znam Ciebie ani Twojego męża. Tak tylko gdybałam... To absolutnie nie miała być jakaś konkretna sugestia, raczej temat do przemyślenia. Sama znam panów, którzy lubią czarować i sprzedaliby (sprzedają) każdy towar, nawet majtki, biustonosze i rajstopy. A żona kasę liczy Smile

Wydaje mi się, że najlepiej zarobisz na drobiazgach, czyli mało pracochłonnych wyrobach, które można sprzedać za niewielką cenę, np. kolczyki szydełkowe, małe serwetki do koszyczka, kurki wielkanocne, gwiazdki choinkowe, czapki, szaliki (np. can-can), łapki do kuchni, czerwone stringi na maturę Wink, itp. Przeciętnej klientce nie będzie żal wydać 10-20 złotych, ale już sukienki za kilkaset raczej nie kupi, bo to poważnie nadszarpnie budżet domowy. Możesz robić na konkretne zamówienie, pamiętając o spisaniu umowy i wzięciu zadatku lub zaliczki. Podstawą zarobku na pewno musi być sprzedaż włóczek i innych materiałów, a nie wyrobów własnych. Poza tym pamiętaj, że do sklepu z włóczkami/pasmanterii chodzą panie, które potrafią same coś zrobić, a jak nie potrafią, to gotowe są się nauczyć. O czym możesz się przekonać na tym Forum...

Jola Jodzio - Pią 21 Lis, 2014 08:05

Vichta ja wiem że to sugestia i dzięki wielkie. Sama mam znajomego ktory pracuje w sklepie kosmetycznem i uwielbiam tam robić zakupy bo facet potrafi doradzić i zna się na rzeczy. Poprostu nawet nigdy tak nie pomyślałam że mój mąż mógłby się tym zajmować i kiedy sobie to wyobraziłam to popłakałam się ze śmiechu.
Co do tego że z samego rękodzieła się nie da to tak, zgadzam się, dlatego też chciałabym mieć i włóczki i akcesoria dziewiarskie. To co sama wykonam do byłby dodatek do tego. Mąż sprzedawał by swoje wyroby z drewna typu, stołeczki, denka, domki na klucze itp.
Do tego może jeszcze produkty z masy solnej.
Dziewiarki znalazły by włoczki, a inni może coś orginalnego dla siebie czy na prezent dla kogoś bliskiego. A droższe rzeczy typu, sukienki, bluzki można by na zamówienie.
Do tego warsztaty, w zależności od potrzeb, ale może raz na miesiąc np. w sobotę.

Kalima - Pią 21 Lis, 2014 10:45

To ja jeszcze dodam.... Włóczki, akcesoria dziewiarskie... - super, ale rękodzieło to nie tylko szydełko, druty i igły...... (czyli w sumie przeciętna pasmanteria). Może pomyśl szerzej - różne są techniki i czasem ciężko coś dostać, a nie zawsze jest możliwość robienia zamówienia prze internet, więc taki sklep, który ma różne niezbędne i bardzo w tej chwili potrzebne rzeczy zwabiał by do siebie więcej Rękodzielniczek wesoło mi Do takiego sklepu to ja bym galopem leciała - gdyby oczywiście taki był blisko mnie.....
Jola Jodzio - Pią 21 Lis, 2014 12:14

Ja sugeruje się tym co sama potrafię robić. A co byś ty Kalima chętnie widziala w takim sklepie?
Kalima - Pią 21 Lis, 2014 13:03

A to i owo do decu, i do biżuterii - koraliki np. Toho, półfabrykaty, i coś dla fanów modeliny, art clay'u i wielu innych....czyli dla każdego coś dobrego - w tym zakresie musiałabyś przeprowadzić rozeznanie - myślę, że tu każdy chętnie powie co chciałby widzieć w takim sklepie - wtedy jest spora szansa, że Twoje prace nie tylko zostaną docenione, ale i sprzedać może się coś uda. I wtedy nie byłaby to pasmanteria tylko sklep dla Miłośników Rękodzieła - takie miejsce, gdzie chętnie by się zbierali na zakupach, na kursach... może nawet mogłabyś pomyśleć o podnajmowaniu lokalu organizatorkom kursów z różnych dziedzin - w tym takich, których nie znasz. Tyle, że oferta musiałaby być szeroka, a to niestety wiąże się z kosztami. Niestety trzeba sporo włożyć, żeby wyciągnąć. Przyznam szczerze, że myślałam o takim czymś u mnie, ale niestety za małe miasteczko, a i nie jestem w stanie rozciągnąć bardziej działalności, a na zatrudnianie pracowników najzwyczajniej mnie nie stać. puknąć się Chociaż kto wie.... może jak się bardziej rozwinę, to i w tym zakresie zrealizuję moje plany wesoło mi
Grażyna - Sob 22 Lis, 2014 00:15

W takim sklepie trzeba też potrafić wyeksponować rękodzieło oraz ułożyć towar pasmanteryjny tak, by nie było chaosu, ale by był ten towar dokładnie widoczny i dostępny dla klienta, w bogatym asortymencie. Mnie irytuje, jak o cos pytam w pasmanterii, okazuje się, że nie ma, a właścicielka nawet nie stara się zdobyć poszukiwanego towaru mówiąc, że "my z tą firmą nie współpracujemy". Przypuszczalnie pytałam o igły samonawlekające się i igły do nawlekania koralików o wielkim oczku. Mówiłam, że cena nie gra roli, bo je potrzebuję i kupię kilka kompletów, bo akurat sąsiadki, mama i siostra chciały. Nie doczekałam się i musiałam jednak kupić w Internecie. A gdyby babka sprowadziła te igły, wyeksponowała i dała napis reklamujący, to przypuszczam, że co druga pani z problemem już "słabszych oczu' lub mniejszą sprawnością rąk w pewnym wieku kupiłaby z ucałowaniem ręki, bo igły są rewelacyjne do nawlekania.

W łódzkiej galerii rękodzieła, która upadła i gdzie przeleżały moje wyroby przez rok, było tak małe pomieszczenie i tak "na ciapane" jedno na drugie, ze wcale się nie dziwię, że nikt nic nie kupował. Po wejściu byłam zniesmaczona, bo miałam wrażenie, że nie jestem w sklepie lecz w komórce na stare bibeloty. Bo na ciuchy trzeba manekinów, na serwety jakiś rurek, czy wałków na scianie, potrzebne sa gabloty na bizuterie itd.

AlaJ - Sob 22 Lis, 2014 13:26

W Bielsku jest taka pasmanteria (o ile można nazwać to jeszcze pasmanterią). Gdzie można praktycznie kupić wszystko - od zwykłych artykułów pasmantaryjnych po włóczki, kordonki (chyba wszystkich firm jakie znam - a znam sporo), szydełka, druty (różne) czółenka, wełnę do filcowania, koraliki, tkaniny do patchworków, maszyny do szycia, hafciarki, overlocki. Panie sprzedające potrafią odpowiedzieć na najdziwniejsze pytania, bo same są rękodzielniczkami.
Pasmanteria organizuje kursy frywolitki, szydełkowania, drutowania, filcowania, patchworku.
Na pasmanterię składają się dwa ogromne pomieszczenia, gdzie są wyeksponowane próbki wyrobów wykonanych różnymi technikami.
Widać ogromną kasę, która jest w to wszystko wpakowana. No ale też Bielsko jest prawie 200 tys. miastem.

Jola Jodzio - Pon 23 Lut, 2015 10:42

Dziewczyny to mam jeszcze jedno pytanie.
A gdyby tak brać prace okolicznych rękodzielników w komis. Tutaj nie ma takiego sklepu i jedyne miejsca gdzie pokazuja się okoliczni twórcy to jakieś festyny letnie. Zastanawiam się jaka powinna być marża na takim produkcie. Galerje internetowe mają narzut 10%. Dzwoniłam po takich galerjach stacjonarnych ale raczej nie chcą ujawniać takich spraw. Ale moze któraś z was ma takie doświadczenia i podzieli się nimi. Bardzo o to proszę.

Snedronningen - Pon 23 Lut, 2015 11:08

Jola Jodzio, z doświadczenia napiszę, że nie zawsze opłaca się oddawać w komis rzeczy przez siebie zrobione. Cenę trzeba dać za to taką, aby w sklepie się sprzedało, sklep na tym też zarobić w końcu musi. Samemu sprzeda się drożej. Można oddać rzeczy tak, aby szersze grono je zobaczyło, np. na wystawie, ale na dłuższą metę się to zwyczajnie nie opłaca. To tak ze strony rękodzielnika, któremu się w komis zdarza pewne rzeczy oddawać.
AlaJ - Pon 23 Lut, 2015 14:46

Całkowicie zgadzam się ze Snedronningen. Ty musisz wziąć marżę i zapłacić od tego podatek dochodowy i VAT. Więc 10% chyba sprawy nie załatwi, bo byłaby to sztuka dla sztuki - rękodzielnik często nie ma działalności, więc na dokładkę masz jeszcze obowiązek sporządzenia umowy o dzieło i Ty się z tego rozliczasz. Jak z kolei dasz wyższą marżę, to żeby sprzedać, musiałabyś wziąć wyrób od rękodzielnika za bezcen. To znowu, jak już zostało napisane powyżej nie opłaci się rękodzielnikowi.
Miałam wyroby dwa razy oddane w komis w różnych miejscach z zerowym skutkiem. Moja, wcale nie najwyższa cena plus marża dały w efekcie cenę zaporową dla Klienta.

Ala z Byczyny - Wto 14 Kwi, 2015 10:45

Właśnie obejrzałam Twoje prace, czarna poduszeczka z kwiatkami z pierwszego zdjęcia jest magiczna! Pamiętam takie z domu mojej babci, dawno ich już nie widziałam, teraz dopiero kiedy zobaczyłam Twoją poduszeczkę, wróciło wspomnienie z baaaaardzo odległej preszłości. Rozumiem, że jako rękodzielniczka zawodowa możesz czuć niechęć przed dzieleniem się wzorkami, więc jeśli odmówisz mojej prośbie, nie będę miała żadnego żalu Smile. Chodzi mi o udostępnienie mi wzorku na tę czarną poduszkę z wypukłymi kwiatkami.. Ale nie wywieram presji Smile

A co do pomysłu.. 70 000 mieszkańców to nie za duże miasto.. Dlatego zaczęłabym nieśmiało od sprzedaży w internecie bądź sprzedaży na jarmarkach (jest ich sporo). Ale jeśli już zaczynasz z lokalem to.. dobrym pomysłem na zwrócenie na siebie uwagi klientów są mocne akcje świąteczne, kiedy można sprzedać dużo drobnicy. Klientom łatwiej kupić coś tańszego i przy okazji zobaczą sklep Smile(ubranka na bombki i jajka wielkanocne, serwetki do koszyczków, komunijne akcesoria, zimowe ozdoby na okna, zimą czapki, szaliki..) I na pewno zadbałabym o obecność ludowego wzornictwa (wypalony na drewnianych przedmiotach, czy wymalowany na ścianie, a może wyryty gdzieś w drewnianym elemencie..), by klientom ciekawy klimat miejsca zapadł w pamięć.

Trzymam kciuki! cmoknięcie

ania_b - Wto 14 Kwi, 2015 18:40

Ala, jeśli chcesz takie wzory z kwiatkami, to szukaj w guglach granny square flowers. Zobaczysz, ile ci wyskoczy.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group