To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Pogaduchy - Moje 5-letnie dziecko musi iść do szkoły ...

Asia_117 - Nie 31 Sie, 2014 18:12
Temat postu: Moje 5-letnie dziecko musi iść do szkoły ...
Dziewczyny jestem załamana...
Mój młodszy synek, który kończy dopiero w grudniu 5 lat musi iść do szkoły...
Nie mam pojęcia jak to zniesie Sad
Moim zdaniem szkoły nie są dostosowane do przyjęcia taki maluszków oooo nieee
Na dodatek mój Kubuś bardzo chorował jak był młodszy (duża ilość leków codziennie, dieta bez mleczna (a więc wykluczone sery, jogurty, śmietana, masło) , bez jajeczna, bez glutenowa (nie mógł jeść żadnego chleba, bułek, makaronów), ... leczenie u pediatry, dermatologa, alergologa, immunologa, endokrynologa...
Teraz jest taki drobniutki i chorowity przykro mi

Wybrałam dla swoich dzieci najlepszą szkołę w okolicy, a i tak się boję .... przykro mi

Rozważam nawet zaproponowanie dyrekcji organizację zajęć świetlicowych, na których mogłabym (za darmo) zorganizować dzieciakom czas i nauczyć robótek ręcznych, żeby tylko być na miejscu w szkole Sad
jak będzie potrzeba to nawet zedcyduje się na podyplomowe studia pedagogiczne hmm

ania_b - Nie 31 Sie, 2014 18:58

Ojej, ale dlaczego? Pięciolatek musi iść do szkoły?
Asia_117 - Pon 01 Wrz, 2014 08:34

ania_b napisał/a:
Ojej, ale dlaczego? Pięciolatek musi iść do szkoły?


Tak to "mądrze" ktoś wymyślił "na górze" Sad
To co prawda dopiero "zerówka", ale już musi zacząć funkcjonować w szkolnej społeczności...moim zdaniem to zdecydowanie za wcześnie wściekły

ania_b - Pon 01 Wrz, 2014 11:08

Asiu, no i jak po pierwszym dniu?
AlaJ - Pon 01 Wrz, 2014 12:26

Asiu, a nie dało się malucha niedojrzałością szkolną wybronić?
Asia_117 - Pon 01 Wrz, 2014 14:10

Jesteśmy po rozpoczęciu roku szkolnego...
Mały zagubiony i jakiś przestraszony...nic dziwnego, bo niektóre dzieciaki zerówkowe niemal o 2 lata starsze od Kubusia Sad

AlaJ napisał/a:
Asiu, a nie dało się malucha niedojrzałością szkolną wybronić?


Na pewno będzie taka możliwość za rok - wtedy wybronię go od wcześniejszego pójścia do pierwszej klasy.

Na szczęście trafiła im się chyba odpowiednia nauczycielka - typ "kwoki", która dba o swoje kurczątka.

Asia_117 - Czw 04 Wrz, 2014 19:40

No i okazało się, że Kubuś całkiem dobrze znosi szkołę.
Oczywiście tak jak myślałam, jest najmniejszym dzieciaczkiem w szkole, ale jakoś sobie radzi.
Choć ja oczywiście cały czas myślę, czy Kubusia gdzieś na korytarzu nie stratują...

Ich nauczycielka jest cudowna - Już moje dziecko wyznało, że Ją kocha i codziennie rano upewnia się, czy na pewno Pani Agatka będzie dzisiaj nimi się zajmować Smile

ania_b - Czw 04 Wrz, 2014 20:13

No to kamień z serca. Teraz tylko zdrowia życzyć.
Asia_117 - Czw 04 Wrz, 2014 20:54

Dziękuję Aniu cmoknięcie
Od dłuższego czasu, dzięki Bogu, problemy ze zdrowiem nas omijają wesoło mi ale jednak ciężko synkowi nadrobić te 2-3 lata kiedy one były nie wiem
Ważne, że wszystko układa się lepiej niż się obawiałam cool

siebusania - Pią 05 Wrz, 2014 15:44

Asia_117, ja to przezywałam w tamtym roku i miałam takie same obawy jak ty chodz moj syn wiele nie chorował ale jest bardzo wstydliwy i ciezko było zamin sie oswoił, teraz 1klasa wiec teraz bedzie nauka i tez mam pewne obawy.
Asia_117 - Wto 09 Wrz, 2014 22:47

siebusania, u mnie jest ten problem, że synek nie zna nikogo ze swojej klasy - cześć dzieci zna się z poprzedniego rocznika (chodzą drugi rok do oddziału zerówkowego, są sąsiadami, są rodziną...) a ten mój maluszek taki jest samiutki Sad
Dziewczynki dajcie mi pomysły na to jak zintegrować synka z resztą grupy...
Urodziny synka dopiero w grudniu więc przyjęcie na razie nie wchodzi w rachubę...

A tak poza tym to za szybko pochwaliłam się poprawą zdrowia małego - jesteśmy po zapaleniu krtani i było podejrzenie zapalenia płuc Sad Młody podłączony do inhalatora kilka/kilkanaście razy na dobę Sad na szczęście w domu, a nie w szpitalu...

siebusania - Śro 10 Wrz, 2014 06:59

U mnie bylo to samo wszystkie dzieci z jego klasy byly obce, Pani tez. Pierwsze tygodnie byly ciężkie płakał z dziecmi sie nie bawił nie rozmawiał z nikim a jak mial religię z ksiądzem to wpadał w histerię na widok księdza. Po kazdym dłuższym wolnym bylo to samo w 1dzien. Takze rozumiem twoje obawy dzieci szybko sie dogadają i bedzie ok. Dla ciebie pewnie tez ciężkie jest takie rozstanie ale dasz rade:). A zeby sie maly bawił z kolegami z klasy po za Szkola, to mozesz ich zaprosić do siebie bez okazji, lub umówić sie na wspólne wyjście np na płac zabaw. Wszystko zalezy od kwestii jaki ty masz kontakt z innymi rodzicami. Zdrowka synusiowi zycze a ty mamusiu nie martw sie na zapas wszystko bedzie dobrze:)Smile
Asia_117 - Czw 11 Wrz, 2014 01:02

siebusania, Dziękuję Ci za wsparcie cmoknięcie
Mam nadzieję, że z czasem to wszystko jakoś się ułoży i synek rozkręci się w tej szkole - w domu mam małego pyskatego cwaniaka, a w szkole taka z niego sierotka Sad

KasiaB87 - Wto 23 Wrz, 2014 12:00

Asia i jak wygląda obecnie sytuacja?

Ja musiałam mojego 6-latka dać do pierwszej klasy, poszedł do pierwszej klasy omijając zerówkę. Tak sie złożyło że pierwszy rok w przedszkolu przechorował, potem Panie w przedszkolu odradziły mi posłanie Go w zeszłym roku do zerówki z racji że w przedszkolu starszaki mają ten sam program. Od 1 września chodzi do pierwszej klasy, mogłam jechac do psychologa i odraczać ale przez ten rok zrobił milowy krok w samodzielości i narzekał ze w przedszkolu mało pracują w książkach więc stwierdziłam ze spróbujemy. Mam jeszcze czas do końca roku żeby przenieść Go do zerówki, dziś zebranie więc dowiem się jak mu idzie, mam nadzieję że to była dobra decyzja ale to dopiero czas pokaże

Asia_117 - Pią 10 Paź, 2014 20:16

Tak więc z opóźnieniem, ale zdaję relację jak wygląda sprawa z moim Kubuśkiem...
Mały jest na pewno za mały, żeby chodzić do szkoły Sad
Widzą to wszyscy Sad Nawet nasza Pani dyrektor, wie, który to jest "mały Kubuś", a wychowawczyni starszego synka jak nas spotkała ostatnio w szkole to powiedziała "Nasza pani minister powinna poznać Kubusia, to by wiedziała co to znaczy wysyłać takie maluchy do szkoły..."
Mamy już wstępnie uzgodnione, że Kubuś będzie powtarzał zerówkę - czekam na wizytę w poradni.

Ala z Byczyny - Pią 10 Paź, 2014 23:55

Ileż bym dziś dała, żeby 2 razy znaleźć się w zerówce Smile Mam nadzieję, że Kubuś właśnie tak swoją zerówkę zapamięta Smile Życzę żeby maluszkowi się w niej podobało i spokojnie, w swoim tempie, wyszykował się do szkoły Smile
Asia_117 - Nie 12 Paź, 2014 19:43

Ala z Byczyny napisał/a:
Mam nadzieję, że Kubuś właśnie tak swoją zerówkę zapamięta


Pewnie tak będzie Smile
Wiele się na to składa - przyjazna atmosfera w szkole, starannie dobrana kadra , niezłe zaplecze i nawet dzieciaki chodzące do naszej szkoły sympatyczne - takie ...nie zepsute Smile

Nie zmienia to jednak faktu, że Kubusiek jest za dziecinny na szkołę...

elcja27 - Nie 12 Paź, 2014 19:55

Asia_117 napisał/a:
Nie zmienia to jednak faktu, że Kubusiek jest za dziecinny na szkołę...

Żaden pięciolatek nie jest gotowy na szkołę - i niestety również szkoła przeważnie nie jest gotowa na tak małe dzieci. Moja córka też ma 5 lat, i chociaż jest obyta z dziećmi i Ochronką, do której chodzi już trzeci rok - to jak patrze na nią i inne dzieci z jej zerówkowej grupy - to prawie żadne nie jest gotowe do szkoły. I szczerze wątpię, czy przez ten rok wiele się zmieni....

Vicka - Pią 24 Paź, 2014 12:06

Nasz trafił na cudownie ciepłą nauczycielkę - jak dotąd znosi szkołę bardzo dzielnie.
Jestem strasznie dumna

KasiaB87 - Śro 29 Paź, 2014 18:24

mój Kacper też dzielnie sobie radzi, ciężko mu się przyzwyczaić ze trzeba codziennie usiąśc przy biurku i ćwiczyć pisanie, czytanie, toczymy walki o to ale nie jest tak źle.....
japoneczka01 - Czw 30 Paź, 2014 09:58

KasiaB87 Sztuka pisania i czytania to wcale nie jest taka łatwa rzecz. Nie każdy łapie w lot i zmuszanie na siłę, daje odwrotny skutek od zamierzonego. Zbyt długie ćwiczenie ręki zwyczajnie męczy mięśnie dłoni i ręka boli od pisania. Naprawdę takie małe dziecko nie powinno długo być poddawane takiej czynności. Najwyżej 10 minut i 2 godziny przerwy. Dla dziecka te 10 minut to prawie wieczność, bo ono jeszcze nie ma poczucia czasu. Więcej nauczy się przez wspólną zabawę z rodzicem, niż żmudne pisanie esów floresów. Może kolorowanki usprawniłyby rękę i trzymanie w niej kredki. Z początku będzie wyjeżdżać poza obwódki, ale z czasem zauważy te niedoróbki i będzie się starać nie przekraczać obwódek. No i muszą być przerywniki ruchowe, by dać upust energii. Wtedy łatwiej mu będzie skoncentrować uwagę na tej żmudnej czynności.
Mam koleżankę, która pomimo, że już jest dorosła, to nie może wybaczyć matce, iż zmuszała ją do nauki gry na fortepianie. Ona uważa, że matka zabrała jej dzieciństwo, a ona przez te tortury nienawidzi muzyki do dnia dzisiejszego. Czasem jak o tym wspomina to aż się trzęsie. Ta trauma trwa do dziś.
Życzę dużo cierpliwości, zwłaszcza, że to jest chłopiec, a u nich rzadko się zdarza miłość do pisania.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group