Pogaduchy - Mam doła!!!!!!!
Krystka - Czw 24 Sty, 2013 11:07 Temat postu: Mam doła!!!!!!! Witam wszystkie robótko-maniaczki
od dawna robię na drutach , później było szydełko, haft,kilka lat temu była euforia
"dequ" ,wiklina papierowa, troszkę "liznęłam" masę solną a teraz...................
Cokolwiek zaczynam robić to pytam sama siebie <a po co to robię ?> i tu pustka .
Ja robię ofiarowuję a inni ... nie noszą albo stawiają gdzieś w kącie. Sobie też już nie robię bo ile można mieć chust i swetrów ,w których i tak nie ma gdzie chodzić - pokazać się.
Powiedzcie czy wy tez tak macie ?
Czytam posty i widzę ,że większość osób robi ...ciągle coś robi, a ja tez bym chciała ale
kasia75 - Czw 24 Sty, 2013 11:28
Witaj Krystka, tak sobie myślę że ta nasza nasza radość tworzenia uzależniona jest od opinii innych, bynajmniej ja tak mam. Jak ktoś zachwyca się moimi tworkami, wtedy dostaję skrzydeł i robię ile wlezie. Jak zachwyty się kończą, wtedy wena twórcza gdzieś znika... Więc robię dla samej przyjemności robienia, miło jest posłuchać przyjemnych komentarzy, ale to że uwielbiam dłubać jest dla mnie najważniejsze. Może spróbuj podziubać firanki, serwety, to w każdym domu jest mile widziane.
Wrzuć na forum zdjęcia swoich dzieł, może miłymi ocenami podniesiemy Cię na duchu. Trzymaj się cieplutko i nie daj się!
Kaśka
Frida - Czw 24 Sty, 2013 12:19
Krystka, doskonale trafiłaś z tematem i mam na myśli nie tylko robótki wszelakie, ale w ogóle "robienie coś". Mam podobnie, co jakiś czas mnie nachodzi szał robienia czegoś, lubię tworzyć, patrzeć jak powstaje, cieszy mnie to, a potem, gdy juz gotowe jakoś mniej. Najczęściej nie jestem całkowicie zadowolona, albo ujawnią się jakieś wady, albo inne czyniki zewnętrzne (nie dotyczy to tylko robótek).
Mam kilkanaście zozpoczętych robótek, kilka zrobionych, przymierzonych i ... do sprucia. Generalnie nie robię prezentów, co najwyżej podaruję, gdy jakaś rzecz się spodoba. Nie robię na zamówienie, wyjątkiem jest koleżanka z pracy, której robię już trzecią rzecz.
Mam doły, ale to przecież jest dolegliwość dość powszechna. Wtedy rzucam w kąt, to co mi nie pasuje, albo nudzi i chwile zwątpienia wykorzystuję na inne zajęcia: czytam, piekę ciasteczka, projektuję nową rabatę w ogrodzie, sprzątam w szafach, układam książki a w międzyczasie wpadam na pomysł, co nowego zrobić i już wpadam w wir tworzenia. Nastrój poprawia nowa serweta na stole lub zazdrostka w oknie, jeśli oczywiście nie chcesz już robić nowych ubrań.
Pozdrawiam optymistycznie, Danuta
Madzia - Czw 24 Sty, 2013 18:46
Mam jedną koleżankę z pracy mogę ją nazwać klientką, bo zrobiłam dla jej rodziny kilka rzeczy. To były rzeczy na zamówienie i wiem, że są w użyciu.
Rzeczy, które zostały podarowane nie są używane, albo tak, że serce się ściska (niby to już nie moje, ale jak się widzi swoją pracę od razu zniszczoną.........)
Jedyną osobą, która naprawdę docenia wszystko co zrobię jest moja teściowa.
Ale przecież robimy głównie dla przyjemności. Mi kiepsko wychodzą ciuchy, i raczej nie noszę tego co zrobiłam. Wtedy też jestem rozgoryczona, bo biorę się za coś co wydaje się łatwe, a potem nie umiem zrobić, albo wychodzi fatalnie.
Staram się zmienić nastawienie. Nie robić czegoś na siłę, bo potrzebuję.
Zrobić coś co mi się podoba, co może nie będzie użyteczne, ale niech to robienie sprawi przyjemność, relaks, odstresowanie.
Robisz chusty i swetry? Zrób koc, obrus, poszewki na poduszki, firankę. Zrób coś kolorowego i wesołego. Może kiedyś uda się sprzedać. Albo wymienić się z koleżanką z Maranciaków.
chesseva - Czw 24 Sty, 2013 21:46
Dziewczyny, niestety macie rację. Nigdy nie widziałam moich bliskich w biżuterii podarowanej przeze mnie. Natomiast jak osoby kupują na kiermaszach dobroczynnych, to już ich potem najczęściej nie oglądam więc mi nie jest przykro. Inaczej też się traktuje rzeczy samodzielnie kupione. Do takiego kiermaszu można się dołożyć nie będąc członkiem żadnej fundacji. I można się trochę dowartościować, że komuś się przydajemy twórczo. Ale muszę się przyznać, że jak robiłam na jesieni gwiazdki i potem kiermasz świąteczny został odwołany, to przez jakiś czas się czułam nieprzydatna i miałam coś w rodzaju kryzysu twórczego. Właściwie to smutne, że trudno jest zbudować na tyle silne poczucie własnej wartości, żeby nie zależeć od opinii otoczenia.
mala100gosia - Czw 24 Sty, 2013 22:14
Ja przyznaje szczerze, że jestem uzalezniona od szydełkowania i ciagle chocby drobiazgi mam na tapecie, więc niezaleznie czy robie dla siebie czy na zamówienie ( a tego drugiego nie za bardzo lubię wiec mało kiedy sie zgadzam ) cały czas coś robię. Moze to kwestia mojej natury, że lubię byc w "twórczym ruchu" coś tworzyć niezaleznie juz od tego czy ma cos to wspólnego z szydełkowaniem, czy choćby udziałem w akcjach społecznych choć to moze lubię mniej ze wzgledu na poczucie przytłoczenia tłumem wszczególności obcych osób
Ale wracajac do szydełkowania nigdy nieuzalezniałam tego do ocen innych. Podoba się innym ? Fajnie Noszą to co odemnie dostaną jeszcze fajniej, ale nic na siłe bo najwazniejsze, ze mi się podoba i tyle Fakt faktem, ze odkond zmobilizowałam młodszą siostrę do dziergania mam kogoś pod ręką kto może zemną godzinami o tym gadać i nawzajem sie wspieramy i motywujemy
Kryzysy sie zdarzały, ale bardziej z rodzaju "utkniecia" w pewnym momecie i braku wiedzy co dalej by cos dokończyć... A wtedy po "odleżeniu i nabraniu mocy urzedowej" jakoś i rozwiązanie się znajdowało
Krystka - Pią 25 Sty, 2013 23:09
Dziękuję wszystkim za odzew
"Ucieszyłam się", że nie tylko ja tak mam .Kasia75 masz rację jak ktoś pochwali naszą pracę to skrzydła rosną, no właśnie a jak widzi się , że twoja praca jest niedoceniana wszystkiego się odechciewa.
Za waszą radą przejrzałam dziś moje zbiory i zacznę coś co mnie porwało.
Jak tylko zrzucę zdjęcia z aparatu to się pochwalę
Jeszce raz bardzo dziękuję
Madzia - Śro 30 Sty, 2013 22:42
Krystka dzisiaj mam podobnie.
Zrobiłam sobie kołnierzyk, jestem z niego zadowolona, podoba mi się, chciałam od razu założyć nazajutrz do pracy. I kurczę, nie mam żadnej bluzki, do której by pasował jakikolwiek kołnierzyk.
kabyr - Śro 30 Sty, 2013 23:38
| Madzia napisał/a: | | Zrobiłam sobie kołnierzyk, jestem z niego zadowolona, podoba mi się, chciałam od razu założyć nazajutrz do pracy. I kurczę, nie mam żadnej bluzki, do której by pasował jakikolwiek kołnierzyk. |
Madzia bierz druty i dorób teraz bluzeczkę do kołnierzyka.
Mnie dołek trochę przeszedł.
makneta - Czw 31 Sty, 2013 00:01
Po prostu nie zawsze to co nam się podoba podoba się też innym, ale tjest po prostu tak jak w przypadku Madzi, nie mają tego do czego załóżyc. Kiedyś mi też było przykro, ale już mi przeszło.
Dla mnie druty mają działanie terapeutyczne, najważniejsze, żeby druty były w ruchu, bo to mi pomaga się odstresowac.
Oczywiście miło jest jak uda mi się coś skończyc .
lucyna112 - Czw 31 Sty, 2013 06:57
| Cytat: | | I kurczę, nie mam żadnej bluzki, do której by pasował jakikolwiek kołnierzyk. | i trzeba kupić bluzkę
nieźle to sobie wymyśliłaś
Madzia - Czw 31 Sty, 2013 13:50
| kabyr napisał/a: | | Madzia bierz druty i dorób teraz bluzeczkę do kołnierzyka. |
Kabyr bardzo chętnie, tylko jeszcze muszę się drutowania nauczyć.
stonesik - Czw 31 Sty, 2013 18:46
| Madzia napisał/a: | | Kabyr bardzo chętnie, tylko jeszcze muszę się drutowania nauczyć. |
To na co czekasz!? Taka zdolniacha złapie w lot:) Ja miałam gorzej,bo niby prawe i lewe znałam, ale zawsze drutowanie mi "nie leżało".... A kiedy już zaczęłam, to teraz trudniej mi się do szydełka wraca
Madzia - Czw 31 Sty, 2013 19:56
Na nic nie czekam. Wzięłam dzisiaj druty, mądrą książkę i jakoś jeszcze niczego się nie nauczyłam. Nawet pętelki.
stonesik - Czw 31 Sty, 2013 20:15
Z książki ciężko się nauczyć, zwłaszcza gdy nie ma się podstaw Może masz kogoś znajomego drutującego.... Najlepiej "naocznie" się szkolić:))
W razie czego służę pomocą, choć wirtuozem to ja nie jestem
Ale podstawy mogę pokazać - jeśli będziesz w potrzebie - daj znać
Krystka - Pią 08 Lut, 2013 15:23
NIe wiem jak jest u Was, ale ja mam tak dziwnie, że jak tylko słonko zaświeci to od razu mam lepszy humor. Świat wydaje się lepszy, ludzie milsi a robótki "same w reku się robią"
buziaczki dla wszystkich co miewają doła
Awenturyn - Pią 08 Lut, 2013 18:47
Krystka, oj tak zgadzam się u mnie słoneczko dzisiaj tez świeciło - pomiędzy opadami śniegu ale od razu humorek się poprawił.
Atka - Pon 11 Lut, 2013 15:32
Krystka, witaj. Mam nadzieję, że do tej pory trochę już Twój dól minął. Myślę, że dziewczyny mają rację, wstawiaj tutaj na forum foty swoich prac a na pewno spotkają się z zainteresowaniem. Skoro masz tak bogate doświadczenie to pewnie też podpowiesz komuś od czau do czasu jak uporać się z jakąś oporną robótką - to też czyni Cię przydatną i potrzebną tu osobą. A może czas założyć swojego bloga robótkowego? Myślę, że kontakt z osobami, które go odwiedzą i ich komentarze też mogą podziałać motywująco...
Pozdrawiam,
|
|
|